Jesienne dojrzewanie

Dzisiejsze, wtorkowe popołudnie. Siadam do posta. W domu szaro i cicho. Zapalam świeczkę i stawiam obok kubek gorącej herbaty.

 

Zróbcie więc i wy sobie coś ciepłego, usiądźcie wygodnie, bo chciałam opowiedzieć dziś wam o dojrzewaniu.

 

Nie tym młodzieńczym, kiedy mamy po kilkanaście lat, ale o tym, którego doświadczamy w późniejszym i zupełnie rożnym czasie. Moje chyba właśnie przyszło, bo z każdym miesiącem dowiaduję się o sobie nowych rzeczy, na nowo definiuję to, co wydawało mi się już dawno zdefiniowane. Decyzja o rozstaniu się z firmą, z którą kiedyś myślałam, że się zestarzeję, potem szukanie swojej nowej drogi, gubienie jej i odnajdywanie na nowo. Wątpliwości, chwile rezygnacji, okresy zwątpienia, ale i cudowne uczucie nabieranie wiatru w żagle.

 

I te reakcje, których po sobie nigdy bym się nie spodziewała. Docenianie i zauważanie rzeczy do tej pory nie istotnych. Coraz większa potrzeba uważności, tak silna, że woła już o nią nie tylko dusza, ale i ciało. I związane z nią pragnienie bycia tu i teraz, w tej czynności, którą wykonuję obecnie, a nie przy piętnastu innych, które na mnie czekają.

 

Bo wielozadaniowość jest przereklamowana

 

Dobra dla robotów, a nie dla ludzi. Miesza w głowie i sercu, bo stawia na ilość, a nie na jakość. A ja już nie chcę ilości. Etap “więcej” mam już za sobą. Nadchodzi etap “lepiej”, “bardziej” i “mocniej”. Widzę to po swoich reakcjach i po złości, która rodzi się, kiedy znów nie udało mi się zrobić stu pięćdziesięciu rzeczy, które zaplanowałam sobie na dany dzień. Wściekam się tylko na siebie, że znów mam za sobą dzień na ściśniętym żołądku, żeby jakimś nadludzkim wysiłkiem zdążyć ze wszystkim…a efekt…lepiej nie mówić.

 

Zauważyłam, że coraz bardziej doceniam to, co naturalne. Tęsknię za przyrodą, zaczęłam też kupować świeże kwiaty w ilościach hurtowych. W ostatni, sobotni poranek moje serce wyrywało się na wieś, choć wiedzieliśmy, że w niedzielę wczesnym popołudniem musimy znów być w Warszawie. Pojechaliśmy na jeden dzień. Poszliśmy do lasu, zbieraliśmy grzyby. I wiecie co? Dawno nie czułam się tak zrelaksowana i spokojna, jak wtedy, kiedy z nosem przy ziemi wyszukiwałam podgrzybków. Spokój, który niesie natura i którego doświadczałam był tak niesamowity, że mnie samą aż to zaskoczyło. Nie potrzebowałam fajerwerków, czy egzotycznych miejsc. Poczułam, że natura ma w sobie wszystko.

 

Przecież to oczywiste – pomyśli część z was. Ale dla mnie to odkrycie. Nie w sensie ogólnym, ale w odniesieniu do mnie samej. Bo nigdy wcześniej nie odczuwałam tam silnej potrzeby bycia bliżej tego, co proste, naturalne, nieprzekombinowane. Sztuczność pod każdym względem zaczęła mnie bardzo razić, zwłaszcza, że sporo jej wokół nas. Potrzebuję szczerości i dobrych relacji nie tylko w kontakcie z otoczeniem, ale – a może przede wszystkim – z samą sobą. I na tych relacjach będę się skupiać na blogu w najbliższych tygodniach. Blog także odrobinę się zmieni – zarówno w sferze wizualnej, jak i w sferze treści. Mam nadzieję, że te zmiany przypadną wam do gustu ;-)

 

A tymczasem zapraszam was na zdjęcia chyba najpiękniejszego, jesiennego weekendu tego roku. Tego, który znów coś we mnie zmienił. I udowodnił, że zawsze trzeba być otwartym na zmiany, bo nic nigdy nie jest określone raz na zawsze. My, nasze opinie, odczucia i potrzeby również nie – w każdej chwili możemy dojrzeć do kolejnego etapu i sami siebie nieźle zaskoczyć!

 

Ale czy to nie jest właśnie w życiu najbardziej fascynujące? ;-)

 

Snapseed 19

Snapseed 17

Snapseed 11

Snapseed 21

Snapseed 22

Snapseed 24

Snapseed 26

Snapseed 14

Snapseed 23

IMG_3280

Snapseed 27

 

 Dobrego wieczoru Kochani!

 

You may also like

6 comments

  • Basia Październik 4, 2017   Reply →

    Hmmm… mam wrażenie, zę ciągnie Cie w stronę Agnieszki Maciąg. Pisałaś kilka razy o niej, odnosiłaś sie do jej książki. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Będę czytała nadal bloga i będę uważną obserwatorką tego co się u Ciebie będzie działo. Pozdrawiam!

  • Ewa Październik 4, 2017   Reply →

    Doskonale cię rozumiem. Sama mam 37 lat, dwójkę wspaniałych dzieciaków i kochającego męża. Ale pomału gubię się w mojej wielozadaniowości. Czy wszystko ogarnę i czy zdążę?
    I nagle mąż zaczął namawiać mnie na weekendowe, wczesnoranne wyjazdy do lasu, na grzyby, na piknik etc.
    Boże, zapomniałam jak bardzo może cieszyć kontakt z naturą. Jak cieszy śpiew ptaków, zapach żywicy i poranne rześkie powietrze. chciałoby się rzec jesieni trwaj…

  • Gosia Październik 4, 2017   Reply →

    A co chciałabyś żeby zmieniło się w swoim życiu? Bo nastawienie, chęci, odczucia, przemyślenia to jedno. Przepraszam za tak bezpośrednie pytanie, ale jestem człowiekiem czynu dlatego ciekawi mnie jakie powinny wiązać się z tym działania. Skoro już blokuje na ten temat, musisz je koniecznie zdradzić

  • Marysia Październik 4, 2017   Reply →

    Wkraczamy w nowy etap życia ???? Pochodzę z małego miasta na wschodzie Polski.Kiedy studiowałam w Warszawie myślałam że to moje miejsce na ziemi. Przecież jestem w centrum wszystkiego co ważne. Zachwyt z czasem mijał a ja zostałam w rodzinnym mieście. Założyłam rodzinę. Kiedy mieszkając w bloku mój mąż pewnego dnia zaproponował: “może sprzedajmy mieszkanie i zbudujmy dom pod miastem ” byłam troszeczkę ???? negatywnie nastawiona. Bo dojazdy, rano nie ma świeżych bułeczek bo sklep daleko, synek bedzie dorastał bez kolegów z podwórka itd.Mieszkamy pół roku i jestem szczęśliwa że porzuciliśmy blok. Widoki, cisza, spokój…wszystko rekompensują. Chociaż nadal lubimy jeździć do Wawy, atrakcje dla dzieci są nieporównywalne z żadnymi innymi, to wracam do domu z uśmiechem na twarzy ???? Pokochałam naturę.
    PS. Mąż będąc w Wawie często mi docina: ” to może jednak chcesz przenieść się tutaj… ”
    Dziękuję,wolę wieś ????

    • Marysia Październik 4, 2017   Reply →

      No tak zapomniałam że zamiast buziek wyskakują “???”

  • Joanna Październik 4, 2017   Reply →

    To chyba upływ czasu i jesień zachęcają do takich przemyśleń. W moim życiu większość spraw nie idzie zgodnie z planem ale na efekty nie narzekam. Dziękuję Bogu ze na mojej drodze stają tacy ludzie i dzieją się takie rzeczy które mnie uczą wiele nowego. NicZego nie żałuję i z ciekawością staram się czekać na każdy nowy dzień choć czasem też wpadam w rutynę i nie mogę ogarnąć tych wszystkich “musze” pozdrawiam znad kubka pysznej kawy i domowego racuszki z cukrem pudrem Joanna
    Ps pięknie wyglądasz w szarosciach ostatnio polubiłam się zdzianinowa sukienkę z golfem w tym kolorze

Leave a reply to Marysia Cancel reply