Muzyka moich chwil

Bez problemu jesteśmy w stanie wyobrazić sobie nasze życie bez telewizji. Za to kompletnie nie wyobrażamy go sobie bez muzyki.

 

Włączamy ją z samego rana. Gdy chwilę po wstaniu idę do kuchni wstawić wodę w czajniku, w domu słychać już pierwsze dźwięki. Rano bardziej energetyczne, w miarę upływu dnia – coraz spokojniejsze. Przy muzyce pracuję – pomaga mi ona w skupieniu, kiedy piszę posty na bloga i daje energię, kiedy robię zdjęcia. Przy niej sprzątamy, gotujemy…a nawet się kłócimy, bo w naszym domu gra ona praktycznie cały czas.

 

Kiedy mamy chwilę, by się na niej skupić, włączamy winyle. Tomek kolekcjonuje płyty już kilka lat – zaczął w dniu, kiedy kupiliśmy nasz pierwszy (i jak na razie ostatni) gramofon. Już nie pamiętam, jak trafiliśmy na warszawski bazar “Wolumen”, do małego, mocno zakurzonego sklepiku, w którym pewien miły pan sprzedawał stare gramofony. Pamiętam za to półki, na których stało zaledwie kilka sprzętów. Wskazaliśmy na jeden z nich. Sprzedawca zdjął go, przetarł z kurzu rękawem i postawił przed nami. Micro Seiki – ta nazwa nic nam nie mówiła, bo wtedy jeszcze nie mieliśmy pojęcia o muzyce w winyli, ale czarny, klimatyczny sprzęt od razu nam się spodobał. Tego dnia kupiliśmy naszą pierwszą płytę – to była Mary J. Blige. Od tamtego czasu nasza kolekcja winylowych płyt znacznie się powiększyła i nadal kupujemy nowe. Bo takiej muzyki nic nie przebije, a obserwowanie obracającej się płyty, to dla mnie jak patrzenie w ogień – relaksuje, wycisza, uspokaja…tego uczucia i dźwięku nie da się porównać z niczym innym.

 

Kupiliśmy go dosłownie kilka dni przed Bożym Narodzeniem…i to były jedne z naszych najlepszych świąt. Analogowa muzyka sprawiła, że świąteczne dni były jeszcze bardziej magiczne, niż zwykle, a stary gramofon stał się nieodłącznym elementem naszego domu. W nowym mieszkaniu dostał własną półkę i choć często odtwarzamy też muzykę poprzez internetowy serwis Tidal, to jednak kiedy mamy ochotę bardziej się w niej rozsmakować i zanurzyć, to właśnie gramofon jest na pierwszym miejscu.

 

Czego słuchamy? To tak naprawdę zależy od nastroju i tego, przy czym muzyka ma nam towarzyszyć. Ja uwielbiam stare, francuskie piosenki, dlatego kiedy pracuję w naszym domu gra zwykle Zaz, czy Carla Bruni, ale też Katie Melua, czy Adele. Inne ulubione? Sam Smith, Gentleman, Ray Charles, Alicia Keys, Louis Armstrong, Lauryn Hill, a na święta oczywiście jedyny, ukochany, czerwony jak nos renifera Rudolfa winyl Michaela Buble. A, no i the last, but not least – boski Frank Sinatra, którego często słyszycie na instastory ;-)

 

Sporo osób mnie o to pytało, więc jeśli i was kusi analogowa muzyka, to poszukajcie miejsca, gdzie można naprawić adapter w waszej okolicy, bo jest szansa, że w takim miejscu traficie na pasjonata, który poza naprawianiem zajmuje się też sprzedażą starych adapterów…a wtedy gwarantuję, że czekają was kompletnie inne, magiczne i wypełnione retro dźwiękami święta.

 

Snapseed 367

Snapseed 376

Snapseed 368

IMG_4079

Snapseed 380

Snapseed 373

Snapseed 365

Snapseed 374

Snapseed 378

Snapseed 366

 

 

 A wy jakiej muzyki słuchacie dziś wieczorem?

 

Spokojnej nocy Kochani.

 

You may also like

One comment

  • Anonim Listopad 15, 2017   Reply →

    Polskiej;))))

Leave a comment