Co jeść w podróży, czyli rodzina, droga i fastfood

Jedzenie w podróży to dla mnie zawsze duże wyzwanie.

 

Za każdym razem obiecuję sobie, że rano przed wyjazdem przygotuję dla nas zdrowe kanapki, smoothies, naobieram owoców, dzięki czemu nawet nie spojrzymy w kierunku kolorowych znaków obwieszczających bliskość kolejnego fastfoodu…

A potem zawsze wstajemy za późno, mamy jeszcze mnóstwo rzeczy do spakowania, czas zlatuje nie wiadomo kiedy, skutkiem czego z mojego super-hiper-fit menu podróżnego nie wychodzi totalnie nic…co najwyżej czasem udaje mi się pokroić w kawałki jedno jabłko, co by uciszyć trochę wyrzuty sumienia.

Tak było i tym razem. Plany były piękne i na nich się skończyło. Kiedy więc po wyjeździe z Warszawy, na trasie prowadzącej nad morze w oddali zobaczyliśmy żółtą literkę „M” postanowiliśmy wziąć byka za rogi, wczytać się w menu i po prostu wybrać z niego najmniejsze zło. W końcu byliśmy świeżo po detoksie i bardzo nam zależało, by jak najdłużej utrzymać jego efekty. Poza tym jak wiadomo odchudzanie to banalna arytmetyka: żeby schudnąć musimy dostarczyć organizmowi mniej energii (lub więcej jej tracić). To drugie, zwłaszcza w czasie kilkugodzinnej podróży samochodem, kiedy w zasadzie w ogóle się nie ruszamy, nie jest rzeczą łatwą. Również z tego powodu warto ograniczyć zjadane kalorie, by nie czuć się ciężko i niekomfortowo. To teraz podróżnicze know how, czyli

 

Co zjeść w McDonald’s?

 

Hamburgera. To jego właśnie najczęściej wybieramy. W podstawie to najlżejsza kanapka z całej oferty tej restauracji (254 kcal, 8,8 g tłuszczu, 30 g węglowodanów). W tabeli wartości odżywczych widocznej na odwrocie reklamówki, która zwykle leży na tacy dopatrzyliśmy się, że różnica między hamburgerem a cheeseburgerem to równo 50 kcal. A że różnią się jedynie obecnością żółtego sera już wiemy, że odjęcie go od każdej innej kanapki, pomoże nam o 50 kcal obniżyć jej kaloryczność. Dzięki tej zmianie ograniczymy też znacznie ilość tłuszczu: hamburger ma go 8,8 g, cheeseburger już 13 g. Tomek równie często sięga po Filet – O –  Fisha, ale z automatu usuwa z niego ser, dzięki czemu “odchudza go” z 333 do 283 kcal. Trzecią niezłą opcją, po którą czasem sięgamy jest Mc Wrap klasyczny z Grillowanym Kurczakiem. Ze wszystkich trzech kanapek wygrywa pod względem białka, ma też najmniej tłuszczu, a kalorycznością podobną do poprzedników. Jaki mamy na niego patent? Usuwamy ser i jeden z sosów (w oryginale ma w sobie dwa).

Jeśli zajedziecie do Maca na śniadanie, Wasz wybór będzie dużo bardziej ograniczony, bo wtedy dostępna jest tylko oferta śniadaniowa. Wybierajcie więc Mc Tosty. Ten z szynką i serem jest najlżejszy (262 kcal, 9,9 g tłuszczu).

 

A na co nawet nie patrzeć 

 

Szerokim łukiem omijamy natomiast Big Maca, Mc Royala, Wieś Maca i Mc Wrapa Bekon De Luxe Chrupiący Kurczak – wszystkie te kanapki mają ponad 500 kcal, a ostatni dwaj z tej listy, to prawdziwi rekordziści: 573 kcal i 36 g tłuszczu (Wieć Mac) i 596 kcal i 31 g tłuszczu (Mc Wrap). Ile to jest tłuszczu tak obrazowo? Jakbyście wzięli standardową kostkę masła, pokroili ją na 5-6 kawałków i jeden z nich sobie zjedli…do jednego posiłku. A Mc Royal i Wieś Mac mają też wersje podwójne, dochodzące do prawie 1000 kcal!

Strefa śniadaniowa też ma swojego rekordzistę: Mc Wrap Śniadaniowy Wieprzowy z Pieczarkami to 686 kcal i 42 gramy tłuszczu!

 

Sałatka? Tak, ale…

 

Możemy natomiast spokojnie wybrać sałatkę. McDonald’s ma ich aż…trzy, ale dobrze, że są. Grillowany Kurczak Premium to 207 kcal i 7,7 g tłuszczu. Tylko nie bierzcie do niej sosu Winegret (dodatkowo 184 kcal i 20 g tłuszczu!). Za to spokojnie wybierajcie jogurtowo – koperkowy (29 kcal i 1 g tłuszczu).

 

Czas na deser

 

Jeśli chodzi o desery, to z całej oferty polecam…jabłko. Cała reszta, to niestety spora dawka cukru – nawet Owocogurt, to 20 gram samego cukru prostego i 7 g tłuszczu (205 kcal). Ale jeśli już koniecznie musimy zjeść coś słodkiego, to najlepiej kierować się rozmiarem: małe lody to 140 kcal, 3,5 g tłuszczu i 17 g cukru. Mały shake (bez względu na smak) to około 200 kcal, 4 g tłuszczu i 30 g cukru.

Czego unikać? Lodowego Marzenia. Czekoladowe i karmelowe to około 350 kcal, czyli tyle, ile cały posiłek. Mają też około 10 g tłuszczu i 50 g cukru. Ile to jest, by to sobie wyobrazić? 50 gram cukru to 10 łyżeczek, 4 łyżki stołowe lub 1/4 szklanki. To prawdziwe, kaloryczne bomby!

 

FullSizeRender 306

 

To teraz coś dla fanów KFC

 

KFC to kurczaki. Chociaż może powinnam napisać, że panierka, bo nie wiadomo, czego jest tam więcej…z tego powodu lepiej je omijać. Jeśli jednak wyjątkowo nie możemy przejść obok nich obojętnie, wybierzmy Piersi Kurczaka Kentucky, które w tej kategorii wypadają najlepiej. Unikajmy jak ognia Żeberek Kurczaka Hot & Spicy – są dwa razy bardziej kaloryczne i mają 3 razy więcej tłuszczu.

 

A kanapki z KFC?

 

Tu jest lepiej. Najbardziej dietetyczny z całej oferty jest Longer (306 kcal i 10 g tłuszczu). Natomiast nawet nie patrzmy w kierunku Grander Texas Sandwich – ma ponad 800 kcal i 46 g tłuszczu!!! Podobnie Twister – 540 kcal i 28 g tłuszczu. Inni rekordziści z KFC? Qurrito Grande ma 907 kcal i 46 g tłuszczu, a Mega Pocket H&S – 689 kcal i 37 g tłuszczu. To prawdziwe zabójstwo dla naszego zdrowia, duże obciążenie dla żołądka, że o figurze już nie wspomnę…

 

 Sałatki

 

W KFC znajdziemy też niezłą sałatkę: Grecka (bez sosu) ma 133 kcal i 9 g tłuszczu. Coleslaw – 146 kcal i 10 g tłuszczu. Uwaga na kaloryczne Grill Cesar i Picante – obie mają ponad 300 kcal i 20 g tłuszczu. Z sosów najlepszy jest ketchup, lub BBQ, natomiast niechlubnym rekordzistą jest sos Piccante – sam sos ma prawie 200 kcal i 20 g tłuszczu!

 

Na słodko

 

Przy deserach kierujmy się tą samą zasadą, jak w przypadku McDonald’sa – im mniejsza porcja, tym lepiej. Kaloryczność i ilość cukru jest bardzo podobna jak u poprzednika.

 

SUBWAY

 

Ta sieć kojarzy się z nieco zdrowszym jedzeniem. Nie jest idealna, ale jej propozycje są zdrowsze niż te z McDonald’s i KFC. A to dlatego, że sami możemy dowolnie skomponować swój posiłek. Minusem jest brak typowego, pełnoziarnistego chleba z dobrej mąki, ale sami możemy wybrać mięso (i sposób jego przyrządzenia) oraz ilość i rodzaj warzyw. Możemy tu też skomponować własną sałatkę. Np. kanapka z pieczoną wołowiną ma 300 kcal poniżej 6 g tłuszczu, a tego nie znajdziemy w dwóch powyższych restauracjach.

 

Pizza Hut

 

Dla mnie również nie jest to miła wiadomość, ale nie ma czegoś takiego, jak dietetyczna pizza. Najlżejsza z całej oferty Prosciutto e Rucola ma w całości ponad 900 kcal (228 kcal dla 1/4 pizzy, czyli 2 kawałów, więc raczej nie warto decydować się na to rozwiązanie, jeśli nasza rodzina liczy mniej niż 4 osoby. A nie powiem, żeby ta pizza była jakaś wyjątkowo duża…

 

To teraz kilka naszych patentów na zdrowsze i lżejsze posiłki w fastfoodach. 

 

1. Kanapka specjalnie dla nas?? Tak, to możliwe!

 

Być może nie każdy o tym wie, ale wbrew pozorom sami mamy wpływ na ilość zjadanych kalorii w gotowych posiłkach proponowanych nam w tych miejscach – w każdej sieci możecie spersonalizować swoją kanapkę, sałatkę, czy danie. Jest to możliwe zarówno w zamówieniach przy kasie, jak i w automacie. Zawsze możecie zrezygnować z sera, bekonu, czy sosu, lub poprosić o dodatkową porcję warzyw. Jest jeszcze jeden plus takiego działania – taka kanapka zostanie zrobiona specjalnie dla Was, więc dostaniecie ją gorącą i tak świeżą, jak to możliwe. Minus jest jeden – poczekacie na to chwilę dłużej, ale chyba warto, co?

 

2. Zestawy powiększone: korzyść, czy strata?

 

Ustalcie sobie żelazną zasadę: zestawom powiększonym mówimy stanowcze “NIE”. Sieci specjalnie tak ustalają cennik, by cena między małymi, a większymi frytkami była niewielka, żeby klient wybrał większe opakowanie. Faktycznie, nasz portfel nie ucierpi na takiej zmianie, ale zdrowie – już znacznie bardziej.

 

3. Uwaga na napoje

 

Do posiłków najlepiej wybierać wodę zamiast wszelkich napojów, bo bardzo często są one naładowane potężnymi ilościami cukru (cola i inne słodkie napoje), lub chemii (napoje w wersji light – w końcu taki napój musi smakować, bo inaczej klient go nie kupi.). Duża Cola, czy Fanta to około 200 kcal i prawie 50 gram samego cukru. Już wiecie ile to jest… A przecież to tylko napój do posiłku, a nie posiłek…

 

FullSizeRender 305

 

Reasumując, wszyscy wiemy, że fastfood to zło. Ale dopiero jak się człowiek wczyta w te wszystkie liczby widać, jak duże. Ilości tłuszczu i cukru są tak wielkie, że momentami aż przerażające. Kiedyś, będąc na diecie odchudzającej, miałam rozpisany jadłospis na 1200 kcal dziennie. Czyli na cały dzień wystarczyłby mi taki jeden Qurrito Grande z KFC i duża cola. Nie wiem tylko, jak długo bym na tym pociągnęła ;-)

Oczywiście, wszystko jest dla ludzi. Ja sama również czasem korzystam z tych miejsc, choć najczęściej jest to właśnie w trakcie podróży. Dlatego dobrze wiedzieć, jak wśród nie najlepszych opcji, dokonać możliwie najlepszego wyboru.

 

A może Wy też macie jakieś swoje patenty na zdrowe posiłki w podróży? Jeśli tak, to koniecznie o tym napiszcie!

 FullSizeRender 304

 

Smacznych (i zdrowych) podróży Kochani!

 

You may also like

6 comments

  • Daria Lipiec 15, 2016   Reply →

    Kochana, a jak liczyłaś te 400 kcal na posiłek?

    • mojedolcevita Lipiec 16, 2016   Reply →

      Daria, nie liczyłam, przecież wiesz, że aż tak to się na tym nie znam ;-) Założyłam tą wartość, żeby móc ją jakoś odnieść do tych wartości kanapek z fastfoodów, żeby Czytelnicy mniej więcej wiedzieli, czy 400 kcal na kanapkę to dużo, czy mało. Wiadomo, że posiłek posiłkowi nierówny, śniadanie to nie to samo to obiad, czy kolacja i te dawki kaloryczne o różnych porach dnia powinny być różne, a nie takie same. Ale tak głęboko nie wchodziłam w temat. Chciałam po prostu opisać, jak my sobie z tym radzimy i na co trzeba uważać, bo jestem pewna, że wiele osób może nie wiedzieć, że niektóre z tych dań to aż takie bomby. Ale jeśli miałabyś ochotę opatrzyć ten wspis swoim eksperckim komentarzem, to będę Ci baaaaaardzo wdzięczna, bo takiej wiedzy nigdy nie za wiele! ;-)

  • Kasia Lipiec 16, 2016   Reply →

    Tak, da się wybrać coś w fasfoodach przy drodze, ale wciąż jakoś tych kalorii jest bardzo marna – nawet sałatki cieszą się złą sławą, bo podobno zawierają środki, które wydłużają świeżość warzyw :( Czasem jednak nie ma inne opcji, niestety

    Ja staram się o jedzeniu myśleć wieczór wcześniej – taktyka “zrobię rano” często się nie spawdza, bo zawsze coś wypadnie ;) Nawet jeśli wtedy kanapki albo wrapy nie będą takie świeże to i tak je wolę zjeść niż fastfood. A domowa sałatka wytrzyma spokojnie noc w lodówce :) Czasem, przy bardzo długiej trasie, szukam czy po drodze nie ma jakiegoś dobrego(!!!) zajazdu, żeby zjeść obiad. Rzadko, ale się znajdują i takie ;)

  • Olga Lipiec 16, 2016   Reply →

    Kiedyś KFC miało coś, co się nazywało Brazer – filet z kurczaka bez panierki, grillowany bez tłuszczu. To była najbardziej dietetyczna wersja, zwłaszcza w formie sałatki i bez sosu :-)

    Pizzy Hut chyba nie przyglądałaś się specjalnie, bo oni mają nie tylko pizzę i na diecie da się tam zjeść sporo :-) No, ale to już nie fast food, tylko sieciowa restauracja.

    Ja najbardziej lubię Subwaya i kukurydzę z KFC ☺

  • Natalia Styczeń 18, 2017   Reply →

    My unikamy sieciowych fastfoodow. Na trasie DK1 mamy swoj ulubiony zajazd country z kuchnia amerykanska. Magda Gessler zrobila u nich rewolucje i w sumie to nas tam przyciagnelo. A ze czesto jezdzimy do Warszawy to jestesmy juz tam stalymi klientami :D

    • mojedolcevita Styczeń 18, 2017   Reply →

      Taki zajazd to zdecydowanie najlepsza opcja – napisz koniecznie, jak się nazywa, może kiedyś będę miała okazję tam zajrzeć ;-)
      A co wpisu, to był robiony na wypadek podróży trasami, których nie znamy, a zjeść gdzieś trzeba. Też unikam fastfoodów, ale kiedy nie ma innej opcji, to dobrze wiedzieć, jak do nich podejść, żeby nam za bardzo nie zaszkodziły.
      Pozdrowienia!

Leave a reply to mojedolcevita Cancel reply