Hygge moje domowe

Ciepło, komfort, radość i poczucie bezpieczeństwa. To wszystko składa się na popularne “hygge”. W tym wpisie zobaczycie, jak wygląda ono u mnie.

 

Kiedy na zewnątrz robi się coraz zimniej i ciemniej, a jedyne, na co mamy ochotę spoglądając rano za okno to wrócić z powrotem pod kołdrę i wzorem niedźwiedzia nie wychodzić spod niej aż do wiosny to znak, że czas zorganizować swoje własne, domowe hygge. Ja, jako rasowy zmarzluch co roku nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła wyciągnąć z szafy grube, wełniane swetry, wielkie ciepłe szale i czapki. I choć wolałabym poczuć złotą polską jesień, zamiast dziesięciu stopni i orkana “Ksawerego” za oknem, to biorę, co dają i układam moją przestrzeń tak, by było mi ciepło, miękko i błogo. Jak? Ano tak!

 

Świece

 

Nie ma hygge bez świec. I dla Duńczyków i dla mnie. Już w momencie, kiedy zapalam świece, zaczynam czuć się bardziej zrelaksowana. Ich ciepło, migoczący płomień, zapach, to wszystko sprawia, że przez całą jesień i zimę świeczki to mus. Ogrzewają ciało i duszę, wyciszają, uspokajają. I tak pięknie wyglądają.

 

 

Snapseed 48

Snapseed 40

Snapseed 38

 świece i zielony pojemnik – H&M Home

 

Koc

 

Jesienią i zimą to mój przedmiot codziennego użytku. Wychodząc na dwór zawijam się w płaszcze i szale, w domu zawijam się w koc. Kiedy pracuję i kiedy odpoczywam. TEN w kolorze butelkowej zieleni kupiłam ostatnio w H&M Home w warszawskiej Arkadii z trzydziestoprocentowym rabatem (zniżka niestety nie dotyczy sklepu internetowego – tam ma on standardową cenę). Chociaż powiem wam, że najprzyjemniej jest zawijać się w niego rodzinnie, na zasadzie im więcej osób, tym lepiej…i cieplej! ;-)

 

Snapseed 42

Snapseed 29

 

Ciepłe dzianiny

 

Swetry, szale i grube czapki. Wyciągam je z górnych półek w szafie z największą radością, bo już samo ich dotykanie sprawia mi przyjemność. Na dodatek ostatnio dostałam od Mamy dwa kaszmirowe golfy, których już nie nosiła. Założyłam…i już nie miałam ochoty ich zdejmować. Niesamowite jest też to, jak dobrze przędza z kóz kaszmirskich trzyma się przez lata – na swetrach nie ma typowych dla wełny “kulek”. No i kaszmir jest sześć razy cieplejszy od owczej wełny – dlatego kaszmirowe swetry nie muszą być grube, by dobrze nas ogrzewać. Zakup takiego swetra to inwestycja i warto się nad nią zastanowić – szczególnie w okresie wyprzedaży. Zwracajcie jednak uwagę, by kaszmir pochodził z Nepalu, lub Mongolii, bo właśnie tam w naturalnych warunkach żyją kozy dające to drogocenne włókno i uważajcie na kaszmir produkowany w Chinach. Bo jak można było się spodziewać – Chińczycy sztucznie hodują bardzo duże ilości kaszmirowych kóz, automatyzują odwieczne, ręczne procesy, dzięki czemu obniżają koszty i…jakość kaszmiru.

No i szale. Jesienią i zimą po prostu muszę mieć dobrze owiniętą szyję, bo inaczej zamarzam. A najlepiej, żeby poza szyją szal okrywał mi też pół tułowia, dlatego zawsze szukam szali sporych rozmiarów…i co roku kupuję nowe – w końcu nic tak nie odmienia garderoby, jak piękny szal. W tym roku wymyśliłam sobie zielony. Nie za ciemny, żeby dobrze komponował się z szarym płaszczem. I tak trafiłam na himalajskie szale Gyalmo (TUTAJ) Są to szale wytwarzane z poszanowaniem środowiska naturalnego i jego zasobów, ręcznie zmiękczane, z potwierdzonym w Polsce składem surowcowym. Mój model możecie zobaczyć TU

Znam wiele osób, które nie noszą czapek. Główny powód – psują fryzurę. Jednak kiedy temperatura spada, do tego wieje, jak na przykład wczoraj, nie ma siły, która odciągnęłaby mnie od założenia czapki. I kompletnie mnie wtedy nie interesuje stan mojej czupryny po jej zdjęciu – zwłaszcza, że kupując czapki staram się wybierać takie, które nie ściskają głowy zbyt mocno, jak na przykład szara, duża czapa z Zary, którą kupiłam sobie na ten sezon. Jest na tyle luźna, że nie gniecie mi włosów i nie robi niechcianego śladu na czole, a jednocześnie jest tak ciepła, że żaden wiatr jest mi niestraszny. I przygruntowe przymrozki też ;-)

 

Snapseed 34

Snapseed 30

 

Ogrzewające, naturalne kosmetyki

 

Nie wyobrażam sobie jesieni i zimy bez odżywczych maseł od Iossi i Ministerstwa Dobrego Mydła. Pisałam wam już o nich wiele razy, ale muszę napisać znów, bo ostatnio przyjechało do mnie ukochane Spice of India TU. Nawilża, odżywia, regeneruje, a dzięki totalnie boskiemu zapachowi – cudownie relaksuje. Uwielbiam ten moment, kiedy po kąpieli smaruję nim skórę i zawijam się w ciepły szlafrok. Hygge w najczystszej postaci!

Skusiłam się też na dwie nowości, które już przetestowałam i mogę wam polecić z czystym sumieniem: witaminowy koktail pod oczy na noc z retinolem i witaminami C i E TU Zmniejsza istniejące zmarszczki i zapobiega powstawaniu nowych, regeneruje, nawilża i wygładza. Po użyciu skóra jest aksamitna w dotyku, zauważyłam też, że serum widocznie poprawia koloryt.

Druga nowość to Aksamitna Róża – regenerująco nawilżający krem z acerolą, różą i algami przeznaczony dla cery suchej i odwodnionej – mocno nawilża, ma też działanie przeciwzmarszczkowe. I piękny zapach: ziołowy z nutą pochodzącą z olejków eterycznych: min. różanego i lawendowego. Już bardzo się polubiliśmy.

 

Snapseed 39

Snapseed 28

Snapseed 36

 

I coś na ogrzanie kobiecej duszy

 

Nazywa się Messh. Przecudnej urody, ażurowy wisiorek pokryty warstwą złota marzył mi się, odkąd go zobaczyłam. Wewnątrz – miejsce na pachnące kuleczki. Wybrałam dla siebie dwa zapachy: perfum Chloe i Armani Si. Piękna, delikatna biżuteria, która otula mnie zapachem ulubionych perfum. Przyjechała w równie pięknym, drewnianym pudełeczku, które aż żal chować do szuflady, więc na razie stoi w sypialni i cieszy moje oczy. Tak mi się podoba, że już tęsknym okiem patrzę w kierunku innych modeli Messh. A wy co byście wybrały? Pachnącego liścia (TU), czy może bransoletkę (TU)?

 

Snapseed 45

Snapseed 41

 

 

Mamy piątkowy wieczór. Za chwilę każdy z nas rozpocznie weekendowy relaks. Zapalcie świece, zróbcie duży dzbanek aromatycznej herbaty dla całej rodziny. Zawińcie się razem w ciepły koc. Porozmawiajcie, pośmiejcie się razem, może obejrzyjcie wspólnie jakiś film, chociażby pierwszą część Shreka. Bądźcie razem – to też jest bardzo hygge ;-)

 

You may also like

Leave a comment