to top

Wyprzedaże, wyprzedaże

Sezon wyprzedażowy w pełni. Jak do nich podejść, co kupić, a co lepiej sobie darować?

 

Wiem, że piszę wam o tym za każdym razem, kiedy poruszam temat wyprzedaży ale po prostu nie mogę inaczej, bo to jest pierwsze i najważniejsze. Bo zanim w ogóle zaplanujemy wizytę w jakimkolwiek sklepie, w którego witrynie świeci wielkich rozmiarów słowo „SALE” musimy się choć trochę do niej przygotować, bo inaczej oszołomione nadmiarem rzeczy, wzorów i kolorów dostaniemy małpiego rozumu i będziemy się zachowywać jak dziecko w sklepie z zabawkami – kto ma ten wie, jak to wygląda. Bo dziecko w sklepie z zabawkami chce wszyyyyyystko.

 

A więc po pierwsze: przegląd szafy

 

Wiem, że już to wiecie, ale tak na wszelki wypadek jakby ktoś myślał, że da się i bez tego, to zapewniam, że się nie da. Przynajmniej nie wtedy, jeśli chcemy być zadowolone z naszych zakupów dłużej, niż tylko w drodze ze sklepu do domu. Bo co z tego, że znalazłaś fantastyczną bluzkę, w jeszcze bardziej fantastycznej cenie, jeśli kompletnie nie masz jej do czego założyć? Więc taki przegląd to mus absolutny i zakupy bez niego są bez sensu. Dobre zakupy oczywiście. Ja sama, zanim wyruszyłam w tym roku do sklepów, przejrzałam garderobę i ustaliłam, czego najbardziej potrzebuję. Na poprzednich wyprzedażach często kupowałam takie rzeczy, które przydadzą mi się też w następnym sezonie, ale tym razem rekonesans jednoznacznie wykazał, że brak mi typowo letnich ubrań. Sukienek, spódnic, cienkich, kolorowych bluzek. I z takim nastawieniem wybrałam się do sklepów.

W końcu każda z nas dąży do stworzenia garderoby idealnej – ja pracuję nad swoją już od kilku sezonów i jestem z niej coraz bardziej zadowolona. Nie mam co prawda wielkiej ilości ubrań, ale rzeczy, które wiszą w mojej szafie pasują do siebie, co daje mi możliwość tworzenia z nich wielu zestawów.

 

Jak zrobić taki przegląd?

 

Rozłóż na łóżku w sypialni wszystkie swoje letnie rzeczy. Zobacz, co z czym możesz łączyć i czego ci brakuje, by tych połączeń było jeszcze więcej. Może nowy biały, lub pudrowy tshirt? A może błękitna, lekka koszula, w której zawiniesz rękawy i założysz zarówno do dżinsów, jak i do krótkich spodenek? A może masz dużo gładkich bluzek i fajnie by było je ożywić jakimiś kolorowymi spodniami – malinowe, różowe, błękitne, łososiowe – widziałam ich mnóstwo w wielu sklepach.

Nie zapomnij też o dodatkach. Koszyk (zamiast torby), czy słomkowy kapelusz to inwestycja na to lato, jak i na wszystkie kolejne. Mój koszyk, kupiony ponad 10 lat temu w Roxy cały czas fantastycznie się trzyma i co roku z przyjemnością wyciągam go z szafy. Strzałem w dziesiątkę była też bladoróżowa torba Coccinelle kupiona podczas naszych włoskich wakacji – w zasadzie się z nią nie rozstaję. Warto też pooglądać chusty w letnich kolorach. Błękitne, pastelowe, czy nawet w mocniejszych kolorach pozwolą nam okryć się podczas letnich wieczorów, z kolei na plaży mogą np. pełnić funkcję pareo.

 

Co kupować, a czego nie?

 

Co kupować wiesz już na pewno sama – w końcu zrobiłaś gruntowny przegląd szafy i ustaliłaś, czego ci brakuje. Zastanów się też, czy nie potrzebujesz czegoś na jesień – widziałam w sklepach też sporo płaszczy i kurtek, które przydadzą się za 2-3 miesiące, a biorąc pod uwagę, jak piękne bywają polskie lata – jest szansa, że znacznie wcześniej. Jeśli trafisz na dobrej jakości koszulę, spodnie, czy marynarkę, czyli tzw. „evergreeny” kup – przyda się zawsze. Teraz i za pięć lat. Jakość zawsze będzie w cenie i nigdy nie wyjdzie z mody.

Uważaj też na bardzo modne w tym sezonie ubrania haftowane i wyszywane – głównie w kolorowe kwiaty i podobne wzory. Są piękne, ale jedna, czy dwie takie rzeczy w zupełności ci wystarczą – bo jaką masz pewność, że w przyszłe lato nie będą już kompletnie passe?

 

Jakość, czyli trochę o materiałach

 

Pisałam wam o tym i będę pisać zawsze: to ważne szczególnie przy letnich ubraniach, bo kiedy na zewnątrz jest gorąco sukienka z poliestru sprawi, że będzie wam gorąco sto razy bardziej. Dlatego staraj się wybierać rzeczy wykonane z naturalnych włókien jak bawełna, len, jedwab, lub ich mieszanki. Mogą być z domieszkami sztucznych włókien, ale te drugie nie powinny stanowić więcej, niż 50% składu. Dlatego na rzeczy opisane jako 100% akryl lub poliester nawet nie patrz – sztuczne to to i łatwopalne. A tak przy okazji – wiedziałaś, że bazą do produkcji min. poliestru jest ropa naftowa i jej pochodne? W tym samym procesie produkcyjnym wytwarza się plastikowe butelki. Ja osobiście nie mam kompletnie ochoty nosić na skórze  plastiku, który nie oddycha, elektryzuje się i co gorsza – na potęgę przyciąga bród i kurz. Fuj.

 

No i na koniec moje łupy

Powiem wam, że jestem bardzo zadowolona z moich zakupów i w zasadzie nie planuję już kolejnych. Kupiłam wszystko, co było mi potrzebne, na dodatek wszystkie te rzeczy idealnie pasują do tego, co kupowałam w poprzednich latach. W mojej letniej garderobie dużo jest bieli, błękitu, a dzięki tegorocznym zakupom – również nieco mocniejszego różu. Różowe bluzki pasują do jeansów i białych, wąskich spodni, cienka koszula w paski i paskowana sukienka są świetne na upalne dni, a sukienka w tukany powoduje, że uśmiecham się, kiedy na nią patrzę. Jedyną rzeczą, za którą jeszcze będę się rozglądać, to tiulowa spódnica – razem z plisowaną, którą kupiłam wczoraj i białymi trampkami byłaby fajną opcją na gorące dni.

 

FullSizeRender 1236

FullSizeRender 1230

FullSizeRender 1226

FullSizeRender 1232

FullSizeRender 1223

FullSizeRender 1229

FullSizeRender 1224

FullSizeRender 1235

FullSizeRender 1233

FullSizeRender 1231

FullSizeRender 1228

FullSizeRender 1227

bladoróżowa bluzka – Massimo Dutti

ciemnoróżowa bluzka – Zara

plisowana spódnica – JAKE S w Peek&Cloppenburg

sukienka w tukany – Zara

sukienka w paski – Zara

koszula w paski – Zara

białe trampki – H&M

torba – Coccinelle

 

A co wy upolowałyście na tegorocznych wyprzedażach? A może zakupy jeszcze przed wami? 

 

  • Anonim

    Z przykrością muszę zauważyć, iż od jakiegoś czasu czytam jedno i to samo… I zaczyna to być nużące. 🙁

    30 czerwca, 2017 at 6:19 am Odpowiedz
      • Anonim

        Źle mnie zrozumiałaś, nie chodziło mi o zdjęcia, czy informacje z jakich sklepów pochodzą ubrania, ale o sam tekst /rady „co kupować”.
        Śledzę Twojego bloga od dawna i odnoszę wrażenie, że jak już pojawi się nowy post to jest to kopia tego co już było, różni się tylko zdjęciami. Podobnie jest z postami o detoksie…
        Recenzując poradniki po prostu je fragmentami przepisujesz, brakuje mi komentarza – Twojego własnego, który zachęciłby mnie do sięgnięcia po tą, a nie inną lekturę.
        Swego czasu wspominałaś, chyba na life o fajnych grach planszowych dla całej rodziny rodziny, ale niestety post się nie pojawił…

        3 lipca, 2017 at 11:58 am Odpowiedz
  • Klara

    Zasnęłam… O ropie powtarzane już chyba setny raz… ileż można pisać o ciuchach, analizie szafy, ble ble ble… Tak przyziemne rzeczy, że nie ma co instrukcji obsługi do tego pisać.

    30 czerwca, 2017 at 10:43 am Odpowiedz
  • Joanna

    A ja bardzo czekałam na takiego posta- lubię poczytać o takich fajnych zdobyczach do szafy. Jestem już po zakupach- moje nowości to długo szukane beżowe baleriny, niebieska jedwabna sukienka w piorka z dłuższym tyłem i długa czarna spódnica z szyfonu w czerwone, białe i niebieskie kwiaty w stylu boho. Mam do niej gładkie T-shirty w tych kolorach więc kilka zestawów prawie gotowych. Co do jesieni to kupiłam beżowy krótki żakiet na jeden guzik od hm i klasyczne wąskie dżinsy. Oczywiście ogarnelam też temat legginsow koszulek i letnich sukienek moich dziewczyn. Skusiłam się też na czerwoną bluzkę z falbankami na rękawach podobna do Twojej różowej. A może jakiś post o ubraniach córki bo ta sukienka ze zdjęcia na instagramie była śliczna? Pozdr i czekam na posta jesiennego w tym temacie????????????Joanna☺

    30 czerwca, 2017 at 9:41 pm Odpowiedz
  • Joanna

    Na szczęście moje dziewczyny sporo podskoczyly zima więc teraz udało mi się doczekać na wyprzedaże. Czyli ta sukienka już raczej dla nas nieosiagalna… ale ja też mam w szafie córek taką perełkę – moją białą koronkową sukienkę sprzed 26 lat. Teraz należy już do Julki ale mam nadzieję że kiedyś jeszcze założy ją moją wnuczka. Po raz kolejny okazuje się ze klasyka jest ponadczasowa. Miłego weekendu życzę ja wracam do pakowania dziewczyn na tygodniowy wakacyjny wyjazd

    30 czerwca, 2017 at 11:50 pm Odpowiedz
  • Agnieszka

    Hej!Bardzo lubię czytać Twoje posty.Zawsze znajduję jakąś inspirację- tym razem modową. Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy. Pozdrawiamy znad Gardy. Jest cudownie! Przepiękne trasy rowerowe! Całuski!!!

    3 lipca, 2017 at 9:37 am Odpowiedz
  • Joanna

    A ja bardzo lubię ubraniowe posty. Mam wrażenie, że dzięki temu zaczęłam zwracać baczniejszą uwagę na swoje ciuchy. No i mam ich chyba jakby więcej 😉 A podobną torebkę do Twojej Coccinelle kupiłam rok temu w Guess – jest to mój hit 🙂

    3 lipca, 2017 at 2:49 pm Odpowiedz
      • Joanna

        Jest praktycznie taka jak Twoja, tylko napis ma inny 😉 Uściski!

        11 lipca, 2017 at 11:54 am Odpowiedz
  • regały metalowe

    Fajny masz ten blog. Często go odwiedzam. Dzięki za inspirację. Pozdrawiam i tak 3maj

    4 lipca, 2017 at 7:33 am Odpowiedz
  • Danka

    A ja mam jak zwykle mieszane uczucia. Kochamy bylejakość bo nie jesteśmy przyzwyczajeni do dobrych Marek. Piszesz o jakości i kupujesz w fast Fashion, które totalnie zalaly Polskę z Warszawa na czele. Nie kupujemy rzeczy w dobrych markach Bo Zara i h&m zalaly Polskę w niskich cenach. To typowy fast Fashion gardzony przez znawców tematu. Piszesz gornolotnie o byle jakich sklepach

    5 lipca, 2017 at 8:37 am Odpowiedz
  • Danka

    Zupełnie nie o to chodzi. Dobre wcale nie oznacza drogie. Nie mamy w naszym kraju nawyków rpromocji dobrej jakości, od kultury i sztuki poczynając. Dlatego gdy w Warszawie są wystawy co roku ludzi kończących choćby ASP swieca pustkami a kupujemy badziew w sieciowkach zachwycające się niby stylem. Stąd we Włoszech zamiłowanie do detali z materiałów wykonywanych na miejscu, a u nas buszowanie w sieciowkach. Dlatego likwidują u nas np. Marca and spencer a w Czechach i Niemczech nie. To długi temat. Zawodzą nas szkoły które nie uczą nas wyczucia i smaku, kultura i tradycja, które każą zachwycać się tym co z zachodu byle jakie, a nie dostrzegamy tego co Koło nas świetne. W Warszawie mieszkam już kilka lat i nie widziałam żadnej plenerowej wystawy rzeźby współczesnej, tkanin, skąd mamy mieć wyczucie jak kształtuje je tylko tandeta

    5 lipca, 2017 at 2:58 pm Odpowiedz
  • Danka

    Mnie osobiscie „fascynuje” pod względem kulturalno- społecznym czytanie blogów. To znakomicie wskazuje sposób myślenia w Polsce i zwyczajnie braki w wykształceniu. Lansowane są nowe osiedla dużych miast, ludzie wykształceni na dobrych uczelniach kupują w sieciowych droższych sklepach dodatki do mieszkania typu perfum w białych ramkach, i piszą, że są estetami. A inne osoby na prawdę się tym zachwycają i na prawdę myślą, że to jest esteta. większość z tych osób nie ma pojęcia o poczuciu estetyki, mieszkając w dużych aglomeracjach nie mają pojęcia o współczesnych trendach estetyki i kultury. Nie mamy potrzeby wiedzieć ani w tym zakresie się doksztalcac, wolimy myśleć, że białe z różowym to najwyższy poziom estetyczny.

    5 lipca, 2017 at 3:25 pm Odpowiedz
  • Aśko

    A ja, dzięki Tobie, bez żalu odwiesiłam w sklepie plastikową bluzkę i kupiłam lniane 😉 Pewnie jeszcze kilka lat będę dążyć do wymarzonej, minimalistycznej szafy, także dzięki za te wpisy! :*

    6 lipca, 2017 at 9:32 pm Odpowiedz

Leave a Comment