Trochę inny post

Mówi się, że po każdej burzy wychodzi słońce…i ja już bardzo na to słońce czekam.

 

Dosłownie i w przenośni. Za nami trzeci tydzień chorób. Moje przeziębienie przybrało na sile i przez kilka dni nie dawało mi żyć, ale najważniejsze, że Kudłata znów zaczęła przesypiać noce. Bo to znaczy, że my też. A to już ogromna zmiana. W każdym razie od poniedziałku nasze życie wróciło do jakiej takiej normy. My wróciliśmy do pracy, Marcelina do przedszkola, nadszedł więc czas na nowego posta. Nietypowego. Takiego trochę o niczym. Domowego. Pachnącego kaszą jaglaną z truskawkami na śniadanie. Ogrzanego jaśminową herbatą.

Bo w tym całym ostatnim szaleństwie – w zeszłym tygodniu nagle wszystko zwolniło. Dni w domu odmierzane inhalacjami, syropami, ale i malowankami, puzzlami, tańcami. Mnóstwem czasu dla Niej. Znacznie mniej było go dla mnie, ale chorowanie z trzylatką rządzi się swoimi prawami. Powolne śniadania w piżamach, potem książki, kredki, czasem krótka drzemka nieodmiennie pełnej energii Marceliny. Obserwowanie śniegu za oknem. Mnóstwo rozmów o ważnych rzeczach. Mnóstwo pytań zaczynających się od “a dlaczego?”. I mnóstwo piosenek.

Ulubione lego w zimowym wydaniu. To jedne z najładniejszych klocków, jakie widziałam – urodzinowy prezent, którym ja sama bawię się z największą przyjemnością. Jest tam cudowny wieloryb z otwieraną paszczą, Eskimosi, sanie, canoe. I ryba do złowienia. Jest też wędka. Świetne do snucia niekończących się historii.

Przy dzbanku zielonej herbaty tworzyłyśmy więc te nasze opowiadania, bajki o przyjaźni, współpracy, pomaganiu. Słuchała i wymyślała własne wątki. Coraz więcej rozumie, coraz częściej nas zaskakuje. Te kilka miesięcy przedszkola bardzo dużo Jej dało, więc mimo chorób już wiemy, że to była dobra decyzja.

Choroby w końcu miną, tak jak i zima. Czekamy na nowy dom. Data przeprowadzki została już wyznaczona. To będzie wyjątkowa Wielkanoc.

Czekamy na wiosnę. Tak bardzo chcę Jej ją pokazać.

Na pierwsze, zielone gałązki w wazonie w naszej nowej kuchni.

Jeszcze chwila, jeszcze moment…

 

snapseed-142.jpg

snapseed-143.jpg

snapseed-148.jpg

snapseed-144.jpg

snapseed-146.jpg

snapseed-153.jpg

snapseed-151.jpg

snapseed-147.jpg

snapseed-149.jpg

snapseed-152.jpg

snapseed-162.jpg

snapseed-154.jpg

snapseed-155.jpg

snapseed-156.jpg

snapseed-158.jpg

snapseed-159.jpg

snapseed-164.jpg

snapseed-163.jpg

snapseed-166.jpg

snapseed-167.jpg

 

 

You may also like

7 comments

  • Kamila Marzec 3, 2016   Reply →

    My rowniez chorujemy ale juz końcówka na szczescie :)
    Zdrowka dla Was. My tez czekamy na wiosne I dluzsze dni… I na slonko!
    Piekna Wielkanoc przed Wami…

  • Daria Marzec 3, 2016   Reply →

    Świetne te klocki!
    Marcelinie dajesz swoją odżywkę?

  • Daria Marzec 3, 2016   Reply →

    Ucina moje komentarze :( co za włosy

  • Ewelina Marzec 3, 2016   Reply →

    Moje komnatarze rownież ucina…

  • Ewelina Marzec 3, 2016   Reply →

    Cudowny wstęp, piękne zdjęcia – włosy Marcelinki – aż dech zapiera!!!

  • Anonim Marzec 5, 2016   Reply →

    a mówiłam,że 3 latek w p-kolu to chorby, choroby,choroby…..i jeszcze raz choroby
    zdrówka!

    • mojedolcevita Marzec 6, 2016   Reply →

      Z tego, co widzę po znajomych, to pierwszy rok przedszkola to zawsze choroby, niezależnie od tego, w jakim wieku dziecko je rozpoczyna ;-) Pozdrawiam serdecznie.

Leave a comment