O dziewczynach z marzeniami

Są takie jak ty. Zupełnie niczym się nie różnicie. Też czasem rano nie chce im się wstać z łóżka, narzekają na bałagan w szafie i włosy, które zdecydowanie zbyt często miewają swoje słabe dni…

 

Często mijasz je na ulicy. Co rano wstają i idą do pracy, która już dawno przestała im odpowiadać. Czasem jeszcze nie wiedzą, czego tak naprawdę by chciały dla siebie, za to doskonale wiedzą, czego nie chcą. I wreszcie zdobywają się na odwagę, by powiedzieć to głośno, albo napisać na odpowiednim papierku, opatrzyć odpowiednim podpisem i złożyć w odpowiednim gabinecie.

 

I tylko one wiedzą, ile nocy nie przespały, zanim przyznały się do tego przed sobą. Bo przecież kredyt, dzieci w prywatnym przedszkolu i w planach wakacje z katalogu z palemkami. Bo przecież jeszcze nie urządzony dom. Przecież samochód chciały kupić nowy, dla tych swoich drugich połówek, którzy marzą już o nim przynajmniej trzy lata i doczekać się nie mogą, bo ciągle pojawia się coś ważniejszego…

 

Ale robią to, bo mają marzenie. Czasem bardzo konkretne, czasem zupełnie mgliste. „Napiszę książkę”, „będę miała bardziej kolorowe życie” obiecują sobie każdego dnia, jak mantrę, żeby przypadkiem one same w to nie zwątpiły. „Dam radę!”, „kto, jak nie ja??” powtarzają sobie do poduszki.

 

A potem po prostu to robią. Czasem trochę niepewnie, trochę po omacku, popełniają błędy, zarywają noce, potykają się, ale wstają, bo to ich marzenie daje im niesamowitą siłę. I choć na początku nie wszystko idzie tak, jak to sobie wymarzyły, to lekcja, którą właśnie przerabiają, jest bezcenna. Wyciągną z niej wnioski i pójdą dalej. Silniejsze i bogatsze pod każdym względem.

 

Jedną z takich znam bardzo dobrze

 

Wy też pewnie ją znacie, albo domyślacie się, kogo mam na myśli.  Ostatnio na swoim blogu zacytowała takie słowa śp. Profesora Bartoszewskiego:

 

„Są w życiu rzeczy, które się opłaca, ale nie warto ich robić.

I są w życiu rzeczy, których się nie opłaca, ale warto..”

 

Ona to zrobiła. Napisała książkę. Z podziwem patrzyłam, jak się do tego zabiera, jaka jest zdeterminowana. Daria, bo – jak się już domyślacie – to o Niej piszę – postawiła sobie cel i po prostu przystąpiła do realizacji. Zapytałam Ją kiedyś, czy się nie boi, że się nie uda… Popatrzyła na mnie, jakbym mówiła jej, że zaraz odlecę na księżyc. „Nie” – odpowiedziała. „To nie może się nie udać.”

Wiara w siebie, swój cel. Taka absolutna, aż do końca. Musisz w siebie wierzyć, jeśli chcesz coś pozmieniać w swoim życiu. Musisz wierzyć bardzo, jeśli te zmiany mają być znaczne. I musisz mieć do siebie zaufanie: do swojej intuicji i do swojej głowy, którą dumnie (mam nadzieję) nosisz na karku. Nie możesz w siebie wątpić. Bo jeśli ty to zrobisz, inni zrobią to na pewno – przecież oni nie znają ciebie tak dobrze, jak ty sama.

Tymczasem ta dziewczyna miała wiarę i pomysł. Miała bratnią duszę, z którą mogła to zrobić. Nie miała wydawnictwa…więc je sobie założyła. Ich słowa stały się ciałem…a ja pękam z dumy, patrząc na „Apetyczną Książkę”. Książkę trochę o jedzeniu, trochę o zdrowiu i bardzo o życiu. Codziennym życiu.

Ale wracając do historii o dziewczynach z marzeniami…

 

Drugą jestem ja sama

 

Trochę tej mojej historii opowiedziałam wam już w TYM wpisie. Teraz, miesiąc później jestem już w drodze na moją górę. Dużo pracuję, ale jeszcze więcej mam satysfakcji. Zaczęłam od zera i dałam radę. Przekonałam innych do moich pomysłów, ale najważniejsze, że sama w nie uwierzyłam.

Bo też na początku powiedziałam sobie, że „to nie może się nie udać.” Jeśli masz do czegoś serce, to nigdy nie stracisz, zajmują się tym. Twoja pasja ma szansę zaprowadzić cię tam, gdzie będziesz chciała, bo cała siła, żeby to zrobić, jest w tobie.

I choć rodzina będzie narzekać, że wieczorem znów siedzisz przy komputerze, a przyjaciele wspominać ostatnią wspólną kawę…trzy miesiące temu, to i tak warto. Bo te kilka miesięcy szybko minie, a ty będziesz mieć poczucie, że zrobiłaś coś wielkiego.

Takie uczucie jak to, które mam ja sama móc usiąść w środku tygodnia, w środku dnia, we własnym fotelu, wziąć w ręce pierwszą, jeszcze ciepłą, piękną i mądrą książkę najlepszej Przyjaciółki i powiedzieć sobie z niemałym zadowoleniem:

 

DAŁYŚMY RADĘ!!!

My to zrobiłyśmy.

Zwykłe dziewczyny, które codziennie mijasz na ulicy.

Zupełnie niczym się nie różnimy. Pamiętaj o tym.

 

 

P.S. A na poniższych zdjęciach wreszcie stylizacja, o którą prosiłyście mnie już sto razy. Sweter, spodnie (Massimo Dutti – TU i TU) i naszyjnik (Messh TU), z którymi się ostatnio nie rozstaję i polecam wszystkim dookoła. Dla siebie, albo na gwiazdkowe prezenty. W końcu nagradzanie siebie za dobrze wykonaną robotę to też bardzo cenna umiejętność! 😉

Książka Darii i Kasi to też świetny pomysł na świąteczny podarunek. Bo wierzcie mi, lub nie, ale jeśli ktoś robi coś z wielkiej pasji, to jego dzieło musi być co najmniej świetne. Albo wiecie co, nie wierzcie mi na słowo, tylko po prostu sami się przekonajcie zamawiając książkę. Gdzie?

O TU!

 

Snapseed 54

Snapseed 67

IMG_4388

Snapseed 64

Snapseed 61

IMG_4389

Snapseed 62

IMG_4377

Snapseed 57

IMG_4390

Snapseed 56

 

 

You may also like

Leave a comment