to top

Gram w zielone, czyli o mojej szafie na wiosnę i lato

Zaczęło się od butów. Model Stan Smith z kolekcji Adidasa chodził za mną już w zeszłym roku.

 

Kiedy więc pierwsze, jeszcze nieśmiałe oznaki wiosny zaczęły być widoczne za oknem, pomyślałam, że to będzie dobry początek dla mojej wiosennej garderoby. W końcu jaki kolor bardziej kojarzy się z tą porą roku?

I pomyśleć, że nigdy nie przepadałam za zielonym. Wydawało mi się, że kompletnie nie gra z moją cerą i nawet nie patrzyłam na rzeczy w tym kolorze. Uznałam jednak, że białe sneakersy z małą, zieloną wstawką wyglądają całkiem fajnie i że są na tyle neutralne, że spokojnie zestawię je z ubraniami, które już mam.

 

Przegląd szafy

 

To zawsze pierwszy i obowiązkowy punkt, kiedy przy zmianie sezonów planuję większe zakupy. Zwykle rozkładam na łóżku rzeczy, które nosiłam w poprzednim roku, patrzę, co mam i czego mi brakuje, by móc stworzyć kolejne zestawy. Już od kilku sezonów pracuję nad swoją garderobą, dokupując kolejne, bardzo uniwersalne elementy, więc już teraz mogę powiedzieć, że bazę mam super. Jednokolorowe spodnie, swetry i płaszcze dają mi dużo możliwości miksowania ich ze sobą, bo wszystko do wszystkiego pasuje. Poczułam jednak, że brakuje mi kolorów i tej wiosny to w nie uzupełnię moją garderobę.

 

Lista zakupów

 

Zdecydowanie brakowało mi białych, sportowych butów. Kiedy przyjechały, pomyślałam, że już wiem, czego potrzebuję. Koloru. Dużo koloru. Mając spokojną bazę, zdecydowanie mogę sobie na niego pozwolić. Zakupy nie były jednak spontaniczne: kilka dni wcześniej popatrzyłam sobie, co oferują sieciówki, wybrałam kilka typów i postanowiłam przyjrzeć im się bliżej. Cel: bluzki/koszule i jeansy w typie boyfriend.

 

Shopping time!

 

Wybrałam dzień, kiedy wiedziałam, że będę mogła spędzić kilka godzin w centrum handlowym, kiedy nikt nie będzie mnie popędzał. W ten wtorek wszystko mi sprzyjało. Cudowne słońce od rana, piętnaście stopni i fajny event z Elancyl na początek dnia (napiszę Wam o nim już wkrótce). O 12.00 byłam już wolna. Krótki spacer w pięknych okolicach Placu Teatralnego, złapana dawka witaminy D, krótka podróż tramwajem…i jestem w Arkadii.

Na szczęście w okolicach południa nie ma tam jeszcze tłumów. Odwiedziłam kilka sklepów i ostatecznie weszłam do Zary. Już na stronie wypatrzyłam ich haftowane koszule i chciałam im się przyjrzeć. Miałam też nadzieję, że znajdę jakieś jeansy, które nie mają mega postrzępionych nogawek na końcach, bo o ile dziury mi nie przeszkadzają, o tyle nogawki lubię mieć zakończone tradycyjnie, a nie jakby odcięte tępymi nożyczkami. A Zara stanowczo poszalała w tym temacie. Na szczęście znalazłam jeden (jedyny!) model, który w ogóle mogłam brać pod uwagę. Na szczęście okazał się idealny. Pierwszy punkt programu zaliczony.

Bluzek i koszul nabrałam do przymierzalni ze dwadzieścia. Fajne materiały, wzory też, jednak ostatnio Zara lubuje się w fasonach baaaardzo oversize, skutkiem czego w większości, po prostu się topiłam. Na szczęście upatrzona już wcześniej na stronie koszula w zgaszonej zieleni, była szyta według tradycyjnego rozmiaru. Miałam już dwie rzeczy.

No ale te hafty! Strasznie mi się spodobały. Biała koszula w kwiaty była piękna…tylko że w rozmiar M weszłyby spokojnie dwie osoby. Postanowiłam spróbować „xs” Fakt, mogłaby być jeszcze mniejsza. Ale w tym rozmiarze jest akceptowalna, a te kolory na białym tle wyglądają tak cudnie i tak fajnie ożywiają twarz, że nie mogłam wyjść bez niej.

 

FullSizeRender 909

FullSizeRender 910

 

Co dalej?

 

Z bieżących trendów podobają mi się też bluzki z falbanami – w połączeniu z wąskimi, gładkimi spodniami mogą stworzyć fajne, wiosenne zestawy. Wczoraj widziałam kilka takich bluzek z falbaniastymi rękawami, jednak z zakupem poczekam, aż zrobi się cieplej, żeby nie musieć upychać ich w ciasne rękawy płaszcza. W tej zielonkawej poniżej (5 – Zara) zachwycił mnie kolor. Zakochałam się też w złotych Cortezach Nike (2) i ciągle spoglądam w ich kierunku tęsknym okiem. Na pewno nie obejdzie się też bez nowej bluzki w paski. Jak dla mnie ciężko o bardziej wiosenno – letni motyw (1,7 Massimo Dutti). I jasne, wąskie spodnie. Beżowe lub bladoróżowe. Must have moich wiosennych stylizacji (3 – Zara). Plisowana spódnica (4 – Zara). Piękna. Muszę tylko sprawdzić, czy gra z balerinami. Bo ze szpilkami gra na pewno, tylko że ja nie noszę szpilek. Zazwyczaj 😉 I ostatnie – błękitna koszula z kwiaty (6 – Zara). Fason z tych baaardzo oversize. Niestety nie było xs.

 

Zrzut ekranu 2017-03-01 o 21.22.54

 

 

A jakie są Wasze wiosenno – letnie typy? Macie już swoje listy? Jeśli tak, to koniecznie mi o tym napiszcie.

 

  • Joanna

    No właśnie! Też poszukiwałam jeansów a na stronie ZARY praktycznie wszystkie z postrzępionymi nogawkami [a to również dla mnie za dużo]. Dlatego dziękuję za podanie modelu na insta. Ułatwiłaś mi bardzo poszukiwania 😉 Pozdrawiam!

    2 marca, 2017 at 10:20 am Odpowiedz
      • Joanna

        Jeszcze nie. 🙁 Nad morzem pogoda nie rozpieszcza tak jak u Was. Jeszcze wiosny nie czuć – chociaż prognoza na weekend zapowiada się obiecująco 🙂

        2 marca, 2017 at 11:30 am Odpowiedz
  • Ewelina

    Wow niezły rekonesans zrobiłaś Marto ????! No i zakupy oczywiście tez spore – widzę, ze mimo kompletowania bazy ubraniowej, która składa się głównie z jednolitych barw zatęskniłas do czegoś bardziej „wyrazistego” ????. Ja tez lubię styl Jess z fashionmugging.com ale czasami mam potrzebę zakupu czegoś w kolorze – najczęściej jest to góra bo spodnie wole stonowane ale blady róż lub bez/ camel jest jak najbardziej na miejscu. Twoje propozycje i wybory są świetne – może czymś się zainspiruje ????. Uściski!!!

    2 marca, 2017 at 4:53 pm Odpowiedz
      • Ewelina

        Upatrzyłem sobie pudrowo- różowy sweterek MD -i już go mam 🙂 ha ha – i chodzi mi po głowie kurtka w podobnym kolorze ale jeszcze się zastanawiam bo kilka kosmetycznych nowości mnie kusi – m.in moja upragniona pomadka Guerlain Rouge kolor Galiane 🙂 ach te kobiece zachcianki ;). Mam już czerwień od męża a teraz cos na co dzień by się przydało 🙂 buziaki i miłego dnia!

        3 marca, 2017 at 2:48 pm Odpowiedz
  • ewa

    ta folkowa koszula jest przepiekna a plisowana spódnica – cudeńko

    2 marca, 2017 at 9:40 pm Odpowiedz
      • ewa

        Ja ostatnio w ogóle nic nie kupuję, a wręcz odwrotnie, wyrzucam i ograniczam garderobę. Do minimalizmu natchnęła mnie „MAGIA SPRZĄTANIA”, a zakupy od narodzenia Jurka przestały sprawiać mi frajdę, były wręcz męczące… Więc muszę odkryć swoją garderobę na nowo, znaleźć nowe połączenia starych ubrań. Przydałoby się schudnąć, by zmieścić się w ulubione rzeczy latem.

        4 marca, 2017 at 1:07 am Odpowiedz
  • Ania

    Martusia uwielbiam Twoje modowe blogi.Jesteś dla mnie idealnym przykładem jak wyglądać pięknie,modnie i stosownie.Wszystko zawsze wygląda na Tobie Perfect,masz bardzo dobre wyczucie w doborze garderoby.koszula wz motywem kwiatowym cudna,juz nie wspomnę o zielonej.Moc wiosennych uścisków dla Ciebie????

    5 marca, 2017 at 3:41 pm Odpowiedz

Leave a Comment