Hiszpański temperament w listopadowym Gdańsku

Już dawno nie cieszyliśmy się tak na żadnen projekt. Perspektywa spędzenia dwóch dni w jesiennym Gdańsku wydawała nam się czymś absolutnie fantastycznym.

 

Po pierwsze dlatego – że kochamy Gdańsk i Trójmiasto. Po drugie dlatego, że co roku w tym okresie gdzieś sobie wyjeżdżamy dla odczarowania słotnej jesieni, więc tym razem nie mogło być inaczej. A po trzecie dlatego, że mieliśmy jako jedni z pierwszych poznać i poprowadzić nowego SEATA ARONĘ, co – szczególnie dla Tomka – było oczywiście argumentem numer numer jeden.

Kiedy więc pewnej środy z samego rana wsiadaliśmy w Pendolino, czuliśmy się, jak pierwszego dnia wakacji. I choć pociąg jechał przez pokryte śniegiem pola, a niebo zamiast letniego błękitu prezentowało nam wszystkie odcienie szarości, w głowach i sercach już świeciło nam hiszpańskie słońce.

Dwie i pół godziny później wysiedliśmy na dworcu w Gdańsku. A w zasadzie to wyskoczyliśmy z pociągu prawie w ostatniej chwili, bo podróż minęła nam tak szybko, że zaczytani kompletnie nie zwróciliśmy uwagi, że zbliża się nasza stacja. Ale przecież bez przygód nie ma podróży, prawda? 😉 Po kilkunastu minutach meldowaliśmy się już w hotelu PURO. To był już drugi nasz pobyt w tym miejscu i bardzo cieszyliśmy się, że znów odwiedzimy ten hotel. Lokalizacja, wystrój, klimat – to wszystko sprawia, że na pewno jeszcze wiele razy będziemy do niego wracać.

 

Chwila na odpoczynek i już jedziemy w kierunku Stoczni Gdańskiej. Taksówka zatrzymuje się pod starymi budynkami stoczni, blisko pomnika Trzech Krzyży. Miejsce naprawdę robi wrażenie, a listopadowa aura jeszcze potęguje ten klimat. Jednak prowadzące wgłąb budynku czerwone światło przypomina o celu naszej wizyty – mamy poczuć hiszpańskiego ducha, o czym od wejścia przypominają nam typowo hiszpańskie tapas. Przed nami jeszcze prezentacja ARONY…osiągi, dostępne silniki, poduszki, gwiazdki NCAP (ARONA ma ich pięć) i wiele innych informacji… ale my oczywiście czekamy już na to, co najważniejsze – JAZDY…i wybór koloru 😉

Bo szary model z pomarańczowym dachem spodobał nam się od pierwszej chwili. ARONA prezentuje się naprawdę świetnie. Jest lekka, nowoczesna i z charakterem, a pełne światła LED z przodu i z tyłu nadają jej designerskiego wyglądu. Do tego niebanalne detale, które oczywiście od razu wychwyciło moje kobiece oko.

 

IMG_4441

IMG_4456

 

No dobrze, to teraz czas sprawdzić, jak jest w środku. Pierwszy atut – wyżej umiejscowione siedzenia. I choć to normalne w crossoverach, dla mnie to różnica bardzo na plus w porównaniu do naszego Passata. Kiedy siedzę wyżej mam wrażenie, że o wiele lepiej widzę wszystko, co dzieje się wokół mnie. No i wsiadanie i wysiadanie jest dużo przyjemniejsze.

Kolejny atut to duży, 8 calowy ekran dotykowy z kolorowymi, czytelnymi ikonkami – mała rzecz, a jak cieszy.

 

Snapseed 10

Snapseed 5

Snapseed 14

IMG_4452

 

No i już zaczęłam lubić ARONĘ. Ale przecież jeszcze nawet nie przekręciliśmy kluczyka w stacyjce…bo w sumie nie musieliśmy – samochód sam wyczuwa naszą obecność, jeśli tylko mamy przy sobie kluczyk. Otworzy zamek gdy zbliżymy się do auta i uruchomi silnik kiedy naciśniemy przycisk My Heartbeat.

No to teraz muzyka (bez niej nie ma jazdy) – system BeatsAudio™ naprawdę daje radę i już możemy ruszać na Hel!

 

Snapseed 16

 

Niestety łatwiej powiedzieć, niż zrobić. Okazało się, że w popołudniowym szczycie gdańskie ulice niewiele różnią się od warszawskich i wpadliśmy w korek…z którego cudem się wyrwaliśmy, bo Tomka oświeciło, że ta ulica w prawo chyba prowadzi do Sopotu. Na szczęście faktycznie prowadziła i po chwili wylądowaliśmy na parkingu niedaleko molo. Tu postanowiliśmy przetestować czujniki i kamerę cofania i powiem wam, że to jest hit. Wszystko, co za nami i przed nami widać jak na dłoni, co więcej system dokładnie określa nam za pomocą linii okalających samochód, ile możemy jeszcze cofnąć, lub podjechać do przodu bez ryzyka uderzenia w przeszkodę.

A mnie się wydawało, że „pikające” czujniki w naszym Passacie to szczyt nowoczesnej techniki…

 

Snapseed 2

 

Molo o tej porze było puste jak nigdy i piękne, jak zawsze. Jego biel wbijała się w czarne jak smoła morze, a wiatr bardzo dobitnie przypominał, jaką porę roku właśnie mamy. Wpadliśmy więc jeszcze na rozgrzewającą kawę do White Marlin, po czym znów siedzieliśmy w ARONIE. Wracając zauważyliśmy kolejną, bardzo przydatną funkcję, a mianowicie system monitorowania martwego pola, który działał w ten sposób, że kiedy samochód jadący pasem obok nas wjeżdżał w to miejsce, w którym stawał się niewidoczny dla Tomka, samochód sygnalizował ten fakt żółtą ikonką na lewym lusterku. Super funkcja!

 

Pół godziny później, kiedy parkowaliśmy pod PURO wcale nie chciało nam się wysiadać z „naszej” ARONY, bo już zdążyliśmy bardzo polubić tego minicrossovera. Ten model SEATA to świetny samochód na typowo miejskie przestrzenie. Charyzmatyczny, dynamiczny i zwinny, z wieloma opcjami, które ułatwiają i uprzyjemniają poruszanie się w „miejskiej dżungli”. To samochód dla wymagających…designu, komfortu, technologii i…temperamentu – oczywiście hiszpańskiego!

 

A jeśli zechcemy pojechać gdzieś dalej? Włączamy aktywny tempomat, pakujemy walizki do 400 litrowego bagażnika, odpalamy muzykę… i w drogę! Co prawda planowaliśmy Toskanię w tym roku…ale może jednak Barcelona? 😉

 

IMG_4442

 

A jeśli jesteście ciekawi, jak nasze testowanie wyglądało na żywo, zapraszamy na poniższy film. Miłego oglądania!

 

 

 Wpis powstał we współpracy z marką SEAT.

 

You may also like

7 komentarzy

  • Anonim Grudzień 29, 2017   Reply →

    no nie ładne te auto;) nie udało się seatowi
    Ale opis pierwsza klasa!

    • mojedolcevita Grudzień 31, 2017   Reply →

      Dzięki Kochana, ale powiem Ci, że jestem zaskoczona, że Ci się nie podoba, bo pomijając wszelkie gadżety wewnętrzne, według mnie z zewnątrz wygląda wyjątkowo fajnie. Ale oczywiście rozumiem odmienne zdanie 😉 Uściski!

  • Olka Grudzień 29, 2017   Reply →

    Sprzedac sie tak za reklame seata.jeszcze zeby to bylo ladne… slabe PaniMarto. Tak slabe jak usuwanie komentarzy.

    • mojedolcevita Grudzień 31, 2017   Reply →

      Ola, nie usuwam komentarzy, jeśli tylko mnie nie obrażają.
      A jeśli chodzi o „sprzedawanie się” jak to określasz, to nie pokazuję na moim blogu niczego, do czego nie mam przekonania. To tyczy się wszystkiego: od ubrań i kosmetyków, po firmy zajmujące się wykończeniem wnętrz. Jeśli Wam tu o czymś piszę, to dlatego, że to, co jest treścią wpisu mnie do siebie przekonało. I to jest warunek konieczny. Blog nie jest moją pracą, ani podstawą mojego utrzymania – jest za to moją pasją i nigdy bym sobie nie pozwoliła na zachwalanie czegoś, co na to nie zasługuje. A możesz mi wierzyć, lub nie, że propozycji opisywania najróżniejszych rzeczy dostaję sporo.
      Pozdrawiam Cię serdecznie.

  • Anna Grudzień 29, 2017   Reply →

    Abstrahując całkowicie od tematu Marto fajnie było usłyszeć Twój głos,jak dotąd nie miałam tejże przyjemności ????.Pozdrawiam ????

    • mojedolcevita Grudzień 31, 2017   Reply →

      Aniu, to zapraszam Cię serdecznie na live! Jeśli masz konto na instagramie, to co jakiś czas organizuję tam rozmowy na żywo (które wcześniej ogłaszam) i podczas których bardzo fajnie sobie rozmawiamy 😉 Zapraszam Cię serdecznie!

  • Ola Grudzień 31, 2017   Reply →

    Fajne gadżety w środku, natomiast wygląd zewnętrzny słabo.

Leave a reply to Ola Cancel reply