Projekt Ambasadorka i jesienny Sopot

Kiedy w ostatnią sobotę rozległ się dźwięk budzika, za oknami była czarna noc. Jednak ja dawno już nie szykowałam się do wyjścia z taką energią.

 

Taksówka już czeka. Dopinam walizkę i w międzyczasie robię sobie kawę do termicznego kubka. Po chwili jestem na dole. Chłodne powietrze i padająca mżawka odganiają ode mnie resztki snu. Kiedy dojeżdżam na dworzec, powoli zaczyna budzić się dzień. Daria też już jest. Jeszcze kanapki i siedzimy w pociągu. Wieki nie jechałam koleją, a zawsze bardzo to lubiłam. Szybko zmieniające się za oknami krajobrazy i charakterystyczny stukot pociągu były dla mnie zawsze czymś na kształt patrzenia w ogień, czy akwarium z rybkami. Uspokajały, relaksowały i wprawiały w dobry humor. Tak jest i tym razem. Cztery godziny podróży mijają błyskawicznie, kiedy z trzeszczącego niemiłosiernie głośnika wydobywa się komunikat: “stacja Sopot”. Jesteśmy na miejscu.

 

Jak się okazuje, na miejscu jest też słońce i choć w marzeniach prosiłyśmy jedynie o brak deszczu, to wyraźnie widać, że pogoda postanowiła zrobić nam prezent, a błękitne niebo tylko to potwierdza. Wychodząc z dworca szukamy w telefonach informacji, w którym kierunku mamy się udać, by dojść do hotelu. Niepotrzebnie, bo okazuje się, że właśnie pod nim stoimy ;-)

 

Hotel Molo, czyli idealne miejsce na wypad do Sopotu

 

No bliżej już chyba być nie mogło! Hotel Molo (TU) położony jakieś sto metrów od dworca kolejowego, jest duży, jasny i nowoczesny. Na Booking.com ma opinię “fantastyczny” i nie ma co się temu dziwić. Pokoje są spore, a dzięki dużym oknom również bardzo jasne. Jest czysto i bardzo przyjemnie. Zgodnie stwierdzamy, że to idealne miejsce na weekendowy wypad, nie mamy jednak okazji nacieszyć się widokiem, bo zbliża się dwunasta, czyli moment naszego spotkania z Lumene i innymi ambasadorkami.

 

Snapseed 62

Snapseed 83

 

Amasadorka Lumene

 

Kiedy dostaję maila z propozycją zostania ambasadorką Lumene nie waham się ani chwili. I choć sama nigdy wcześniej nie używałam kosmetyków tej marki, to słyszałam bardzo dużo pozytywnych opinii o nich od Ani Zając z bloga Fashionable (TU). Kiedyś miałyśmy okazję porozmawiać o ich składach i działaniach i pamiętając tamtą rozmowę pomyślałam, że jestem bardzo ciekawa ich działania. Na jednym z przygotowanych dla nas warsztatów, mamy okazję dobrze je poznać. Po konsultacji z ekspertem Lumene wybieramy z Darią kilka produktów i zaczyna się testowanie. I choć każda z nas ma inny typ skóry i różne jej potrzeby, kosmetyki okazują się świetnie spełniać je wszystkie. Szczególnie przypadła nam obu do gustu rozświetlająca linia Invisible Illumination (możecie o niej poczytać TU), zwłaszcza Beauty Serum i Instant Illuminizer. Są to tzn. kosmetyki hybrydowe (nie, nie dlatego, że trzymają się dwa tygodnie bez poprawiania ;-)), ale dlatego, że są połączeniem makijażu i pielęgnacji. Nawilżają, rozświetlają, pomagają wyrównać koloryt i pozostawiają przepiękny efekt “glow” – nie mylić ze świeceniem się skóry (mam skórę mieszaną, więc doskonale to odróżniam i nie boję się kosmetyków rozświetlających). Oczywiście w osobnym poście pokażę wam te produkty i i dokładnie opiszę. Teraz jednak wróćmy do Sopotu.

 

 

Stacja Sopot, czyli bardzo smaczny wieczór

 

Kiedy o 18.00 pięknie umalowane kończymy warsztaty, jesteśmy już odrobinę zmęczone i głodne. Idziemy więc do pokoju odpocząć i podzielić się wrażeniami…co zajmuje nam więcej czasu niż powinno, skutkiem czego na kolację musimy wyszykować się w dosłownie pięć minut. Wybiegamy z hotelu i docieramy do oddalonej o kilka minut drogi od hotelu restauracji Stacja Sopot (TU), gdzie zjadamy fenomenalną wątróbkę (polecam z całego serca!). A że w dobrym towarzystwie i pięknym otoczeniu czas szybko mija, spać kładziemy się zdecydowanie za późno.

 

Niedziela, czyli spacerem po Sopocie

 

Niedzielne warsztaty kończymy wczesnym popołudniem. I choć smutno się żegnać, to jesienny Sopot bardzo nas kusi. Na szczęście na niebie ciągle świeci słońce i choć jest dość chłodno, opatulamy się, czym możemy i z radością ruszamy….no oczywiście na molo! Hotel Sopot położony jest przy samej promenadzie Bohaterów Monte Cassino, więc do morza mamy zaledwie kilka minut drogi. Mimo sporego wiatru na molo jest mnóstwo spacerowiczów. Trochę fotografujemy i trochę patrzymy na morze i barwny, kolorowy, płynący po nim tłum.

 

Snapseed 50

Snapseed 87

Snapseed 68

 

Snapseed 53

Snapseed 85

 

Potem schodzimy na na plażę, by obejrzeć molo z innej perspektywy. Wiatr jednak daje nam się coraz bardziej we znaki, więc postanawiamy poszukać jakiegoś ciepłego i przyjemnego miejsca na obiadokolację.

 

 

 

Snapseed 60

IMG_3330

 

 

Choć “poszukać” to może za dużo powiedziane, bo ja mam je w głowie od dawna. White Marlin należy do moich ulubionych miejscówek w Sopocie. W sezonie często przytłacza ilością ludzi, jednak w to niedzielne popołudnie, okazuje się miejscem idealnym. Kiedy przychodzimy, większość duża część sali jest jeszcze zajęta, ale w miarę upływu czasu restauracja pustoszeje. Już nie słychać wyłącznie gwaru i rozmów ludzi przy sąsiednich stolikach. Z głośników płynie delikatna, spokojna muzyka. Ktoś zapala świece i w restauracji robi się niesamowicie przytulnie. Siedzimy przy samym oknie, trochę rozmawiamy, a trochę patrzymy z zachwytem na plażę i morze, które mamy tuż za szybą. Czas zwalnia…ale tylko pozornie i wieczór nadchodzi zdecydowanie za szybko. Tak bardzo nie chce nam się wychodzić i zostawiać tego wszystkiego, na co właśnie patrzymy. Morze, plaża tuż za oknem, a wewnątrz przytulne ciepło, pachnąca kawa z bezą i światło świec. Czy może być coś bardziej hygge? Obiecujemy sobie wrócić tu tak, szybko, jak się da.

 

Snapseed 57

Snapseed 56

Snapseed 64

Snapseed 80

 

 

Kilkanaście minut później siedzimy już w pociągu. Każda z nas jest chyba pod wrażeniem ostatnich chwil w Sopocie. Ja w mojej głowie patrzę jeszcze przez to okno na piasek, wodę i ciemniejące niebo. Kątem oka widzę Darię myślącą chyba o tym samym…a może Ona myśli o czymś zupełnie innym? To bardzo możliwe i chyba nawet wiem o czym…ale to już historia na któryś z kolejnych wpisów ;-)

 

 

You may also like

Leave a comment