to top

Witajcie z powrotem!

Po tak długiej przerwie chyba powinnam się z Wami przywitać. Ostatni post był w końcu jeszcze w zimie 😉

 

Jak już zapewne wiecie, szczęśliwie udało nam się przeprowadzić i tym samym zamknąć chyba najtrudniejszy dla nas okres w ciągu ostatnich kilku lat. Wykańczanie i urządzanie – mimo oczywistych przyjemności z tym związanych – jest też ciężką pracą, zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Miliony ustaleń, terminów, nie zawsze idealne kontakty z wykonawcami – to wszystko na szczęście już za nami. Od zeszłej środy jesteśmy w nowym mieszkaniu…i powoli odżywamy.

 

Nie mamy jeszcze wielu rzeczy. Można nawet powiedzieć, że więcej nie mamy, niż mamy. Wzięliśmy tylko to, co najpotrzebniejsze, dzięki czemu nie przytłacza nas nadmiar. Jest za to dużo przestrzeni i dużo powietrza. I dużo światła, kiedy rano wchodzę do salonu i kuchni. Popołudniami nie możemy się doczekać, kiedy znów będziemy w domu. Fakt, dom to ludzie, nie ściany… ale ściany chyba jednak trochę też 😉

 

Kudłata podziela nasz zachwyt. Od pierwszej nocy śpi sama w swoim pokoju. Baliśmy się, jak zareaguje na pomysł oddzielnej sypialni, jeśli w zasadzie trzy lata spała z nami. Pozwoliliśmy Jej wybrać łóżko, żeby miała dodatkową zachętę. Chyba podziałało. Przesypia całą noc. My też, bo po kilku latach w końcu nikt nie kopie nas podczas snu.

 

Święta były jedyne w swoim rodzaju. Między kartonami malowaliśmy jajka i suszyliśmy je suszarką, żeby zdążyć ze święconką. Niedziela i poniedziałek to czas już tylko dla rodziny. Wykończeni, ale szczęśliwi, przy stole walczyliśmy z klejącymi się oczami. To pierwsze święta od lat, kiedy prawie nie mamy zdjęć…

 

Dlatego czas odkurzyć aparat. Mam Wam w końcu tyle do opowiedzenia. Szykuję dla Was post o kuchni. Po tygodniu użytkowania już wiem, które rozwiązania były strzałem w dziesiątkę, a które niekoniecznie i w przyszłym tygodniu wam o tym napiszę. Nastawcie się na sporo postów wnętrzarskich, bo przed nami jeszcze dużo do urządzenia i będę potrzebowała konsultacji 😉

W kolejnych miesiącach będzie też więcej o kosmetykach, bo mam ochotę potestować różne nowości – ostatnio nie miałam dla siebie zbyt wiele czasu, więc najwyższa pora bardziej zatroszczyć się o urodę zwłaszcza, że do lata już coraz mniej czasu. Od przyszłego tygodnia wróci więc na bloga niedzielny cykl Teraz JA – bogini w bikini w końcu sama się nie zrobi! 😉

 

A poza tym będzie znowu dużo nowych miejsc, dużo nas i bardzo dużo pozytywnej energii, po którą niezmiennie Was zapraszamy! Wpadajcie, bo będzie się działo!

 

snapseed-174.jpg

snapseed-175.jpg

snapseed-178.jpg

snapseed-177.jpg

 

 To co, do zobaczenia wkrótce?

 

  • Zuzanna

    no nie mogę się doczekać postów dotyczących wnętrz :))

    1 kwietnia, 2016 at 8:09 am Odpowiedz
  • Hania

    Tak się cieszę, że jesteście

    1 kwietnia, 2016 at 9:47 am Odpowiedz
  • Hania

    Tak się cieszę, że jesteście i nie mogę się doczekać nowych wpisów

    1 kwietnia, 2016 at 9:48 am Odpowiedz
  • Marzena

    nie moge sie doczekac postow wnetrzarskich, super plany !!!Matylda, prosze, napisz jak po mezoterapii iglowej !!! Nieraz myslalam o Tobie, tzn. czy ja przezylas, bo nic nie pisalas 😛 pozdrawiam, Marzena

    1 kwietnia, 2016 at 4:23 pm Odpowiedz

Leave a Comment