To ostatnia niedziela…

A tak naprawdę to nie tak totalnie ostatnia, ale na pewno ostatnia tak spokojna niedziela w naszym starym mieszkaniu…

 

Bo już od przyszłego tygodnia rozpocznie się to, na co czekaliśmy przez ostatnie ponad dwa lata. To, czego nie możemy się doczekać, ale i trochę się obawiamy.

Przeprowadzka.

Radość, bo to już, bo nareszcie zamieszkamy wśród ścian, które kocham od dawna, bo są moim spełnionym marzeniem, jednym z wielu w tym mieszkaniu. Bo zobaczę w końcu kuchnię z frezowanymi szafkami, których idealnego kształtu szukałam przez wiele tygodni. Bo będę mogła do woli biegać na bosaka po tej cudownej miękkiej wykładzinie, co do której nie byłam w ogóle przekonana, a która była wielkim marzeniem Tomka. Bo Kudłata będzie w końcu mogła zasnąć w różowym łóżku, które sama sobie wybrała i z którego nie chce wyjść za każdym razem, kiedy tam jesteśmy.

W tym domu spotkało się wiele naszych marzeń. Część – już zrealizowanych. Reszta – będzie musiała jeszcze chwilę poczekać. Bo zdecydowaliśmy się nie iść na kompromisy. Dlatego w mieszkaniu brakuje jeszcze wielu rzeczy. Będziemy je gromadzić przez cały ten rok, a może i dłużej. Żadnych pochopnych decyzji. Żadnych rozwiązań typu „żeby już było”. Ma być to, co przez wiele miesięcy zrodziło się w naszych głowach, albo nic. Jedyny wyjątek – blat kuchenny. Przez parę tygodni będziemy musieli zadowolić się tymczasowym…ale inaczej nie moglibyśmy się przeprowadzić.

Stąd i obawy. Bo marzyłam, że wprowadzę się do mieszkania, w którym jedynym brakiem będzie ewentualnie brak zasłon, lub dekoracji. A tymczasem słowo „brak” dotyczyć będzie większości rzeczy. Jak na przykład wyposażonej garderoby. Początkowo ta myśl trochę mnie przerażała…dopóki nie okazało się, że oboje mamy mnóstwo pomysłów, jak poradzić sobie w tej sytuacji. Co więcej, stwierdziliśmy, że będzie to fajny powrót do czasów sprzed dekady, kiedy wprowadzaliśmy się do naszego pierwszego i obecnego mieszkania, gdzie na środku dość sporego salonu leżał pożyczony od Rodziców dywan wielkości chusteczki do nosa i jeden, jedyny fotel. Poza tym mieliśmy urządzoną kuchnię, łazienkę i dmuchany materac w sypialni…i mnóstwo radości z każdej nowej, kupowanej rzeczy.

Odliczam dni. Za dwa tygodnie niedzielnego posta napiszę już pod innym adresem. Przed nami najbardziej intensywny czas. Pakowanie. Będziemy robić to głównie wieczorami, dlatego wybaczcie, jeśli w tym okresie na blogu nie będzie się działo zbyt wiele. Odbijemy to sobie pod koniec marca, bo wtedy będę Wam miała na pewno sporo do opowiedzenia.

 

Ale że to niedzielny post…muszę Wam przypomnieć o sobie, choć mam nadzieję, że dzięki naszej niedzielnej serii coraz częściej o sobie pamiętacie. We wtorek Dzień Kobiet. Nasz dzień. Zabierzcie więc przyjaciółkę, mamę, lub siostrę (a najlepiej wszystkie razem) na kawę, lub kolację. Zróbcie sobie prezent i spędźcie kilka godzin w doskonałym towarzystwie kobiet, bez których Wasze życie nie byłoby takie samo. Bo nieważny jest rodowód tego święta – ważne, że to kolejna okazja, by pobyć razem. Ja już się szykuję. Miejsce zarezerowane i nawet bluzka już odprasowana na wypadek, jakbym jutro nie miała czasu…

 

snapseed-171.jpg

snapseed-169.jpg

img_1135.jpg

 

Dobrego tygodnia dla Was!

 

You may also like

11 komentarzy

  • Ania Marzec 7, 2016   Reply →

    Fajny czas przed Wami:) Lubię to uczucie, kiedy zaczyna się coś nowego:) mam nadzieję, i tego Wam życzę, że przeprowadzka przebiegnie łatwo i przyjemnie, a w nowym domu czekać będą na was wyłącznie szczęśliwe chwile! Jestem ciekawa jak Marcelina zaakceptuje nowe, ale sama się ostatnio przekonałam, że naszym dzieciom często przychodzi to łatwiej niż nam dorosłym;) Ściskam mocno i czekam na morze nowych postów:))) Buziak

  • lilli Marzec 7, 2016   Reply →

    Super bluzeczka w przepięknym kolorze…. skąd ona?

  • Marta Marzec 7, 2016   Reply →

    U nas na poczatku było dokładnie tak samo,mieszkanie puste po generalnym remoncie, jeszcze stara kuchnia, nowa łazienka,stolik, pożyczona kanapa i łóżko.Rodzice zalamywali ręce że tak pusto a my nie chcieliśmy byle jak i na szybko. W tym roku ostatni element-nowa kuchnia. Zajęło nam to parę lat ale teraz kocham każdy przedmiot w moim domu. I tego Wam życzę! Pozdrowienia

  • Anonim Marzec 13, 2016   Reply →

    Sto lat,sto lat

  • Anonim Marzec 13, 2016   Reply →

    Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin,”dużo zdrowia jak u rybek”

  • Anonim Marzec 13, 2016   Reply →

    Dużo radości i szczęścia z rodzinką w nowym domu

  • Anonim Marzec 13, 2016   Reply →

    Niech słońce zawsze wam świeci

  • Anonim Marzec 13, 2016   Reply →

    Pozdrawiamy

  • Anonim Marzec 13, 2016   Reply →

    Basia…strasznie urywa komentarz

    • mojedolcevita Marzec 14, 2016   Reply →

      Basiu, bardzo Ci dziękuję za życzenia, to bardzo miłe 😉
      Wiem już o tym problemie z komentarzami, ale to wymaga trochę pracy na blogu, więc wezmę się za to jak tylko się przeprowadzimy, bo ten tydzień to u nas apogeum zamieszania – pod koniec tygodnia mamy nadzieję w końcu się przeprowadzić 😉
      Uściski dla Ciebie!

  • Joanna Marzec 23, 2016   Reply →

    Super 🙂 wydaje mi się, że większa frajda, jak się urządza mieszkanie stopniowo i radość jakaś większa wtedy 😉 nie mogę się doczekać kolejnego posta. Pozdrawiam serdecznie. Joanna

Leave a comment