Sztuka kochania, czyli historia jednej kłótni

Każda szanująca się rodzina musi sie czasem pokłócić. Ot tak, chociażby dla oczyszczenia atmosfery. Z resztą podczas kłótni niejednokrotnie możemy dowiedzieć się ciekawych rzeczy.

Ale zacznijmy od miłości, bo to przecież ona jest początkiem wszystkiego, z rodziną i kłótniami na czele.

 

Zastanawialiście się kiedyś skąd dzieci wiedza że je kochamy? Jasne, mówimy im o tym każdego dnia tak jak mówimy, by nie chodziły na bosaka po zimnej podłodze, bo dostaną kataru, czy że należy myć zęby, żeby nie wypadły. Patrząc jednak na moje osiągnięcia w dwóch ostatnich tematach (czyli Marcyśki notorycznie biegającej na bosaka i wymyślającej sto sposobów, by nie dotknąć szczoteczki i pasty) miewałam wątpliwości również co do tej pierwszej kwestii.

 

Tej najważniejszej. No bo czy Ona naprawdę to wie i – co bardziej istotne – czy to rozumie? Że ja za Nią w ogień i do ostatniej kropli krwii? I że od zawsze i na zawsze i za wszystko i mimo wszystko? Czy swoim malutkim jeszcze ciałkiem czuje ten ogrom uczucia, którym Ją darzę?

 

I wtedy trafiłam na pewną książkę Astrid Desbordes. To krótka historia o macierzyńskiej miłości opowiedziana językiem dziecka. Pewnie wielu z was już ją zna, albo chociaż widziało. Na pierwszej stronie mały Archibald pyta swoją mamę: “Powiedz mamo, czy będziesz mnie kochać całe życie?”. To pytanie uruchamia trwającą trzydzieści osiem stron opowieść mamy o miłości do swojego synka. O spędzonych razem chwilach, o sytuacjach bardzo przyjemnych i tych trochę mniej, codziennych i wyjątkowych, radosnych i nie pozbawionych trudniejszych emocji. Każda strona na prostych przykładach z życia tłumaczy dziecku, czym jest bezwarunkowa miłość matki.

…. 
FullSizeRender 1274
FullSizeRender 1269
FullSizeRender 1264
FullSizeRender 1268
FullSizeRender 1272
FullSizeRender 1265
FullSizeRender 1271
FullSizeRender 1273
FullSizeRender 1267

 

Mamy tą książkę już od dawna, o ile dobrze pamiętam jest z nami od mniej więcej trzecich urodzin Marceliny. Czytaliśmy ją wiele razy, jak wszystkie książki, które wydają mi się szczególnie ważne. Pamiętam, jak przy różnych sytuacjach nawiązywałam do niej, używając tych samych słów, które książkowa mama wypowiadała do Archibalda. Że kocham Ją kiedy wygląda jak księżniczka i kiedy przypomina ją odrobinę mniej. Kiedy robi coś tak jak lubię i kiedy postępuje po swojemu. Kiedy wymyśla fantastyczne rzeczy i kiedy coś Jej się nie udaje. Kiedy jesteśmy razem w domu i kiedy się rozstajemy. Kiedy śpi i kiedy tańczy….tych “kiedy” było naprawdę mnóstwo. Książka dla dzieci okazała się świetnym poradnikiem dla dorosłych.

 

W pewnym momencie Kudłata znała ją już prawie na pamięć, więc na jakiś czas o niej zapomnieliśmy…aż do jednej pamiętnej rozmowy. A w zasadzie kłótni. Już nie wiem o co, ale jak to w życiu bywa z pewnością o nic arcyważnego. Pamiętam jednak nasze emocje, moją złość, powiedziałam coś o Jej nieładnym zachowaniu. Chyba trochę głośniej niż powinnam. I już po chwili gryzłam się w język i kopałam w kostkę, bo zobaczyłam wypełnione łzami oczy, trzęsącą się bródkę i usłyszałam coś, po czym ugięły mi się kolana:

…..

 

“Mamusiu, ale ja i tak wiem, że ty mnie bardzo kochasz nawet jak nieładnie się zachowuję”….. 

…… 

 

 

Nie wiedziałam czy mam klepać siebie po plecach, uściskać ją, czy biec i oprawiać w ramki tę książkę. Za to, że pomogła mojemu dziecku zrozumieć, czym jest miłość matki. A mnie pokazała, jak można o tej miłości opowiadać.

You may also like

5 comments

  • Ola Lipiec 7, 2017   Reply →

    Piękny tekst. Mam pytanie…nie pracujesz i dajesz Marcelinę w wakacje do przedszkola?

    • mojedolcevita Lipiec 7, 2017   Reply →

      Dzięki ;-)
      A co do przedszkola, to Marcelina tak je uwielbia, że gdybym Jej powiedziała, że do niego nie idzie, byłaby afera – i tak codzień, popołudniu jest problem, żeby w ogóle zachciała stamtąd wyjść. A po drugie to pracuję. W domu, ale pracuję. Pozdrowienia i udanego weekendu!

  • Liska Lipiec 10, 2017   Reply →

    Witam Ciebie serdecznie bardzo bliskie są mi słowa, które napisałaś bo to bardzo piękne i prawdziwe o uczuciu miedzy matką a dzieckiem. Wiem bo na co dzień tego doświadczam już od ponad czterech lat to ja jestem ” policjantem” z nas dwojga rodziców i czasami jestem nieugięta jeżeli chodzi o kwestie wychowania i zachowania mojego dziecka jednak paradoksalnie to ja jestem nadal jej no. 1, czasami w drodze powrotnej z przedszkola do domu co minutę słyszę “mamo kocham cię” albo widzę jak na mnie patrzy i jaka jest szczęśliwa gdy biorę dzień wolny w pracy i spędzamy go razem. Są to tak piękne chwile , że żadne zdjęcie nie odda tego co się czuje w danym momencie. Myślę, że jest to wielka miłość tak wielka jak ocean zawsze mówię to do mojego dziecka, ale to nie znaczy że jest to miłość ślepa i jestem tego zdania, że to co włożymy, czyli uczucie, praca, wysiłek i zaangażowanie zaprocentuje tym co już mamy teraz w uśmiechu i szczęściu naszego dziecka i w przyszłości gdy będziemy najszczęśliwszymi mamami naszych dorosłych już dzieci.
    Pozdrawiam serdecznie cała waszą rodzinkę.

    • mojedolcevita Lipiec 13, 2017   Reply →

      Kochana, mam taką nadzieję! A tak naprawdę to też wierzę, że nasze starania nie pójdą na marne i uda nam się wychować szczęśliwe i świadome swojej wartości dzieciaki. Na razie chyba idzie nam całkiem nieźle! ;-)

    • mojedolcevita Lipiec 13, 2017   Reply →

      A, i oczywiście też pozdrawiamy ;-))

Leave a reply to Liska Cancel reply