10 rzeczy, których prawdopodobnie o mnie nie wiecie

Z większością z Was nie znamy się osobiście. A jednak często, w prywatnych wiadomościach piszecie mi dużo o sobie. Dlatego tym razem postanowiłam się Wam zrewanżować i napisać więcej o mnie samej.

 

Być może coś już z tego wiecie, albo się domyślacie, ale mam nadzieję, że dzięki temu wpisowi jeszcze lepiej mnie poznacie. No to róbcie kawę/herbatę/kakao, siadajcie w fotelu – trochę Wam o sobie poopowiadam.

 

Jestem pedantką

 

Totalną. Cechę tą wyssałam z mlekiem matki i zwyczajnie nie potrafię inaczej, choć Tomek i Marcelina próbuję mnie z tego wyleczyć – jednak na razie bez większych efektów 😉  Moja Mama zawsze była i nadal jest demonem porządku. Jeszcze z dzieciństwa pamiętam nasze zawsze idealnie wysprzątane małe mieszkanko, soboty pachnące ciastem i Julia Iglesiasa w magnetofonie. Wszystko było zawsze ułożone pod linijkę i odprasowane, nawet frędzle w dywanie miały swój własny grzebień… Nigdy mnie to nie męczyło – przeciwnie: uspokajało. Tak jest do teraz. Nie potrafię żyć w bałaganie, a tym bardziej nie umiem przy nim odpoczywać. Usiąść w fotelu z kawą, kiedy dookoła panuje nieład? Nierealne.

 

Miałam odstające uszy

 

Ale już nie mam 😉 Towarzyszyły mi do piętnastego roku życia. Wtedy to Rodzice zlitowali się nade mną, no bo ile w końcu można nosić włosy szczelnie zakrywające większość twarzy, żeby broń Boże najmniejszy kawałek ucha nie ujrzał świata. A z zasadzie świat – ucha. W tamtym okresie mogłam nie wiedzieć, jakie ktoś miał oczy, w co był ubrany, za to doskonale pamiętałam, jak wyglądały jego uszy. Czy mi to zostało? Nie. Zniknęło wraz z odstającymi uszami.

 

Perfekcjonistka to ja

 

Niestety. Sama się z tym męczę, bo w mojej codzienności wciąż jest za dużo „muszę”. To „muszę” przekłada się na każdą sferę mojego życia. Narzucam je sobie i płaczę, jeśli któregoś nie udaje mi się zrealizować. Bo przecież plan był taki dobry, tak świetnie sobie to wszystko ułożyłam. Często też „muszę” zmienia się na „musimy”, ale wtedy odzew jest natychmiastowy – Tomek pod tym względem jest moim całkowitym przeciwieństwem i kiedy tych „musimy” jest za dużo, bezceremonialnie mnie o tym informuje, że on osobiście to nie musi, tylko może. Jak mu się będzie chciało. Tak, tego zdecydowanie muszę się od niego nauczyć. Na razie idzie mi dość opornie.

 

Nie lubię swoich nóg

 

Odkąd pamiętam. Nie to, żeby były jakieś wybitnie koślawe (trochę są, ale na pewno nie bardziej niż u Kate Moss), ale jakoś nigdy za nimi nie przepadałam. Zawsze były jakieś „nie takie”.  Jednak ostatnio coraz częściej nachodzi mnie ochota na zakup spódnicy, lub sukienki, więc postanowiłam wziąć byka za rogi i po prostu trochę nad nimi popracować. A nawet trochę bardziej. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, ale MelB na pewno mi w tym pomoże. No i żeby dobrze zakończyć ten punkt, mam jeszcze jedno wyznanie: całkiem lubię całą resztę 😉

 

Jedyne, czego się boję to choroba

 

Nie obawiam się utraty pracy, niebotycznego kursu franka, czy końca świata. Jestem za to przeczulona na punkcie zdrowia – mojego i moich bliskich. Nie jakoś do przesady, ale bardzo dbam o wszelkie badania, pilnuję terminów, nie bagatelizuję objawów na zasadzie „samo przejdzie”. Jeśli coś mi dolega – nie domyślam się, co to może być, nie szukam u doktora Googla, tylko zwyczajnie idę do lekarza. Od lat czytam też składy na opakowaniach i zwracam uwagę, by kupować jedzenie bardzo dobrej jakości. Czasem słyszę od znajomych, że przecież chemia jest wszędzie, od powietrza po wodę i nie da się od niej uciec, ale ja wierzę, że jednak trochę się da. Poza tym na emeryturze mamy z Tomkiem zamiar przeprowadzić się do Toskanii i uprawiać winorośl, więc potrzebujemy dobrego zdrowia na długie lata 😉

 

Jestem niepoprawną optymistką

 

Od zawsze. Całe życie pytana, co u mnie, odpowiadałam, że nieustająca monotonia sukcesu. I to zawsze była prawda. Bo ja nie miałam problemów. Miałam zadania do rozwiązania. Pomysły do wymyślenia. Problem byłby wtedy, gdybym była chora. A na szczęście nie byłam. Do teraz bardzo pomaga mi to w życiu, bo nie wyszukuję problemów. Nie tworzę czarnych scenariuszy i nie zamęczam nimi siebie i otoczenia. Rozwiązuję problemy faktyczne, kiedy się pojawią a nie wyimaginowane, które mogą nigdy nie wystąpić.

 

Nigdy nie żałuję tego, co zrobiłam.

 

Bo każda, nawet najmniejsza decyzja, miała swoje konsekwencje i doprowadziła mnie do miejsca i momentu, w którym jestem teraz. Dzięki nim wszystkim jestem jaka jestem i gdyby nie one, moje życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.

 

Uwielbiam Włochy i wszystko, co włoskie

 

Język, klimat, miasta, ludzi i jedzenie. Byłam tam dwa razy w życiu, odwiedziłam w tym czasie wiele miast północnych Włoch, dojechałam do Rzymu, ale to wszystko o dużo za mało. Wiele razy w ciągu roku moje myśli wędrują w tamtym kierunku i jakby Tomek powiedział mi: „Jutro lecimy do Włoch” byłabym gotowa w pięć minut. No dobra, może w godzinę, ale naprawdę mogłabym tam polecieć od razu. Zaczęłam nawet uczyć się sama języka włoskiego i ciągle obiecuję sobie, że kiedyś w końcu go opanuję, bo brzmi dla mnie jak muzyka. Więc już wiecie, skąd taki pomysł na nazwę bloga 😉

 

Świetnie jeżdżę na nartach

 

Miałam cztery lata, kiedy Rodzice kupili mi pierwsze deski i wynajęli instruktora. Od tamtego czasu, jeśli tylko możemy, jeździmy w góry. W tym roku się nie udało ze względu na urządzanie, ale w przyszłym nie odpuścimy…w końcu wtedy Marcelina będzie już wtedy po czwartych urodzinach…

 

Jestem bardzo szczęśliwa

 

Bo jestem zdrowa i moi najbliżsi też są. Bo mam wokół siebie kochających ludzi i sama potrafię kochać. Bo potrafię odczuwać wdzięczność za to, co mam i mam świadomość, że otrzymałam bardzo dużo. Bo gdzie się rozejrzę – widzę coś pięknego. Czasem są to ludzie, a czasem drzewa.  Bo wiecie jak to jest: ze szczęściem czasami bywa tak, jak z okularami – szuka się ich, a one siedzą na nosie. To te na moim nosie są naprawdę duże i mocno różowe.

 

Poniżej moja dzisiejsza radość – nowa fryzura. A miałam podciąć tylko końcówki – też tak macie?

IMG_6380.JPG

IMG_6381.JPG

 

Spokojnego wieczoru Kochani. A jeśli mielibyście do mnie jeszcze jakieś pytania, śmiało piszcie w komentarzach.

You may also like

15 komentarzy

  • Kamila Kwiecień 28, 2016   Reply →

    Wpis, do którego chce się uśmiechnąć! Uwielbiam pozytywnych ludzi. Takich, którzy bez poczucia winy mówią o tym, że są szczęśliwi 🙂
    Ja też miałam odstające uszy…moi Rodzice zlitowali się jak miałam 7 lat 😉

  • Ewa Kwiecień 28, 2016   Reply →

    Tak mi się wydawało że lubisz porządek i jesteś osoba bardzo poukładaną Ja rownież nie mogłabym w bałaganie siedzieć „na relaksie” Co do twojego pozytywnego nastawienia do świata tez byłam przekonana – po nazwie bloga

  • Joanna Kwiecień 29, 2016   Reply →

    Wspaniały wpis! Zarażasz optymizmem i pozytywną energią. A co do porządków to faktycznie ład wpływa na nasze życie kojąco. Proszę napisz jak pozbywacie się niechcianych rzeczy, których już nie lubimy lub posiadają złą energię. Przypuszczam że podczas przeprowadzki jest okazja do podjęcia takiej decyzji. Pozdrawiam gorącą

  • Joanna Kwiecień 29, 2016   Reply →

    Też mam odstające uszy, ale jakoś je zaakceptowałam. W końcu ważniejsze jest, że mam dobry słuch, a nie ich kształt ;). Również boję się choroby, zwłaszcza po śmierci Mamy na raka. Optymizmu się cały czas uczę, a Twój blog mi w tym pomaga. Pozdrawiam ciepło.

  • Marta (mama dwóch córek) Kwiecień 29, 2016   Reply →

    Fajna, pozytywna energia płynie z tego wpisu 🙂
    Pozdrawiam
    Marta

  • Lara Croft Kwiecień 29, 2016   Reply →

    Pięknie napisane choć 4 w 4rzeczach Cię przejrzałam

    • mojedolcevita Kwiecień 29, 2016   Reply →

      W których?? Jestem bardzo ciekawa 😉

      • Lara Croft Kwiecień 29, 2016   Reply →

        Że lubisz Włochy jedynie po nazwie bloga tak od razu mi to przyszło do głowy i że jesteś pedantką bo jak widać na zdjęciach wszytko jest pod linijkę czysto świeżo zgrabnie .
        Boisz się choroby bo bardzo dbasz o zdrowie regularnie odwiedzasz lekarza. To że jesteś szczęśliwa widać to bardzo

  • Madeleine Kwiecień 29, 2016   Reply →

    Piękny wpis po woli poznajemy Cię jeszcze bardziej a teraz zapytam cie mam nadzieje ze odpowiesz!
    1. Co robisz najlepiej?
    2. Czy pisząc na klawiaturze robisz błędy? zawsze czy ci się zdarzają?
    3. Czego nigdy w życiu nie zjesz?
    4. Czego w domu masz najwięcej?(z garderoby kuchni itd)
    5. Czy przeczytałaś w całości jakąś lekturę szkolna?
    6. Co mogłabyś jeść non stop?
    7. Jakich filmów nie lubisz? A jakie uwielbiasz?
    8. O czym jeszcze marzysz?
    9. Czemu nie gotujesz?
    10. Czym się brzydzisz?
    11. Teraz poznajemy cie głębiej może też dowiemy się czegoś czego nie wiemy o Tomku?
    12. Jakoś widać może nie lubisz zwierząt?
    To wszystko chyba odpowiesz!?

  • ed Kwiecień 29, 2016   Reply →

    Wyglądasz przepięknie !

  • Ola Kwiecień 29, 2016   Reply →

    szczerze mówiąc to poza uszami nic mnie nie zaskoczyło. Właśnie taki obraz wyłaniał się z bloga – poukładanej mega optymistki i pozytywnej osoby. Poza tym piękna i zadbana z Ciebie kobieta 🙂 pozdrawiam

  • czytelniczka Kwiecień 29, 2016   Reply →

    Twoje wpisy działają na mnie relaksująco, mam 2 córki i nie umiem odpoczywać, Ty za to celebrujesz odpoczywanie a ja się uczę tego dopiero. Cieszę się z Waszego mieszkania, bardzo fajne ale… my mamy 47 m. kw. i myślimy o trzecim dziecku, szkoda życia na… tylko celebrowanie przyjemności, nie z tego rozliczy nas Pan Bóg. Pozdrawiam ciepło!

    • mojedolcevita Kwiecień 30, 2016   Reply →

      Czytelniczko, ja celebruję nie tylko odpoczywanie, ja po prostu celebruję życie. To wspaniały dar, jaki dostałam od Boga i za który codziennie Mu dziękuję. Dlatego jestem wdzięczna za każdy dzień. Za zdrowie moje i mojej rodziny – dlatego szanuję je i o nie dbam. I dlatego też Wam o tym piszę. Z tego też powodu nie narzekam, nie rozsiewam złych emocji, zachwycam się ludźmi i światem. Codziennie klikam pajacyk.pl i dobryklik.pl, wiem, że to mało, mogłabym znacznie więcej, ale wiem też, że i na to wkrótce przyjdzie czas. A co o tym wszystkim sądzi Pan Bóg – to się dopiero okaże, ale wierz mi, że postaram się Go nie zawieźć. Pozdrawiam Cię serdecznie.

  • Monika Maj 2, 2016   Reply →

    Wspaniały i bardzo pozytywny post, który motywuje do działania! Dziękuję! 🙂
    A Ty wyglądasz przepięknie! Sama myślę nad jakąś zmiana fryzury na wiosnę…
    Kiedyś pisalas, ze sama farbujesz włosy. Czy robisz to nadal? Jeśli tak, zdradzisz dokładną nazwę farby?:)
    Pozdrawiam serdecznie!!! 🙂

  • Magda Maj 3, 2016   Reply →

    Mam nadzieję, Marta, że na tej emeryturze spotkamy się w pół drogi między Toskanią i Rzymem:) Włochy i Rzym są dla mnie najcudowniejszym miejscem na świecie, więc jedyne, nad czym boleję, to że mój syn nie ma włoskich genów:P
    Do pedantki mi daleko, optymizmu dopiero się uczę, swoje nogi bardzo lubię i jako jedyna z rodzeństwa nie mam poprawianych uszu.:)

Leave a comment