to top

O wsi, parówkach i prywatnej tęczy

Ostatni weekend spędziliśmy na wsi. Jak zwykle z resztą. Już od piątkowego poranka przebieramy nogami w oczekiwaniu na wieczór, kiedy będzie się można już pakować i czekać na sobotę.Godzina dwadzieścia i jesteśmy na miejscu. W naszym lesie. I na naszej trawie.

Tak pięknie dookoła, tak cicho.
Kudłata szczęśliwa znów obchodzi wszystkie kąty i wyciąga na dwór wszystkie swoje zabawki. 
Otwieramy drzwi na taras i wystawiamy leżaki.
Na obiad – grill. Przepyszne żeberka produkcji T. I krewetki. Marcelina też próbuje. Niestety hitem okazała się parówka. Chyba pierwsza w życiu. I na pewno nie ostatnia, bo apetyt na ten wątpliwy przysmak rośnie w miarę jedzenia. Co dzieci widzą w parówkach???
Na deser biszkopt z malinami z Misianki. Czy oni muszą mieć wszystko takie dobre??? Co byśmy nie kupili, to pycha i potem człowiek człapie do nich, gdy tylko znajdzie się w okolicy. I obiecuje sobie, że tym razem tylko malutki kawałeczek na raz do kawki, a wychodzi z całkiem pokaźnym pudełkiem. Ale jak się robi takie drożdżowe rogaliki z konfiturą różaną jak oni…
A jeszcze do deseru T. załatwił włoskie Fragolino. Kto próbował, na pewno zrozumie mój zachwyt, kto nie próbował, nich spróbuje, kiedy tylko będzie miał okazję. To musujące wino, aromatyzowane nutami poziomki, to nie zwykłe wino. To doznanie. Kupiliśmy je przypadkiem na ostatnie spotkanie rodzinne i od tamtej pory do letnich deserów nie wyobrażamy sobie niczego innego.
Wieczorem, po jedzeniu i odpowiednio długiej sjeście na leżaku – czas na podlewanie krzewów i kwiatów.
Kudłata bierze w nim czynny udział, skutkiem czego po pięciu minutach jest przemoczona do suchej nitki. Ale za to jaka szczęśliwa! Specjalnie dla Niej postaraliśmy się o tęczę. Prywatną, a jakże! Tylko na naszym podwórku!
Bo my dla Niej to przecież i gwiazdkę z nieba załatwimy! 😉

Kolejny weekend już za dwa dni.

Gdzie będziemy? Chyba już wiecie 😉
  • Wypaplani pl

    Prywatna tęcza? Czego chcieć więcej 😉

    24 lipca, 2014 at 8:12 am Odpowiedz
  • Ala i Mania z Krainy Czarów

    Ale apetycznie. Zlituj się, niektórzy jeszcze na diecie:)))

    24 lipca, 2014 at 8:17 am Odpowiedz
    • Matylda

      Ja generalnie też, ale w sobotę mamy dyspensę 😉 Daria pozwoliła 😉

      24 lipca, 2014 at 8:32 am Odpowiedz
    • Ala i Mania z Krainy Czarów

      No chyba że tak:)

      24 lipca, 2014 at 5:30 pm Odpowiedz
    • Matylda

      Cały tydzień człowiek ładnie je warzywka, to przynajmniej w weekend trochę poszalejemy 😉

      24 lipca, 2014 at 9:03 pm Odpowiedz
  • radoSHE

    Przepiękne zdjęcia:) Widać, że wypoczywacie tam totalnie!
    Fragolino! My love. Jak mogłam o nim zapomnieć?

    24 lipca, 2014 at 8:37 am Odpowiedz
    • Matylda

      To bardzo się cieszę, że Ci przypomniałam 😉
      To prawda, odpoczywamy tam jak nigdzie indziej.

      24 lipca, 2014 at 9:04 pm Odpowiedz
  • mandyrynka

    Wow pięknie! nie ukrywam ze taki klimat byl powodem zamieszkania za miastem.. :)))
    dobrze wiedziec co to Fragolino – juz notuje i bede szukac!

    24 lipca, 2014 at 8:52 am Odpowiedz
    • Matylda

      Nie dziwię Ci się…my co prawda trochę mieszczuchy jesteśmy, ale w weekendy z chęcią miasto porzucamy 😉

      24 lipca, 2014 at 9:05 pm Odpowiedz
  • Million Feet

    Ale piękna! I do Ciebie podobna <3

    24 lipca, 2014 at 9:38 am Odpowiedz
  • jej cały świat

    Super, że macie taki azyl 🙂

    24 lipca, 2014 at 9:44 am Odpowiedz
    • Matylda

      Aż sami sobie zazdrościmy! ;-))
      A tak naprawdę wszystko dzięki Rodzicom i Ich pracy.
      Bo to Oni stworzyli to miejsce i sprawili, że tak cudownie się tam czujemy.

      24 lipca, 2014 at 9:06 pm Odpowiedz
    • Matylda

      Więc tak naprawdę to super, że mamy takich Rodziców ;-))

      24 lipca, 2014 at 9:07 pm Odpowiedz
  • Ewelina W.

    Uwielbiam takie sielskie klimaty :-). A Wy Male Kobietki jak zwykle cudne, piekne i w ogole naj naj :-). POZDROWIENIA.

    24 lipca, 2014 at 10:50 am Odpowiedz
  • Monika

    Moja córka też u dziadków na wsi zasmakowała parówek(ja też nie rozumiem tego fenomenu) i podlewa namiętnie kwiaty, nawet w miejscach gdzie ich nie ma:):)

    24 lipca, 2014 at 11:36 am Odpowiedz
    • Matylda

      I bardzo dobrze, dziewczyna jest przewidująca, bo skąd wiadomo, że tam nie wyrosną?? ;-))
      Pozdrowienia dla Ciebie i Małej Fanki Parówek 😉

      24 lipca, 2014 at 9:08 pm Odpowiedz
  • Alina Dobrawa

    Ale kusisz tym pięknym miejscem 🙂
    Korzystajcie ile się da :*

    24 lipca, 2014 at 11:41 am Odpowiedz
    • Matylda

      Staramy się wykorzystać tam każdy moment 😉

      24 lipca, 2014 at 9:09 pm Odpowiedz
  • Świat według Maksa

    Fantastyczne miejsce 🙂 fajnie, że dość blisko od domu!
    A Fragolino uwielbiam :):) I krewetki też… 😛
    :*

    24 lipca, 2014 at 2:04 pm Odpowiedz
    • Matylda

      Bo my Karola chyba wszystko, co włoskie uwielbiamy 😉 Choć krewetki mogą być każde, co? 😉

      24 lipca, 2014 at 9:10 pm Odpowiedz
  • Anonymous

    Parówki są the best!!!!!!

    24 lipca, 2014 at 8:53 pm Odpowiedz
  • Anonymous

    Zdjecie -mama i corka to wspanialy material na portret pt. SZCZESLIWE.
    Pozdrawiam sczesliwow:)

    25 lipca, 2014 at 9:44 pm Odpowiedz
    • Matylda

      Dziękuję Ci za piękny komentarz 😉
      Pozdrawiam!

      30 lipca, 2014 at 10:58 am Odpowiedz
  • Aginka

    Fajnie,że macie takie miejsce wiejsko-sielskie,żeby uciec od zgiełku miasta. Jeśli chodzi o parówki to mój dwulatek je po prostu UWIELBIA. I co ma zrobić mamusia, staram się wybierać te najlepsze i już, przy okazji przemycając a to kawałek ogórka, a to pomidorka. Aginka z http://domwielopokoleniowy.blogspot.com/

    30 lipca, 2014 at 5:11 pm Odpowiedz

Leave a Comment