to top

Ostatnie chwile przed godziną „0”

37 tydzień w natarciu – walizki popakowane, wszystkie artykuły niezbędne do przeżycia w szpitalu zgromadzone, nastawienie psychiczne bez zarzutu, poważniejszych objawów paniki brak.

Jesteśmy zwarci i gotowi – tak nam się przynajmniej wydaje, a jak jest naprawdę, przekonamy się niedługo, bo chwila konfrontacji naszych wyobrażeń z rodzicielską rzeczywistością zbliża się nieuchronnie.

Korzystając z faktu, iż nasza rodzinna kompania liczy jeszcze 2 dorosłe osoby i jednocześnie zdając sobie sprawę, iż wkrótce liczba ta zostanie zwiększona o połowę, co może spowodować początkową dezorganizację, staramy się wykorzystać dane nam ostatnie samotne chwile na przyjemności, które wkrótce będą już zapewne wyłącznie odległymi, mglistymi wspomnieniami.

Ostatni weekend przeznaczyliśmy więc na małe radości dość standardowe w naszym dotychczasowym życiu i jednocześnie prawdopodobnie nieznośnie nieosiągalne w tym nadchodzącym – przynajmniej na jego początkowym etapie.

Pierwszą z nich było wyjście na śniadanie w sobotni poranek – knajp oferujących śniadaniowe menu pojawiło się ostatnio w Warszawie dość sporo, jednak naszą ulubioną jest SAM na Powiślu. Jedzenie jest proste, pyszne, świeże, a dodatkowo funkcjonuje tam sklep, gdzie można kupić własnoręcznie robione, ekologiczne produkty, jak na przykład rewelacyjne domowe pesto z całymi orzechami piniowymi – znajduje się ono również w kanapkach oferowanych w menu – np. w mojej ulubionej z pesto i grilowanymi warzywami.

Dodatkowo SAM wypieka też własne pieczywo – przepadam szczególnie za chlebkiem cytrynowym (ze skórką cytrynową), oraz drożdżowymi bułeczkami z różą.
Podczas sobotniej wizyty udało nam się zakupić kolejny rarytas, na który wcześniej nie trafiliśmy – mazurski miód akacjowy z poziomkami. Poziomki zajmują ponad połowę słoiczka, dzięki czemu to w zasadzie poziomki z miodem a nie miód z poziomkami – wypróbowaliśmy go do naleśników  z serem i odrobiną bitej śmietany podczas niedzielnego śniadania. Smak nieziemski!

Tym razem jednak wraz z T. mieliśmy chęć na omlety – zamówiłam z rukolą, mozarellą i pomidorami, T. wybrał z kiełbasą chorizo, fetą i szpinakiem:

Taaaak, duży, puszysty, wypchany składnikami omlet to było to!

Na koniec jeszcze owocowy koktajl i duża latte i weekend można uznać za dobrze rozpoczęty 😉

Niedzielne popołudnie postanowiliśmy natomiast spędzić w towarzystwie obdarzonego niewątpliwym wdziękiem najpopularniejszego agenta świata i to była dobra decyzja. Jak w piosence Adele, co chwila niebo waliło się bohaterowi na głowę, ale jak zwykle zimna krew i gorące kobiety pozwoliły mu wyjść bez szwanku z każdej opresji. W końcu to Bond. James Bond 😉

 

  • Kamcia

    Eh! Skąd ja to znam:) dziś kolejny raz przejrzałam torby, szufladki w komodzie małego JJ i wystawilam ostatnie pranie. Wieczorem wizyta u lekarza i mam nadzieję jakieś newsy dot. daty przybycia, bo u nas to już początek 38tyg… A w niedziele była Operacja Argo i chyba już ostatnia w tym roku wizyta w ulubionej kinotece…łapiemy chwile:) i pozdrawiamy cieplutko:)

    10 grudnia, 2012 at 5:13 pm Odpowiedz
  • Matylda

    To może już Święta spędzicie z Maluszkiem?? 😉 Trzymaj się ciepło i odpoczywaj, bo to ostatnie takie chwile! 😉

    10 grudnia, 2012 at 5:41 pm Odpowiedz
  • My home is when my love is.

    pyszne śniadanko, kawka 🙂 zazdroszczę 🙂 mojego męża namówić na wyjście z domu graniczy z cudem… nie mogę się doczekać kiedy pokażesz zdjęcia maluszka 😀 ja mam 24 lata i nigdy nie 'plułam' sie na widok maluszków tak jak moje koleżnaki, te piski zawsze mnie przerażały. Patrzyłam wtedy na nie jak na wariatki oO . Boje się, że nigdy nie nadejdzie u mnie ten moment zachwytu i pragnienia maciupciuluszka :/ 🙂

    pozdrawiam,
    Monika 🙂

    10 grudnia, 2012 at 8:04 pm Odpowiedz
    • Matylda

      Jeśli piszesz, że się boisz, to może już coś jest na rzeczy i niedługo instynkt macierzyński pojawi się ze zdwojoną siłą 😉 Czego oczywiście Ci życzę, bo uczucie, kiedy dziecko rusza się pod sercem jest bezcenne! Pozdrawiam serdecznie 😉

      11 grudnia, 2012 at 11:21 am Odpowiedz
  • uanset

    super pomysł na relaks przed rozwiązaniem
    skyfall podobno jest super (narzeczony był w kinie a ja w domu z 2 m-cznym synkiem)
    pozdrawiam ciepło

    11 grudnia, 2012 at 12:28 am Odpowiedz
    • Matylda

      Mnie film bardzo się podobał, jednak Marcelinie chyba kino ogólnie nie przypadło do gustu (pewnie za dużo głośnych dźwięków) bo przez cały seans miałam w brzuchu istne szaleństwo 😉 Pozdrowienia dla Was!

      11 grudnia, 2012 at 11:25 am Odpowiedz
  • Milowe Wzgórze

    Ale pysznoty:)))

    11 grudnia, 2012 at 3:55 am Odpowiedz
    • Matylda

      Śniadanko było faktycznie pyszne, szkoda, że to już ostatnie takie w tym roku 😉

      11 grudnia, 2012 at 11:26 am Odpowiedz
  • BebeandCompany

    macie racje, wykorzystajcie chwilę tylko we dwoje 🙂 potem będzie o takie trudniej 😉

    11 grudnia, 2012 at 8:30 am Odpowiedz
    • Matylda

      Na razie obiecujemy sobie, że na chwile we dwoje też zawsze znajdziemy czas, ale co nam z tego wyjdzie to się dopiero okaże 😉

      11 grudnia, 2012 at 11:28 am Odpowiedz
  • Misiakowa mama

    Mniam, ale smacznie wygląda!
    Korzystajcie z tych chwil, bo później dzidziuś Was zaabsorbuje do maksimum 🙂

    11 grudnia, 2012 at 10:46 am Odpowiedz
    • Matylda

      Mamy w planie dostosować małą do naszego życia, ale równie dobrze może się okazać, że to ona bez reszty dostosuje nas do swojego ;-)) I ta druga opcja jest chyba nawet bardziej prawdopodobna ;-))

      11 grudnia, 2012 at 11:29 am Odpowiedz
  • nasza szafa

    wygląda pysznie

    11 grudnia, 2012 at 3:13 pm Odpowiedz
  • Matylda

    I takie było 😉 Teraz pozostają już tylko omlety robione we własnej kuchni – przynajmniej na jakiś czas 😉

    11 grudnia, 2012 at 3:54 pm Odpowiedz
  • kainnah

    pychota:) nareszcie więcej Twoich zdjęć:) ja chciałam iść na Hobbita i Pi ale boję się że będzie za głosno i nie wysiedzę w fotelu 3 godzin…naprawdę masz juz torbę spakowaną? do stycznia jeszcze daleko;)ja jeszcze jestem w lesie jak widac no ale większość mam już zamowione teraz tylko czekam na przesyłki…

    11 grudnia, 2012 at 5:52 pm Odpowiedz
    • Matylda

      Stwierdziłam, że muszę się trochę obfotografować, bo zdjęć w ciąży mam mało i potem bym na pewno bardzo żałowała, że ich nie robiłam. Co do kina, to do głowy by mi nie przyszło, że dziecku może się to nie spodobać…ale ruszała się tak gwałtownie, że nie miałam wątpliwości, że to przez te mega głośne sceny akcji. Dopiero pod koniec jak przykryłam brzuch kurtką puchową to się trochę uspokoiła 😉 Torbę spakowałam, bo lubię spać spokojnie…oczywiście jest jeszcze sporo czasu do terminu, ale wolę to zrobić teraz na spokojnie, niż za późno w dzikim pośpiechu 😉 No już w takim czarnym lesie nie jesteś…wózek jest, fotelik też, a reszta pozamawiana…minie kilka dni i Twoja torba też będzie gotowa 😉

      11 grudnia, 2012 at 6:03 pm Odpowiedz
    • kainnah

      no to chyba daruję sobie to kino…poogladam na dvd za jakiś czas…zamysł spakowaniu torby jest ale teraz czekam na paczkę z najbrzydszymi koszulami porodowymi na świecie (ale były prawie najtańsze)w ten weekend zamierzam poprać wszystko a potem wielkie prasowanie i zamawianie ostatnich rzeczy- nie mam jeszcze wanienki i laktatora:)oj niewiele nam już zostało:)

      13 grudnia, 2012 at 5:54 am Odpowiedz
  • Agata

    trzymam kciuki:)
    ale masz fajny brzusio 🙂

    11 grudnia, 2012 at 6:47 pm Odpowiedz
    • Matylda

      Też się do niego przywiązałam 😉 Czasem myślę, jak to będzie bez niego ;-))

      11 grudnia, 2012 at 6:54 pm Odpowiedz
  • Sweet Milieu

    oj dobiłas mnie tym menu… ale jedz jedz poki mozesz:)) trzymam kciuki za dwa ostatnie tygodnie i expresowe rozwiazanie:)

    11 grudnia, 2012 at 6:51 pm Odpowiedz
    • Matylda

      Niedługo trzeba będzie pewnie przerzucić się na gotowane pierś kurczaka, ryż i marchewkę ;-)Dobrze, że jeszcze święta przede mną – mam zamiar najeść się pyszności na zapas 😉

      11 grudnia, 2012 at 6:58 pm Odpowiedz
  • m z b with love

    Aaaa! Brzuszek okrąglutki, cudny! Ja za swoim bardzo tęskniłam, brakowało mi ruchów i nie miałam już przy sobie dziecka w każdej sekundzie;) Przypomniało mi się, jak przed pierwszym porodem wszyscy wokół mówili o tych zmianach..Nic nie będzie takie jak dawniej, zaliczcie ostatnie kino, ostatnią kolację, ostatnie to i tamto. Generalnie podchodzę do takich rad i uwag sceptycznie, uważam, że nie ma żadnej reguły. I słusznie, bo oprócz największej zmiany, jaką jest dziecko samo w sobie, w naszym domu nie zmieniło się na początku prawie nic. Urodziłam śpiącą królewnę (zresztą i jedną, i drugą) i z nudów szorowaliśmy fugi szczoteczką do zębów;) Był czas na sen, śniadania, obiady, kolacje, owszem niewyjściowe, ale równie smaczne, bo z jedzeniem też się nie ograniczałam. Moja dieta oznaczała te same rzeczy, ale w mniejszych ilościach. No… raz przeholowałam z czekoladą, tego dnia przewinęło się sporo gości;) Moment pierwszych spacerów i spotkań na zielonej trawce (Z. urodziła się w maju) był cudowny. I wcale nie było tak, że udawaliśmy, że nic się nie zmieniło. My byliśmy gotowi na zmiany! Chcieliśmy zwrotu o 180 stopni, jednak pierwsze miesiące nim nie były, nie takim, jak wszyscy to opisują. Bo to, że nie mogliśmy oderwać wzroku od dziecka, że ogarnęła nas nieznana fala miłości, że nie chcieliśmy rozstawać się z córką na sekundę było oczywiste. I tak było przez 9 miesięcy… wtedy pierwszy raz dostrzegłam nawał obowiązków, poczułam zmęczenie i poddałam się ze sprzątaniem;) Więc ciesz się kochana i wcale nie myśl, że to ostatni raz, bo Maleńka może Was miło zaskoczyć:) ps. a Bonda w tym wcieleniu uwielbiam i mam ochotę na powtórny seans!

    11 grudnia, 2012 at 8:03 pm Odpowiedz
    • Matylda

      Pięknie to napisałaś 😉 My też bardzo tych zmian chcemy, jesteśmy na nie gotowi i z niecierpliwością ich wyczekujemy. Co więcej – mamy nadzieję, a w zasadzie jesteśmy pewni, że najciekawsze chwile i najfajniejsze momenty w życiu dopiero nas czekają, że nadejdą wraz z pojawieniem się Marceliny. Do tej pory było nam razem super ale czujemy, że z nią będzie dużo weselej, pełniej, ciekawiej…bo już we trójkę. A co do Bonda to też z chęcią obejrzę tą część jeszcze raz za jakiś czas 😉

      12 grudnia, 2012 at 3:15 pm Odpowiedz
  • Puchacz w pniu

    O, jak miło będzie śledząc Twoje posty przypomnieć sobie jak to było 2 lata temu…. 🙂

    Pozdrawiam :))

    11 grudnia, 2012 at 8:57 pm Odpowiedz
    • Matylda

      Zapraszam, będzie mi bardzo miło 😉

      12 grudnia, 2012 at 3:17 pm Odpowiedz
  • grasza

    Jakie fajne i estetyczne miejsce. A TY wyglądasz świetnie. Dodaję do obserwowanych. Jak masz chęć zapraszam do siebie.

    12 grudnia, 2012 at 6:54 pm Odpowiedz
    • Matylda

      Dziękuję za zaproszenie, będę wpadać 😉

      13 grudnia, 2012 at 2:24 pm Odpowiedz
  • ann_luk

    oj brakuje tego brzuszka, brakuje.

    a z dzieckiem też jest fajnie, jest tylko trochę inaczej :).

    12 grudnia, 2012 at 9:07 pm Odpowiedz
    • Matylda

      Już się nie mogę doczekać tego „inaczej” ;-))

      13 grudnia, 2012 at 2:25 pm Odpowiedz
  • Dagi

    Fajny czas, fajnie byłoby być znowu w ciąży:) Mnie się od razu nostalgia włączyła, bo rok temu byłam dokładnie w takim momencie jak Ty. Pamiętam ostatnie wyjście do kina dwa dni przed porodem, pamiętam pakowanie kartonów dzień przed (bo byliśmy w trakcie przeprowadzki), jak wydawało mi się, że jeszcze mam czas, że pewnie w święta będę leżeć do góry brzuchem i czekać na moje maleństwo. A tu niespodzianka! Maleńka pojawiła się na świecie 2,5 tygodnia przed terminem.:) No i za dwa dni moja córeczka skończy roczek – to był niesamowity czas i dalej jest. Nie zawsze jest łatwo, czasem chce się płakać, ale zdecydowanie więcej jest tych radosnych chwil:)
    Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją córcię:)

    13 grudnia, 2012 at 11:49 am Odpowiedz
    • Matylda

      Bardzo Ci dziękuję za ciepłe słowa 😉 Ja również nastawiam się na leżenie do góry brzuchem w Święta, ale jestem też przygotowana na wypadek, gdyby miało być inaczej 😉 Wszystkiego najlepszego dla Was nas Święta i dodatkowo życzenia sto lat dla Twojej Córeczki! 😉

      13 grudnia, 2012 at 2:30 pm Odpowiedz
  • Dita

    Przesympatyczny czas przed ta godina 0 przed nowym etapaem w zyciu 🙂 Slonko czekam na jakis kontakt i nie moge sie doczekac albo @ gdzies zabladzil??? Mam nadzieje, ze nie wykasowalam przez przypadek… Jeszcze raz podaje adres edytka52@wp.pl Pozdrawiam i czekam na wiadomosc, ze Wy juz w 3 na tym swiecie! 🙂

    13 grudnia, 2012 at 1:07 pm Odpowiedz
    • Matylda

      To chyba faktycznie gdzieś zabłądził, bo @ wysłałam od razu po Twojej informacji o mojej wygranej 😉 Przed chwilą wysłałam go ponownie, w tytule maila wpisałam: „Witam serdecznie 😉 (Matylda – Moje Dolce Vita)”.
      Mam nadzieję, że tym razem dotrze szczęśliwie 😉

      13 grudnia, 2012 at 2:18 pm Odpowiedz
  • olga i okolice

    ale mi ślinka pociekła…

    22 grudnia, 2012 at 9:25 pm Odpowiedz
    • Matylda

      Muszę korzystać, bo niedługo moja dieta zapewne ulegnie zmianie 😉 Całe szczęście wygląda na to, że jeszcze zdążę popróbować świątecznych pyszności! 😉

      23 grudnia, 2012 at 8:14 pm Odpowiedz

Leave a Comment