to top

Idziemy na ryby

Zima jest, jaka jest. A jaka jest – każdy widzi. Sanek dotąd nie kupiliśmy (i dobrze jak widać), śniegowce Moon Boot (boskie, miętowe) Kudłata oprotestowała, więc z ciężkim sercem oddałam je do sklepu. Miała dziewczyna nosa. Bo śniegu ani widu, ani słychu, więc zamiast na bałwana, chadzamy na ryby. Te przynajmniej są zawsze pod ręką.