Samochodem do Włoch – część 2

Ciao a tutti! No to jesteśmy we Włoszech. Czas więc na drugą część naszego przewodnika o tym, jak zorganizować rodzinne, samochodowe wakacje we Włoszech.

 

Kiedy obudziliśmy się w naszym hotelu w Rovereto, automatycznie spojrzeliśmy za okno. Ku naszej radości okazało się, że słońce zalewa wszystko, a na niebie nie ma ani jednej chmury. Odetchnęliśmy – zwłaszcza po doświadczeniach poprzedniego dnia, dwóch stopniach na minusie i śniegu w Austrii. Mogliśmy spokojnie zacząć planować zwiedzanie. Wcześniej jednak trzeba się pożywić i nabrać sił, więc teraz napiszę Wam kilka słów o naszym hotelu, który wybraliśmy jako bazę wypadową do zwiedzania okolic jeziora Garda.

 

Hotel

 

Jak wszystkie nasze hotele, rezerwowaliśmy go “po drodze”. Kiedy poprzedniego dnia rano wyjeżdżaliśmy z Drezna, jeszcze przy śniadaniu, korzystając z hotelowego wifi zalogowaliśmy się na booking.com i sprawdziliśmy oferty hoteli w tej okolicy. Mercure Nerocubo Rovereto TU miał świetną lokalizację – znajdował się w odległościu 20 minut jazdy od Gardy i co ważne – był w zasadzie przy samej autostradzie A22, którą mieliśmy jechać. Miał też bezpłatny parking, bardzo miłą obsługę i korzystną cenę. To był dodatkowy plus rezerwowania hoteli w dniu przyjazdu – ich ceny bywały nawet o 70 procent niższe, niż przy rezerwacjach z większym wyprzedzeniem.

 

Śniadania

 

To był w zasadzie problem całego naszego wyjazdu, bo włoskie śniadanie, podobnie z resztą jak np. francuskie jest na słodko. Kiedy więc zeszliśmy na pierwsze śniadanie do hotelowej restauracji i zobaczyliśmy duży stół z croissantami w najróżniejszym wydaniu, ciastami, tartami, goframi, pankejkami i tym podobnymi cudownościami przez chwilę poczuliśmy się jak w niebie – a już na pewno poczuła się tak Marcelina. Jednak po chwili otrzeźwienia zaczęliśmy szukać dań bardziej wytrawnych i okazało się, że zostaje nam włoska wędlina, pszenne bułeczki, jajka/jajecznia, parówki…i niestety ani plasterka pomidora. Mina trochę nam zrzedła, bo fakt, nastawialiśmy się na włoskie lody i pizzę, ale śniadanie wolelibyśmy zjeść zdrowe. Ratowaliśmy się więc owsianką ze świeżymi i suszonymi owocami. Kiedy jednak w hotelowej restauracji podano nam pierwszą kawę pomyśleliśmy, że chyba jednak damy radę z tymi śniadaniami… Bo włoska kawa jest pyszna wszędzie, nawet w Autorgillach, czyli popularnej sieci włoskich stacji benzynowych.

 

Tankowanie we Włoszech

 

No to jak już jesteśmy przy stacjach, napiszę Wam trochę o tankowaniu. We Włoszech znajdziemy typowe stacje z całodobową obsługą, podobne do naszych (jak np. sieciowy i bardzo dobrze zaopatrzony Autogrill), ale również stacje samoobsługowe, zlokalizowane przy mniej uczęszczanych drogach. Zwróćcie na to uwagę podróżując, bo nawet jeśli na stacji jest napis Aperto 24 Ore (otwarte całą dobę), nie oznacza to wcale, że jest tam całodobowa obsługa. Dlatego dobrze jest wiedzieć, jak działają stacje samoobsługowe zwłaszcza, że system obsługi płatności zwykle jest tam po włosku.

A więc najważniejsze: benzyna bezołowiowa to po włosku senza piombo, olej napędowy – gasolio, a gaz – GPL. Najpierw jednak, zanim nalejemy benzynę, programujemy dystrybutor. Przy tej czynności musimy tylko pamiętać jego numer. Płatność wygląda jak korzystanie z bankomatu. Na początku automat poprosi o określenie kwoty, jaką chcemy wydać na paliwo – po wpisaniu kwoty wleje do naszego samochodu taką ilość, za jaką zapłaciliśmy. Jeśli chcemy nalać do pełna, podajemy wyższą kwotę – wtedy system naleje tyle, ile wejdzie i sam policzy, ile paliwa nalał.

Obsługa – dodatkowo płatna

Na stacji z tradycyjną obsługą trzeba uwagę, czy dystrybutor, przy którym stoimy ma napis SERVITO, bo to oznacza, że benzynę nalewa obsługa, a my możemy zapłacić więcej za litr paliwa. Jeśli chcemy obsłużyć się sami, wybierajmy ten z napisem SELF (czyli samoobsługa).
Tankowanie gazu odbywa się zawsze w towarzystwie pracownika stacji (tak jak u nas) i nie jest dodatkowo płatne.

 

Stacje też mają sjestę

Poza autostradami zatankujemy samochód od poniedziałku do piątku w standardowych godzinach pracy, a w sobotę najczęściej do południa. Małe stacje mają swoje godziny otwarcia i bywają zamykane na czas sjesty (3-4 godziny w ciągu dnia),

No dobra, to śniadanie zjedzone, samochód zatankowany, więc czas wyruszyć na

 

Objazd Gardy

 

Z naszego Rovereto do najbliżej położonej miejscowości na północnym brzegu jeziora – Riva del Garda mieliśmy około 20 minut drogi. Na dodatek – totalnie przepięknej. Majestatyczne Dolomity, a między nimi – doliny z przytulonymi do gór miasteczkami tworzą widok, na który przez dwa dni pobytu w regionie Trydent nie mogliśmy się napatrzeć. Riva del Garda zachwyciła nas już od pierwszych chwil – góry schodzące wprost do wody, między nimi jezioro, cudowna promenada i przepyszne lody. Z resztą sami zobaczcie.

 

FullSizeRender 979

FullSizeRender 993

FullSizeRender 998

FullSizeRender 997

FullSizeRender 995

FullSizeRender 1001

FullSizeRender 999

FullSizeRender 994

FullSizeRender 996

 

Nie zabawiliśmy tam jednak zbyt długo, bo tego dnia mieliśmy w planach zobaczyć jeszcze dwie miejscowości – położone na drugim krańcu Gardy Sirmione i Limone, które pamiętaliśmy sprzed lat i gdzie bardzo chcieliśmy wrócić.

 

 Sirmione

Sirmione to kurort położony w południowej części jeziora Garda, na wysuniętym w głąb jeziora wąskim cyplu. Jeśli chodzi o okolice Gardy, to tutaj znajdziemy te najbardziej prestiżowe hotele i przepiękne, często skryte za wysokimi ogrodzeniami wille. Tu też spotkaliśmy zdecydowanie największą ilość turystów. Historyczne centrum oddzielone jest od reszty cypla fosą, która biegnie dookoła zamku. Na starówkę wchodzimy przez historyczną bramę zamku Scaligerich, wzniesionego w XIII w. Po jej przekroczeniu oczom ukazuje się gąszcz tętniących życiem, wąskich uliczek. To właśnie tam zabawiliśmy najdłużej, wróciliśmy następnego dnia i zjedliśmy największe w życiu lody, które widzieliście na instagramie. Oraz absolutnie przepyszną pizzę – jeśli tam będziecie, zajrzyjcie do Pizzerii Scaligeris – mieści się na wprost od bramy, zobaczycie ją od razu po jej przekroczeniu.

 

FullSizeRender 1022

FullSizeRender 1020

Processed with VSCO with hb1 preset

FullSizeRender 1025

FullSizeRender 1021

FullSizeRender 1024

FullSizeRender 1026

FullSizeRender 1014

FullSizeRender 1019

FullSizeRender 1023

FullSizeRender 1028

FullSizeRender 1029

FullSizeRender 1017

FullSizeRender 1015

FullSizeRender 1035

 

Limone

 

Do Limone dotarliśmy pod wieczór. To małe miasteczko z przepięknymi widokami i portem, do którego koniecznie chciałam dojechać. Pamiętałam szeroką promenadę nad jeziorem i restaurację na piętrze, salę z dużym, balkonowym oknem i cudownym widokiem na jezioro, przy którym siedzieliśmy wiele lat temu. Znaleźliśmy ją, niestety wszystkie stoliki były już zarezerwowane, a inne, nieliczne, otwarte knajpki wyglądały nam na miejsca typowo dla turystów, dlatego kolację postanowiliśmy zjeść w hotelu. Zrobiliśmy jednak trochę zdjęć wieczornego Limone.

 

FullSizeRender 1038

FullSizeRender 1034

FullSizeRender 1031

FullSizeRender 1037

FullSizeRender 1040

FullSizeRender 1032

FullSizeRender 1036

FullSizeRender 1039

FullSizeRender 1033

FullSizeRender 1030

 

Park rozrywki Gardaland

 

To był kolejny, obowiązkowy punkt na trasie naszych włoskich wakacji. Obiecaliśmy go Marcelinie jeszcze w Polsce, więc nie mogła się doczekać, kiedy wreszcie tam pojedziemy. Gardaland to ósmy pod względem liczby odwiedzających park w Europie i najchętniej odwiedzany park we Włoszech. Znajduje się blisko Sirmione, dlatego planując trasę możecie np. rano, póki jeszcze nie jest zbyt gorąco wpaść do Gardalandu, a potem pojechać na obiad i lody do Sirmione. W samym Gardalandzie jedzenie oczywiście jest, niestety dostaniecie tam to z gatunku “dla turystów” dlatego jedyne, co tam zamówiliśmy to duże kubki wypełnione pokrojonymi owocami.

Co do samych atrakcji – przeznaczone są one raczej dla starszych dzieci (czyli powyżej 4 lat). Jest co prawda typowo dziecięca kolejka, jadące bardzo wolno samolociki – zwierzaki, magiczny dom i kilka innych atrakcji, jednak w sezonie trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo żeby z nich skorzystać trzeba postać w kilkudziesięciominutowych (w wakacje nawet dłuższych) kolejkach. Co w palącym słońcu może się okazać zadaniem ponad siły Wasze, nie mówiąc już o dzieciach. Marcelinie najbardziej podobały się place zabaw ze zjeżdżalniami, raczej normalnych rozmiarów, jakie mamy na placach zabaw w Warszawie, więc można powiedzięć, że były to najdroższe zjeżdżalnie w naszym życiu, bo cena biletu  rodzinnego to około 120 EUR ;-)

Obok parku znajduje się Hotel oraz otwarte przez cały rok Akwarium SEA LIFE, które mimo pokładanych w nim nadziei, nie zrobiło na nas wrażenia. Na szczęście na koniec dnia pojechaliśmy na lody do Sirmione, dzięki czemu mogliśmy zaliczyć dzień do udanych.

Jeśli chcecie poczytać o atrakcjach Gardalandu zajrzyjcie TU, oficjalna strona parku znajduje się TU.

 

FullSizeRender 1042

FullSizeRender 1043

FullSizeRender 1041

 

Następnego dnia rano, przy śniadaniu sprawdziliśmy pogodę w Mediolanie, w którym bardzo chcieliśmy się zatrzymać. Prognoza pokazywała deszcz przez cały dzień. Postanowiliśmy więc ominąć Mediolan i odwiedzić położony po drodze na wybrzeże outlet w Serravalle. Ale o tym już w kolejnym wpisie.

 

You may also like

7 comments

  • Daria Maj 20, 2017   Reply →

    Ależ pięknie! Włochy to moje marzenie, koniecznie muszę odwiedzić to miejsce. Cudna wyprawa. Nie mogę się napatrzeć na te zdjęcia :)

  • Kamila Maj 20, 2017   Reply →

    Cudne Wasze fotki!
    Byłam parę razy we Włoszech. W tym raz nad Como. Też pięknie…
    Włochy mają to, że chce tam się wracać:)
    I bardzo mnie naszła ochota na Włochy po obejżeniu Waszych zdjęć:)

  • Agnieszka Maj 22, 2017   Reply →

    Hej!Zainspirowałaś nas tymi fotkami !Na wakacje jedziemy w okolicę Gardy,kolejny tydzień do Toskanii.Koniecznie napisz o zakupach w Serravalle- Pozdrawiamy serdecznie!Aga

    • mojedolcevita Maj 23, 2017   Reply →

      Aga, super, jestem pewna, że będziecie zachwyceni! A o Serravalle będzie na blogu we wtorek. A na kiedy planujecie swój wyjazd?

  • Agnieszka Maj 25, 2017   Reply →

    Włochy to zawsze dobry pomysł !:) az troche szkoda, ze nie mamy tyle urlopu zeby jeździć w jedno inne miejsce i do Włoch co roku ;) troche tęsknie za Toskania i musze wrócić do Cinque Terre, garda jest na mOjej top liście z Włoch razem z Sardynia !:) i wstyd ale wciąż nie byłam w Rzymie ! A tak uwielbiam film la grande bellaza !:)

    Piekne zdjecia :) ah! Rozmarzyłam sie i chetnie zmieniłabym kierunek naszych wakacji, ktore juz za 15 dni … swoja droga od dwóch lat mam obsesje Portugalii i chyba bede musiała ja takze w koncu zrealizować :)

  • Anonim Maj 31, 2017   Reply →

    Och jak boooosko
    Marcelinka jakie pazurki -jak moja mała, kązdy inny;)))))
    Przepiękne mieliście te wakacje!

    • mojedolcevita Maj 31, 2017   Reply →

      Sama jeszcze połową głowy jestem we Włoszech…a co do pazurków to tak właśnie wygląda Marceliny “najulubieńszy” manicure ;-))

Leave a reply to mojedolcevita Cancel reply