Podsumowania i plany 2017/2018

Długo zastanawiałam się, czy warto to robić….czy analizować, opisywać tu i wracać myślami do roku, który był dla mnie delikatnie rzecz ujmując – nie najłatwiejszy.

 

Na tyle, że na odchodne nie miałam ochoty poklepać go po plecach i podziękować za wspólną podróż.

 

C’est la vie

 

Chciałoby się powiedzieć. Raz na wozie, raz pod wozem, ale co ja zrobię, że przyzwyczaiłam się do tego „nad”? W takich sytuacjach „pod” boli o wiele dotkliwiej. Napisałam Wam kiedyś, że mam w życiu szczęście…a potem zaczęłam się zastanawiać, czy tak faktycznie jest, czy ja po prostu tak na to patrzę… moja percepcja zdarzeń od zawsze jest taka sama…szukam plusów, pozytywów, do połowy pełnej szklanki. Chyba już dawno zaprogramowałam mózg na szczęście. Więc czemu nadeszły dni, kiedy o tym zapomniałam?

 

Intuicja

 

To dziwne, kiedy o tym myślę, ale przeczuwałam, że tak będzie. Na początku 2017-go, zanim jeszcze cokolwiek się zadziało, zanim TAMTEN dokument znalazł się na TAMTYM biurku w dziale HR czułam, że to nie będzie łatwy rok. Zagłuszałam wtedy to wrażenie jak tylko mogłam, bo nie chciałam, by zdominowało przyszłość.

 

Jednak moja intuicja, która wielokrotnie już mi udowodniła, że jeśli się odzywa, to zawsze ma mi coś sensownego do powiedzenia – i tym razem nie zawiodła. Było ciężko. Znacznie ciężej, niż się spodziewałam. Wolność, o której śniłam okazała się więzieniem. Bo niby mogłam wszystko…a tak naprawdę nie byłam w stanie zrobić nic. W głowie kłębiły się wątpliwości i pytania bez odpowiedzi. Ważne pytania o przyszłość, marzenia, plany, okraszone niepewnością i posypane strachem. Co to będzie? Jak to będzie – kołatało się w mojej głowie za każdym razem, kiedy kładłam ją na poduszce.

I to poczucie, że chcę czegoś kompletnie innego, niż to, co oferuje mi portal pracuj.pl. Innego życia, innej codzienności. Chciałam kreatywności, wolności, fotografii i kolorów, chciałam pisać, tworzyć, choć jeszcze nie wiedziałam co…

 

A potem przyszedł październik

 

A wraz z nim pomysł. Utkany z marzeń. Na początku bałam się nawet o nim myśleć, potem mówić. Wydawał mi się nierealnie doskonały. Wolny zawód. Zdjęcia, treści, tworzenie czegoś nowego od podstaw. I ciągła nauka, jak to robić profesjonalnie. Pod koniec tamtego miesiąca pomysł stał się ciałem. A ja jeszcze ciągle boję się o nim mówić na głos…

 

Emocje i nauka

 

Czy żałuję tamtego okresu przed październikiem? Absolutnie nie. Bo bardzo dużo się wtedy nauczyłam. Zmierzyłam się z moimi slabościami i ograniczeniami, które bardzo dobitnie dały mi o sobie znać. I choć każdy dzień był szansą, której wtedy nie potrafiłam wykorzystać, każdy stał się też osobną lekcją. Pokory i …miłości. Tak, miłości. Bo bez niej i wsparcia, które otrzymałam od Najważniejszego Faceta w Moim Życiu nie byłabym tu, gdzie jestem teraz.

Bo czasem po prostu trzeba zamknąć a sobą jedne drzwi po to, żeby mogły otworzyć się przed nami inne. Wiele z nas chce zmian, ale ciężko o nie, jeśli nadal miotamy się w starych układach. Czasem jedynym rozwiązaniem jest odwrócić się na pięcie i pójść dalej…i już nie zaglądać przez dziurkę od klucza. Choćby nie wiem co.

 

O marzeniach

 

Sama czytałam o tym setki razy – że trzeba wyciągnąć po nie rękę i nie można bać się wyzwań – tylko co zrobić, jeśli nie wiemy, w którym kierunku ją wyciągać i z czym przyjdzie nam się zmierzyć?

Tego nie dowiemy się, dopóki nie nastąpi. Trzeba być gotowym. Na wszystko: na trudne emocje, wątpliwości, żal, wiele niewiadomych. To nigdy nie jest łatwe. Ale jak pokazuje doświadczenie moje i wielu przede mną – zawsze jest warto.

 

Teraz

 

Jest bosko. Pracowicie, czasem aż do nocy, ale bosko. Pracuję w swoim tempie. Tylko ja nakładam na siebie ograniczenia i ja je z siebie zdejmuję. Uczę się dyscypliny wolnego zawodu. Sama jestem sobie szefem, asystentką i księgową. Co dzień uczę się czegoś nowego. I pracuję w miejscu, które od dawna uwielbiam – w social mediach.

 

W tym roku

 

W 2018- ty wskoczyłam z taką radością, z jaką wskakuje się w nowe buty. Z lubością otworzyłam nowiutki, świeżutki kalendarz. Przede mną cały rok. 365 dni do zaplanowania i zapisania fajnymi zdarzeniami, zapełnienia marzeniami. Oj, sporo ich będzie!

 

No to jedziemy z tymi marzenia, tfu – planami!

 

Podróż/e

 

Bardzo bym chciała, by było ich dużo w tym roku. Pierwszą już planujemy – to objazd Toskanii w maju, na dobry początek wakacji. Po zeszłorocznej wyprawie do Włoch nabraliśmy ochoty na więcej i to „więcej” nadejdzie już za kilka miesięcy.

Ale marzą nam się też krótsze wypady w miejsca, w których jeszcze nie byliśmy – zarówno w Polsce, jak i trochę dalej. Miejsca? Jeszcze nie określone, zatęskniłam za Paryżem, chętnie zobaczyłabym też Londyn, w którym nigdy nie byłam, ale i znacznie bliższe …Kraków i Wrocław. Zobaczymy, gdzie nas los poprowadzi.

Zdrowie

 

Zawsze na wysokim miejscu na mojej liście. Zwłaszcza, że od połowy roku, kiedy inne sprawy wyszły na pierwszy plan, trochę je zaniedbałam. Tym bardziej czas już wrócić do biegania, w którym zakochałam się w zeszłym roku i jogi, o której marzę od dawna…zwłaszcza, że karnet już na mnie czeka.

Dom

 

Wygląda na to, że jeszcze w styczniu zamówimy listwy przypodłogowe! Mała rzecz, a jak cieszy! Zwłaszcza, że zamawiamy je już… 1,5 toku ;-D. W planach jest też sporo innych rzeczy do domu, jak stolik kawowy, lampy nad blat kuchenny i kilka innych…z resztą sami zobaczycie 😉

 

Codzienność

 

Bardzo bym chciała, żeby była bogatsza. Chcę czytać więcej książek, słuchać więcej płyt, pisać więcej postów, robić więcej zdjęć i pić zdecydowanie więcej wina z przyjaciółmi. Chcę spędzać więcej czasu blisko natury, chodzić wcześniej spać i jak najczęściej być myślami tu i teraz. Kupować mniej, za to mądrzej. Nie denerwować się rzeczami, których nie mogę zmienić. Więcej odpoczywać. I zdecydowanie więcej się śmiać.

 

Snapseed

Snapseed 5

Snapseed 14

Snapseed 3

Snapseed 12

Snapseed 11

Snapseed 2

 mój najukochańszy ostatnio winyl: Smooth Jazz Cafe TU
kalendarz Moleskine to tegoroczny strzał w 10! TU
torebka – listonoszka REPUBLIC TU

 

 

Takie są plany na 2018 – ty i wiecie co?? Już teraz mam przeczucie, że wiele z nich uda mi się zrealizować 😉

A jakie są wasze? Czy coś z mojej listy macie też na swojej?

 

 

You may also like

14 komentarzy

  • Ewa Styczeń 16, 2018   Reply →

    Życzę Tobie powodzenia i bardzo cieszę sie, że pracujesz, tak jak chcesz i że daje to Tobie radość i spełnienie. U mnie zmiana nazwy bloga (moze to zauważyłaś) i rownież chce więcej czytać i zacząć chodzić na bok amatorski z moim Stachem. Muszę tylko przebłagać teściów, by braki dzieci do siebie wtedy. Ślę buziaki

    • mojedolcevita Styczeń 17, 2018   Reply →

      Dzięki Ewcia, radość jest i to wielka, no bo jak tu się nie cieszyć, jak się spełniają marzenia, w które samemu się do końca nie wierzyło? 😉
      Jasne, że zauważyłam – trzymam kciuki za rozwój nowego bloga no i za ten boks! Jestem ciekawa Twoich wrażeń!
      Uściski!

  • Kasia M. Styczeń 16, 2018   Reply →

    Kochana, kto jak kto, ale Ty z roku 2017 powinnaś być DUMNA! On jest Twoim sukcesem! Podjęłaś jedną z najważniejszych decyzji, jaką jest zmiana pracy, jej charakteru. Mało kto decyduje sie na taki krok. Stabilizacja, poczucie komfortu blokuje przed zmianami, ktore przeciez nie zawsze niosa oczekiwany efekt. A ty przeciez zdecydowałaś, ze sama bedziesz stawiać warunki pracy, a nie praca Tobie, ktora juz przestała cieszyć, kręcić i rozwijać. Za to Cie cenię! :*
    Życzę Ci by rok 2018 był dla Ciebie taki jaki sobie wymarzysz, a przynajmniej, by nie był gorszy niż poprzedni!
    U mnie tez całkiem ok – cieszę sie ze jestem zdrowa, mam zajefajnego męża, kochane córeczki i dobrą prace. Mamy gdzie mieszkać, mamy co jeść. Mamy rodzinę, przyjaciół i prawie co dzień uśmiechnięte buzie. I niech tak zostanie! 🙂

    • mojedolcevita Styczeń 17, 2018   Reply →

      Kasiu, dzięki za piękne słowa ;-*
      I życzę Ci, żeby w tym roku zdrowia i uśmiechniętych buziek wokół Ciebie było jak najwięcej!
      Ściskam z całego serca.

  • Sylwia Styczeń 16, 2018   Reply →

    Uwielbiam czytać Twojego bloga. Działasz na mnie inspirująco i motywująco. Zazdroszczę Ci odwagi w realizaji Twoich marzeń. Zycze Ci powodzenia i nie odkładaj blogowania. Myślę że odzwierciedlasz potrzeby wielu kobiet ktore mogą łatwo się z Tobą zidentyfikować. No i tez uwielbiam tą płyte smooth jazz tylko ze mam w wersji CD

    • mojedolcevita Styczeń 17, 2018   Reply →

      Sylwia, dziękuję Ci za ten komentarz – wiele dla mnie znaczy.
      A co do blogowania, to ja właśnie wracam do niego już tak na poważnie! Przez te zeszłoroczne zawirowania bardzo za nim zatęskniłam, więc od teraz postów będzie znacznie więcej.
      Mam Wam w końcu tyle do opowiedzenia, no i mamy razem sporo do zrobienia – w końcu początek roku do dobra okazja do wielu zmian, o których już wkrótce 😉
      Całusy!

  • Ania Styczeń 16, 2018   Reply →

    Zdradzisz kiedyś, czym się teraz zajmujesz, czy to już zawsze będzie owiane taką tajemnicą? Zgaduję, że są to posty sponsorowane na blogu.

    • mojedolcevita Styczeń 17, 2018   Reply →

      Aniu, owiane tajemnicą jest dopiero dwa miesiące, ale mam nadzieję, że po dzisiejszym poście trochę rozumiesz już dlaczego 😉
      Zajmuję się prowadzeniem profili w social mediach.
      A co do postów, to jeśli nie jest napisane „post powstał we współpracy z firmą x” to znaczy, że nie jest sponsorowany 😉
      Pozdrowienia!

      • mandyrynka Styczeń 17, 2018   Reply →

        Właśnie to co mi sie tutaj podoba – to nienachalne posty, nawet jeśli coś jest „sponsorowane” to w bardzo subtelny sposób.
        Trzymam kciuki, jak zwykle ! :*

        • mojedolcevita Styczeń 18, 2018   Reply →

          Dzięki Ci Kochana, to bardzo miłe 😉
          Ściskam Cię serdecznie!

  • Paula Styczeń 17, 2018   Reply →

    Zdradzisz jakie profile prowadzisz? Uściski!

  • Kierunek Wlochy Styczeń 17, 2018   Reply →

    Bardzo motywujący wpis – jak zawsze. Pozytywne myślenie to połowa sukcesu, więc do dzieła 🙂 Nasze postanowienia trochę się pokrywają 🙂 Podróże, joga, przyjaciele, książki… W tamtym roku byliśmy w Toskanii więc w tym roku Umbria i Marche… A listwy podłogowe – część kupiliśmy w tamtym roku a resztę mamy zamiar w tym (i mnóstwo innych rzeczy do domu). Życzę Ci sukcesów w realizowaniu zamierzonych planów! :*

    • mojedolcevita Styczeń 18, 2018   Reply →

      W takim razie trzymam kciuki za nas obie, żeby wszystkie te plany udało nam się zrealizować – ja już zaczynam, dziś idę na pierwszą jogę! 😉
      A co do podróży, to koniecznie muszę poczytać Waszą relację z Toskanii – mam nadzieję, że znajdę ją na kierunekwlochy.pl?

      • Kierunek Wlochy Styczeń 19, 2018   Reply →

        Ciekawa jestem jak pierwsze wrażenia po zajęciach z jogi? 🙂 Ja zaczęłam od pierwszej mini lekcji włoskiego 😀 Kierunekwlochy.pl od kilku dni ma nową odsłonę i na bieżąco jest uzupełniany. Zachęcam poczytać o Toskanii (przepraszamy za brak zdjęć w artykule ale przenoszenie treści jest czasochłonne 🙂

Leave a comment