Nowe pomysły na naszą kuchnię

Dawno nie było postu wnętrzarskiego, a wiem, że bardzo je lubicie, dlatego dziś postanowiłam pokazać Wam zmiany, jakie zaszły w naszej kuchni i trochę o nich poopowiadać.

 

Pomysły na kuchnię

 

Te najważniejsze powstały długo przed naszą przeprowadzką do obecnego mieszkania – szczegółowo pisałam Wam o nich TU Brak górnych szafek na głównej kuchennej ścianie miał tworzyć wrażenie przedłużenia salonu. Podobnie jak białe fronty i jodła francuska, która pomijając jeden pas białych płytek, miała sięgać prawie pod same kuchenne szafki.

Wszystkie te zabiegi miały stworzyć kuchnię bardziej „salonową”, niż „kuchenną”. I tak się stało. Żeby jeszcze podkreślić ten efekt, zrezygnowaliśmy z okapu – gotujemy na tyle mało, że okno w kuchni w zupełności nam wystarcza.

Główne elementy naszej kuchni były zgodne z projektem i spełniły nasze oczekiwania – także te bardziej użytkowe (o rozwiązaniach, które zastosowaliśmy możecie poczytać TU)  Jednak ciągle brakowało w niej tego, co najważniejsze.

 

Dodatki w kuchni

 

No właśnie, dodatki. Bo tak jak nie ma udanego stroju bez odpowiednich akcesoriów, tak nie ma też bez nich kompletnego wnętrza. Nasza kuchnia była ładna i funkcjonalna, ale nieskończona. Pusta. Bez wisienki na torcie i kropki nad „i”. Niby lampy mieliśmy już wybrane, niby wszystko było wiadomo…ale kupiliśmy do salonu Vertigo, czyli lampę – kapelusz marki Petite Friture. Lampę bardzo charakterystyczną. Nie było więc mowy o zawieszeniu modelu Rock od Foscarini, bo zwyczajnie by do siebie nie pasowały.

Trzeba więc było obmyślić koncepcję na nowo.

 

Lampy do kuchni

 

Pomysły jednak jakoś nie przychodziły. Czekałam więc spokojnie na moment, kiedy po prostu coś wpadnie mi w oko i stwierdzę, że tak, to jest właśnie to. Tak było z lampą AMP LAMP (TU) marki Normann Copenhagen, którą zauważyłam na stronie sklepu AnOther Design (TU) Proste, eleganckie lampy z grubego, mlecznego szkła, z mosiężnym wykończeniem od razu zwróciły moją uwagę – czułam, że idealnie wpiszą się w przestrzeń nad blatem kuchennym, którą potrzebowaliśmy wypełnić i doświetlić.

I tak się stało. Lampy zawisły…i już nie wyobrażam sobie jak mogło ich nie być.

 

 

To teraz obrazy

 

Kocham obrazy, grafiki, zdjęcia, wszystko, co można włożyć w ramy. Nadają charakter, tworzą klimat, zdobią. Bardzo lubię, gdy są powieszone po kilka na raz, gdy tworzą całość, opowiadają jakąś historię. Długo myślałam, co powiesić na ścianie nad kuchennym blatem. W salonie mamy już trochę zdjęć i kilka dużych plakatów od Głodek Design (TU), więc nie chciałam efektu przeładowania. Wtedy pomyślałam, że świetnie byłyby jakieś minimalistyczne grafiki w prostych, cienkich, czarnych ramkach.

Zajrzałam więc do Złotych Plakatów (TU) i znalazłam malowane cienką, czarną linią kobiece sylwetki (TU) – to było dokładnie to, czego szukałam. Zamówiłam trzy sztuki rozmiarze 30×40, dokupiłam w IKEA ramy z białym passe partout… i główna ściana kuchni wreszcie zaczęła mieć wygląd o jaki mi chodziło.

 

 

Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia, czyli jak kuchnia, to i salon

 

Zwłaszcza, że przecież są połączone, prawda? 😉 Tutaj było odrobinę łatwiej, bo typy do salonu mieliśmy już ustalone od dawna (o nich więcej TU) Okrągły, marmurowy stolik na złotej podstawie był jednym z nich. Wiedziałam, że kiedyś stanie w naszym salonie i marzyłam, żeby wreszcie (zamiast na parapecie) postawić na nim kwiaty i filiżankę kawy. Szukałam odpowiedniego rozmiaru i znalazłam Parato Meble (TU).

 

Kilka tygodni później na środku naszego salonu stanął mój stolik, a ja zamarzyłam o…nie, nie o kawie…

 

O dywanie

 

No bo jak stolik bez dywanu? Zwłaszcza, że coś ciepłego koło kanapy było ostatnią rzeczą, której brakowało nam w salonie. Tutaj również nie zastanawialiśmy się długo. A w zasadzie wcale, bo skóra już od dawna chodziła nam po głowie – po prostu oboje widzieliśmy ją w tym miejscu. Więc kurs do IKEA i wróciliśmy z pięknym, błyszczącym, czekoladowym egzemplarzem.

 

 

W ten oto sposób zamknęliśmy temat naszego salonu i kuchni, które obecnie wyglądają tak:

 

 

Oczywiście nie zamknęliśmy jeszcze tematu urządzania, bo przed nami jeszcze wciąż wiele miejsc do skończenia. Dlatego wkrótce możecie się spodziewać kolejnego, wnętrzarskiego posta. Tym razem będzie o naszej domowej strefie chilloutu….domyślacie się już o które miejsce chodzi? 😉

 

You may also like

13 komentarzy

  • Joanna Czerwiec 26, 2018   Reply →

    Widać że nie gotujecie zupełnie nic poza wodą na herbatę 😉 wnętrza piękne jak z katalogu tylko brakuje mi w nich prawdziwego życia…

    • mojedolcevita Czerwiec 26, 2018   Reply →

      Joasiu, w tygodniu faktycznie nie, bo od kilku tygodni jesteśmy na diecie „pudełkowej”, ale musiałabyś zobaczyć, jak wygląda kuchnia, kiedy Tomek i Marcelina w weekend robią pizzę…zapewniam, że trochę różni się od tej ze zdjęć, no ale szczerze wątpię, żebyś miała ochotę ją wtedy oglądać ;-D
      Możesz mi wierzyć, że wtedy jest w niej tego życia aż za dużo 😉
      W tygodniu bardzo dbam, żeby w domu był porządek, bo to moje miejsce pracy, a kompletnie nie potrafię się skupić w bałaganie…więc po prostu nie mam wyjścia.
      Pozdrowienia!

  • Aneta Czerwiec 26, 2018   Reply →

    Bardzo ładne mieszkanko. Urządzone ze smakiem i stylem. My nie zrezygnowalibysmy z okapu, ponieważ lubimy gotować:). Zastanawiam się tylko, jak to robisz, że mieszkanie wygląda jak w muzeum, czy w nowym szpitalu ?😉 Z pewnością wygrałabyś test białej rękawiczki 😉 Z mężem często sprzatamy, lubimy mieć czysto, ale Wasze mieszkanko wygląda, jakby ktoś się dopiero co wprowadził i wpadał tylko, żeby zrobić zdjęcia na bloga 😊 i jakby nigdy nikt w nim nie gotował. Jak Wy to robicie ???🤔🙂 Nam czasami ciezko ogarnąć pracę, dziecko, kota i dom 🙃

    • mojedolcevita Czerwiec 26, 2018   Reply →

      Anetko, dziękuję 😉 Jak to robię? Po prostu często sprzątam. Niestety pedantka ze mnie i piszę „niestety” bo to często mnie samej utrudnia życie. Pracuję w domu, i nie jestem w stanie się skupić, jeśli mam wokoło siebie bałagan. Więc sprzątam, bo nie mam innego wyjścia. Mam to po Mamie, u której zawsze wszystko było układane pod linijkę – sama tak uwielbiam. Tomek i Marcelina próbują mnie od tego odzwyczaić, ale twarda ze mnie szuka 😉
      Pomaga mi na pewno fakt, że projektowaliśmy mieszkanie tak, by na wierzchu było jak najmniej rzeczy.
      Oboje z Tomkiem lubimy minimalizm, nie mamy też problemów z pozbywaniem się niepotrzebnych rzeczy i to na pewno pomaga zachować uporządkowany dom.Trochę o moich sposobach na porządek pisałam tu:
      http://mojedolcevita.pl/2017/10/jak-prowadzic-dom-po-francusku.html
      Pozdrowienia!

  • Anonim Czerwiec 26, 2018   Reply →

    Przepiekne mieszkanie , estetyka wnetrza wprost zachwyca! Dbalosc o detale jest ta wisienka na torcie!PANI Marto klasa!🌸

    • mojedolcevita Czerwiec 26, 2018   Reply →

      Bardzo, bardzo dziękuję 😉

  • Kasia Czerwiec 27, 2018   Reply →

    Jak patrzę na Wasze wnętrze, to mam wrażenie, że oglądam zdjęcie z magazynu wnętrzarskiego, naprawdę! Jest pięknie, z klasą, idealnie. No, prawie, bo ta skóra na podłodze do mnie nie przemawia. 😉
    Swoją drogą, może warto się zgłosić np. do M jak Mieszkanie, jestem pewna że dla niejednego czytelnika bylibyście inspiracją. Tak, jak zresztą dla mnie. 🙂

    Pozdrawiam, Kasia

    • mojedolcevita Czerwiec 28, 2018   Reply →

      Dzięki Kasieńko, znam Twoje zdanie co do skóry – rozmawiałyśmy kiedyś na ten temat i oczywiście Cię rozumiem.
      Mine one zawsze się podobały i stąd taki wybór.
      A co do magazynów wnętrzarskich, to miałam już takie propozycje, ale muszę skończyć urządzać całe mieszkanie – a do tego jeszcze trochę nam zostało 😉
      Uściski!

  • Z Czerwiec 27, 2018   Reply →

    Skąd stół i krzesła
    Ja tez latam że szmata i też słyszę krytykę także luuuuz. Niech każdy żyje jak chce
    Pozdr

    • mojedolcevita Czerwiec 28, 2018   Reply →

      Stół i krzesła ze sklepu ze starociami, dokładnie z tego: http://stylowywegrow.pl
      Ale podobne bez problemu znajdziesz podobne na OLX – widziałam je już kilka razy.
      A co do sprzątania, to się nie przejmuję – uwielbiam jak jest czysto i nic na to nie poradzę 😉

  • A. Czerwiec 28, 2018   Reply →

    Uwielbiam Waszą kuchnię! Właśnie stoję przed dylematami związanymi z samodzielnym urządzeniem swojej własnej i to nie jest bułka z masłem… Również marzą mi się białe frezowane fronty i właśnie w związku z nimi, jeśli pozwolisz, chciałabym zadać nietypowe pytanie – jaką szerokość ma ramka frontu na Twoich meblach a jaką szerokość ma wgłębienie? Dostawca mojego stolarze produkuje fronty z ramką o szerokości 6 cm, wydaje mi się to dużo, zwłaszcza przy węższych szufladach, wówczas naprawdę niewiele miejsca pozostaje na wypukłość umiejscowioną na środku frontu. Jest też opcja modyfikacji, a właściwie stworzenia własnego wzoru frezowania, dlatego dopytuję o takie szczegóły. Może się pokuszę zrobić coś na wzór Twoich, wydają się idealne 🙂

  • A. Czerwiec 30, 2018   Reply →

    Kuchnia niby jak z katalogu ale dla mnie nieprzytulna, zimna. Nie kojarzy mi się z miejscem w ktòrym ma się ochotę coś pysznego upichcić i pogadać rodzinnie. Czy Marcelina też lubi te biele i grafiki czy to tylko Twòj gust?

    • mojedolcevita Lipiec 2, 2018   Reply →

      A widzisz, a my czujemy się w niej świetnie 😉 A co do bieli i grafik, to jakoś nie przyszło mi do głowy, by ją o to pytać – póki co (na szczęście) decyzje w tych kwestiach podejmujemy sami z Tomkiem 😉

Leave a comment