Teraz JA: Zdrowie w centrum uwagi

Spokój. Tym słowem mogłabym określić miniony weekend.

 

Po intensywnym, poprzednim tygodniu potrzebowałam odprężenia. Tomek bardzo mi pomógł, skutkiem czego większość weekendu spędziłam na hamaku. Jego cudowne, uspokajające kołysanie relaksowało sto razy lepiej niż leżak. Miałam czas na książkę, na drzemkę, na pogapienie się w niebo. I na myślenie. O niebieskich migdałach, ale i o tym, co dla mnie ważne.

Tak już mam, że ciągle coś analizuję, wymyślam, chcę ulepszać poprawiać. Często łapię się na tym, że nie potrafię nie myśleć o niczym. Ciągłe coś mi się w głowie kołacze. Tym razem dużo myślałam o sobie. Czuć już w powietrzu jesień i co roku w tym okresie nachodzi mnie chęć na dobre zmiany.

 

Processed with Snapseed.

 

Tak jest i teraz. Zwłaszcza, że otoczyłam się ostatnio książkami ciekawych kobiet. Dr Nigma Talib („Młoda bez skalpela”), Beata Sokołowka („Alkaliczny detoks”), czy Agnieszka Maciąg z jej blogiem i książką („Sztuka szczęścia”) to moje ostanie inspiracje. Czytam, a właściwie chłonę tą wiedzę. Cel jest ciągle tan sam: lepsze samopoczucie, lepsze zdrowie, więcej wewnętrznej energii, siły do działania. Już wiem, że nie da się tego osiągnąć bez pracy nad ciałem i duchem. Te dwie sfery bardzo się przenikają i nie da się ich rozdzielić i wszystkie trzy autorki zwracają na to uwagę. Zastanawiałam się, czy opisywać Wam oddzielnie, co przeczytałam w każdej z nich, ale stwierdziłam, że potraktuję je jako pewnego rodzaju całość – bo każda w nich traktuje w zasadzie o tym samym, podaje te same recepty. A co najważniejsze: wszystkie podchodzą do tematu holistycznie, czyli mówią o zdrowiu ciała i duszy jak o jedności i udowadniają, że nie da się tego rozdzielić.

 

Od czegoś jednak trzeba zacząć wiec zacznijmy od ciała


Tutaj wszystkie trzy autorki są zgodne: dobre samopoczucie, zdrowie i uroda mają swoje źródło w jelitach. Wszelkie dolegliwości, które odczuwamy: bóle stawów, przybieranie na wadze, przerzedzanie się włosów, zły sen, brak energii bardzo często są związane ze zdrowiem jelit. To w nich rozpoczyna się proces starzenia. Można śmiało powiedzieć, że to, co jemy, wpływa na szybkość, z jaką się starzejemy. W 2014 roku naukowcy z akademii w Goteborgu ustalili, że układ pokarmowy, który ma około 5 metrów długości po pełnym rozłożeniu zająłby powierzchnię około 30-40 metrów. Czyli tyle, co małe mieszkanie.

 

Emocje mieszkają w jelitach

 

W sumie pewnie każdy z nasz tego doświadczył: ile razy stres przyprawiał Cię o ból brzucha? Bo w jelitach mamy jakby drugi mózg. 95% serotoniny, czyli neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za dobry humor znajduje się właśnie tam. „Moi pacjenci często cierpią z powodu niepokoju lub objawów depresyjnych w połączeniu z  problemami jelitowymi. Pozbycie się źródła tych ostatnich sprawia, że niepokój i obniżony nastrój ustępują” – pisze w swojej książce Nigma Taib.


Podstawowe czynniki postarzające organizm

 

Bardzo ucieszyłam się, kiedy po stronach poświęconych biochemii w książce „Młoda bez skalpela” dobrnęłam wreszcie do tej części. Dr. Nigma Talib wymienia czynniki, od których powinniśmy trzymać się z daleka. A przynajmniej gościć na stole tak rzadko, jak to możliwe. Są to:

 

Cukier

 

Odpowiedzialny za bóle głowy, zespół jelita wrażliwego, wzdęcia, czy zespół przewlekłego zmęczenia. Wysoki poziom cukru w diecie przyczynia się też do wzrostu produkcji wolnych rodników, które uszkadzają nasze komórki. Nie chodzi tu tylko o typowo słodkie produkty, ale również te, które zawierają dużo oczyszczonych węglowodanów, typu białe pieczywo, biały ryż, makaron itp. Widoczne już na horyzoncie zakończenie sezonu na lody powitam z wielką radością i z ulgą wrócę do wypracowanych, dobrych nawyków: ukochane ciastko tak, ale raz w tygodniu.

 

Processed with Snapseed.


Gluten

 

Groźny nie tylko dla osób chorych na celiakię. Już dawno byłam ciekawa o co chodzi z tym glutenem i o co to wielkie halo, przecież nasi dziadkowie też jedli pszenicę i nigdy nie była ona uznawana za szkodliwą. Zapytałam Darię i okazało się, że obecna pszenica, to nie to samo zboże, co kilkadziesiąt lat temu. Jest obecnie silnie modyfikowana, dlatego jeśli tylko możemy, zamiast pszennej, wybierajmy inną mąkę i inne pieczywo.

 

Produkty mleczne

 

Ci, którym szkodzą, dobrze o tym wiedzą. Jako dorośli tracimy enzym, który odpowiada za trawienie krowiego mleka, co u wielu osób objawia się różnymi problemami żołądkowymi. Mleko krowie powoduje też szybki wzrost stężenia insuliny we krwi, co może prowadzić do stanów zapalnych w naszym organizmie, a to one niestety fundują naszym komórkowm przedwczese starzenie. Nie mam zamiaru eliminować ich w ogóle, ale znacznie ograniczyć.

 

Alkohol

 

To akurat dość oczywiste: podwyższa poziom insuliny, prowadząc do tych samych problemów, co cukier i – podobnie jak on – jest jednym z głównych czynników postarzających dla organizmu człowieka.

 

Badania przeprowadzone niedawno na Uniwersytecie Harvarda wykazały, że zmiana diety na złożoną tylko z warzyw, owoców i zbóż z pełnego przemiału już w ciągu 24 godzin może spowodować wzrost liczebności bakterii, które przeciwdziałają stanom zapalnym w organizmie. Czytaj: nie dopuszczają do przedwczesnego starzenia się.

 

Pozostałe dwie książki Agnieszki Maciąg i Beaty Sokołowskiej tylko to potwierdzają: dieta oparta o warzywa, owoce, zdrowe zboża, dobre tłuszcze, z ograniczeniem mięsa i produktów odzwierzęcych to najlepszy kierunek dla organizmu człowieka. Po detoksie w czerwcu tego roku i przerzuceniu się na produkty w większości roślinne odczułam to na własnej skórze. Mięso jadam naprawdę okazjonalnie, a w tym tygodniu odebrałam wręcz idealne wyniki morfologii. No i nadal nie zapominam o badaniach – morfologia dwa razy do roku, do tego cytologia, usg piersi i jajników i badanie znamion po wakacjach – mam nadzieję, że każda z Was ma już rozpisane te badania w swoim kalendarzu.

 

Patenty na urodę

 

Pamiętacie patenty na urodę Tish Jett z książki „Zawsze szykowna” które opisywałam Wam rok temu TUTAJ ? Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że to uniwersalna urodowa wiedza, w większości niestety znana dermatologom, bo dokładnie te same rady znalazłam z książce „Młoda bez skalpela”! Oczyszczanie twarzy preparatem bez mydła, potem serum z witaminą C i na koniec: lekki krem nawilżający na dzień i bogatszy, lipidowy na noc. Te same wytyczne pielęgnacyjne. Podobne produkty, różniące się tylko nazwami firm. Od roku mam je dobrze wyryte w głowie i moja skóra codziennie z nich korzysta.

Idealnie się złożyło, bo dzisiaj właśnie otrzymałam przesyłkę z Shiseido, a w niej produkty z Linii Shiseido Bio-Performace Lift Dynamic (krem do twarzy, serum i krem do delikatnej skóry wokół oczu). Linia aktywuje naturalne zdolności skóry do walki z widocznymi oznakami upływającego czasu i działanie grawitacji. Wspomagając funkcjonowanie komórek macierzystych, zapewnia skórze siłę do utrzymania efektu ‚liftingu’ od wewnątrz, aby odzyskała młodzieńczy wygląd. Przeznaczona dla kobiet 35+, zainteresowanych pielęgnacją przeciwstarzeniową. 
 Zaczynam intensywne testowanie i za jakiś czas napiszę Wam coś więcej na ich temat. No i czas wybrać się do apteki po mój zeszłoroczny hit – Serum FlavoC.

 

Processed with Snapseed.

 

Po kilkumiesięcznej przerwie wrócę też do najlepszego preparatu, jaki stosowałam na włosy. Tabletki Biotebal bardzo je poprawiły, więc warto wspomóc się nimi przed nadchodzącym sezonem grzewczo – czapkowym. A, no i pamiętajcie o witaminie D – jej suplementacja jest niezbędna, kiedy słońca mamy jak na lekarstwo, a niedobory prowadzą do jesiennej chandry i gorszego samopoczucia. Ja już zaczęłam przyjmować dawkę 2000 IU i Wam polecam to samo – dzięki temu przesilenie z pewnością nas ominie.

 

Praktykowanie wdzięczności

 

The last, but not least. Najważniejsze zostawiłam na koniec. Często piszę Wam o radości z małych rzeczy i o cieszeniu się drobiazgami. O dostrzeganiu ich wagi, urody i rozumieniu wpływu na naszą codzienność. Może ktoś powie, że to bzdury, bo jak tu się cieszyć, gdy frank rośnie, w pracy średnio, dziecko ząbkuje… Ale tego też trzeba się nauczyć, tak jak odpowiedniej pielęgnacji skóry, czy zdrowego odżywiania. Dostrzeganie dobrych rzeczy, które na co dzień dzieją się w naszym życiu, tych zwyczajnych, które uznajemy za normalne i do których nie przywiązujemy wagi póki są… Odczuwanie autentycznej wdzięczności za nie to klucz do zdrowia nas jako całości.

 

Processed with Snapseed.

 

Zdrowej i pięknej jesieni Kochani!

 

 

You may also like

10 comments

  • Kamila Wrzesień 13, 2016   Reply →

    Marta, blog A. Maciąg to teraz na stałe otworzona zakładka na moim laptopie. Dzięki! Książkę też mam na liście:)
    Detoks Alkaliczny przeczytany do połowy więc już niedługo będę startować:)

    Ja zaopatrzyłąm się w oleje naturalne (A.Maciąg poleca), z pestek malin, truskawki, migdałów i moreli. W tym sezonie stawiam na Eko:) Mam nadzieję, że nie postarzeję się o 10 lat:)

    Pozdrawiam!

    • mojedolcevita Wrzesień 14, 2016   Reply →

      Ja też jakiś czas temu wpadłam tam przypadkiem i przepadłam bez reszty – sposób myślenia Agnieszki jest mi bardzo bliski, w tym, co pisze, znajduję sporo swoich myśli. Więc cieszę się bardzo, że podoba się i Tobie ;-)
      Trzymam kciuki za detoks i jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń ;-)
      Też zastanawiałam się nad tymi olejkami do twarzy ale na razie trochę się ich obawiam – w książce “Młoda bez skalpela” Nigma Talib pisze, że oleje trochę oszukują skórę – dostaje ona natłuszczenie z zewnątrz, skutkiem czego może przestać produkować własne sebum, co może zaowocować problem suchej skóry… Ale może to jednak A. Maciąg ma rację – więc daj koniecznie znać, jak wrażenia. Całusy!

      • Kasia Wrzesień 15, 2016   Reply →

        Bo z olejami trzeba uważać, ale dużo zależy jaki to olej i jakie kwasy tłuszczowe zawiera :) Np. olejek z pestek malin jest na tyle lekki, że nie zostawia zbyt tłustego “filtru” na buzi i nie zapycha (z czym mam ogromne problemy i naprawdę lekki kosmetyki jest w stanie spowodować okropne problemy z moją cerą). Na zimę się nie nadaje, bo jest zbyt lekki, ale na lato to mój ulubiony kosmetyk do twarzy. Jak mi się ostatnio skończył i kilka dni bez niego byłam to nie zauważyłam, żeby moja skóra była bardziej sucha.

  • Ola Wrzesień 19, 2016   Reply →

    Uwielbiam Pani bloga :)

    Mam pytanie odnośnie rozmiarówki balerinek gant w których często Panią widzę na instagramie. Czy jest ona typowa?

    Jeśli zaś chodzi o oleje to poleca Ministerstwo Dobrego Mydła – są cudowni :).

    • mojedolcevita Wrzesień 19, 2016   Reply →

      Witaj Olu,

      tak, rozmiarówka jest typowa – mam już dwie pary tych sportowych balerinek – niebieskie i różowe i obie kupowałam w typowym dla mnie rozmiarze. Noszą się świetnie, piorę je w pralce, więc mogę Ci je polecić z czystym sumieniem.
      A co do Ministertwa Dobrego Mydła, to właśnie czekam na przesyłkę od nich ;-)
      Dobrego dnia!

      • Ola Wrzesień 19, 2016   Reply →

        Dziękuję serdecznie :) w takim razie zamawiam różowe. Będą jak znalazł na wiosnę.

        I mam nadzieję, że pojawi się opinia o produktach z Ministerstwa :). To moje niedawne odkrycie i dopiero kilka rzeczy przetestowałam.

        Jeśli chodzi o naturalne mydełka polecam również mydlarnię 94b. Maleńka manufaktura, na końcu świata, a kosmetyki wyrabiają tylko z własnych upraw (zioła, kozie mleko itd).

        • mojedolcevita Wrzesień 19, 2016   Reply →

          Na pewno będziesz bardzo zadowolona, bo to zdecydowanie jedne z moich ulubionych wiosenno – letnich butów. Z resztą sama widzisz, jak często je noszę ;-)
          A o produktach z Ministerstwa napiszę na pewno – ostatnio zaczęłam poszukiwać dobrych polskich marek kosmetycznych, a o nich czytałam same dobre opinie i jestem ciekawa, jak sprawdzą się u mnie. Dzięki za namiar na mydlarnię – wpisuję na listę. A masz od nich jakieś swoje ulubione produkty?

  • Ola Wrzesień 19, 2016   Reply →

    Moje ulubione to zdecydowanie mydełko orient pachnące goździkami i kardamonem. I bardzo delikatne kozie mleko. Moja mama ubóstwia mydełko rumianek-lipka. Pachnie jak łąka. Od dłuższego czasu już tylko ich używam do mycia. Skóra jest cudownie nawilżona – nawet bez użycia dodatkowych balsamów. Mają też sporo mydełek specjalistycznych na różne skórne niedoskonałości.

    Ostatnio zamówiłam 8 różnych sztuk i jeszcze nie wszystko przetestowane :).

  • Ola Wrzesień 22, 2016   Reply →

    Dziś odebrałam balerinki Gant :)! Są cudne i wygodne od pierwszego założenia. Dziękuję raz jeszcze za poradę :)).

    • mojedolcevita Wrzesień 22, 2016   Reply →

      Nie ma za co i miłego noszenia! Trzymam kciuki, żeby było jeszcze ciepło i żebyś zdążyła je założyć choć kilka razy ;-)

Leave a comment