Teraz JA: Znów początek

Nie lubię zaczynać od nowa. Zaczynanie od nowa ma w sobie jakiś wymiar klęski, bo przecież jeśli znów zaczynamy to znaczy, że wcześniej nam się nie udało.

Chociaż z drugiej strony lepiej tak, niż nie zaczynać wcale. Zawsze większe prawdopodobieństwo sukcesu.

 

Dlatego postanowiłam już nie zaczynać. Postanowiłam kontynuować. Zaczęłam w poniedziałek, niecały tydzień temu. Wieczorem uszyłam dla Kudłatej kostium na bal przebierańców i odpaliłam skalpel. I tak samo we worek i w piątek. Dla odmiany (podobno mięśnie bardzo to lubią) wypróbowałam MelB. Przeczytałam wiele pozytywnych opinii o jej treningach i potwierdzam – są mega. Jak dla mnie – cięższe niż skalpel Ewy Chodakowskiej. Polecam Wam szczególnie jej 10-cio minutowe treningi na brzuch, nogi i pośladki, ramiona + 8 minutowa rozgrzewka. Wszystko znajdziecie na you tube.

Najlepsze w nich jest to, że można je sobie dowolnie konfigurować w zależności od potrzeb, chęci, czasu i siły. Jeśli mam czas, robię rozgrzewkę i te cztery moduły po 10 minut. Jeśli nie mam go zbyt wiele – do rozgrzewki dodaję np. tylko pośladki i brzuch. Brzmi niewinnie, ale zmienicie zdanie, jak spróbujecie.

Dla mnie to opcja idealna, bo najszybsza – nie marnuję czasu na dojazd do siłowni i z powrotem. Mam 20 minut – rozwijam matę, wskakuję w ciuchy i już ćwiczę. Potem oczywiście dwadzieścia kolejnych minut wstaję z podłogi, ale po takim czasie bez ćwiczeń, ból mięśni następnego dnia to czysta przyjemność. W końcu czuję, że coś tam się napina 😉 A jak dla mnie to uczucie uzależniające i powodujące moje doskonałe samopoczucie. Kiedy w środę i czwartek nie ćwiczyłam, w piątek już nie mogłam się doczekać wieczora.

 

snapseed-133.jpeg

 

Bardzo pracuję też nad tym, żeby na odpowiednim poziomie utrzymywać moją motywację. Bardzo pomaga mi w tym Happy Planner – ma w sobie coś takiego, jak karta pielęgnacji celu:

 

snapseed-128.jpeg

 

To proste, a zarazem przydatne narzędzie do pracy nad sobą. Wpisujesz cel, a obok – kwadraciki równe ilości dni w danym miesiącu. Numerujesz je, i w dniu, w którym zrealizowałaś kolejny krok do celu – stawiasz krzyżyk. Powiem wam, że to bardzo podnoszące na duchu, kiedy patrzę na te trzy krzyżyki w tym tygodniu (miało być więcej, ale nie wszystko da się przewidzieć). Taki bonus – poklepus dla samego siebie.

Ja mam to w kalendarzu, do którego codziennie zaglądam, ale wy możecie na przykład powiesić sobie taką kartę na lodówce, albo w innym, widocznym miejscu. Chodzi o to, żeby mieć ten cel ciągle przed oczami. Ja dorzuciłam bonus – w ten sam sposób zaznaczam dni bez słodyczy. Jak na razie krzyżyków w tej linii nie jest zbyt wiele, ale przecież to dopiero początek! A jeśli za miesiąc zobaczę odpowiednio dużą ilość krzyżyków, w nagrodę kupie sobie najładniejsze ciuchy treningowe jakie ostatnio widziałam, czyli te od Cardio Bunny W końcu teraz będę ćwiczyć regularnie, wiec jedna para legginsów to stanowczo za mało 😉

 

snapseed-130.jpeg

snapseed-129.jpeg

snapseed-131.jpeg

img_1023.jpeg

 

Bo to jest mój prywatny cel na ten rok – żeby ruch (w jakiejkolwiek formie) stał się naturalnym, codziennym elementem mojego życia. Tak potrzebnym jak powietrze. Tak oczywistym, jak poranne latte. I tak przyjemnym.

Liczę się z tym, że na początku, zanim nie wejdzie mi to w krew – może nie być łatwo. Że wiele razy będę chciała odpuścić. Że będę przekładać na jutro. Szukać wymówek i wykrętów. Teraz jestem nakręcona, ale kryzys prawdopodobnie przyjdzie i jestem na niego przygotowana. Ale nawet wtedy nie dam za wygraną. Poszukam wsparcia. Już na starcie poprosiłam Tomka o pomoc. Jakby widział, że odpuszczam – pomoże. Wie, co mnie motywuje. W końcu zna mnie najlepiej. Dlatego wy też, jeśli macie taki cel – powiedzcie o nim najbliższym i poproście, żeby was dopingowali. Uprzedźcie, że aktualnie pracujecie nad sobą i bardzo wam na ich wsparciu zależy.

A jeśli przyjdzie taki weekend, jak ten, który właśnie się kończy, kiedy dopadnie mnie jakiś paskudny wirus, przez który głowa będzie mi pękać dwa dni bez przerwy, katar nie da żyć i sił ledwo starczać będzie na podniesienie ręki do góry – przeczekam. A gdy minie – z nową energią rozwinę matę i zrobię Chodakowską i MelB jedną po drugiej…kiedyś na pewno 😉

W końcu już dawno zaplanowałam, że lato 2016 będzie moje! I jeszcze ktoś bardzo mi kibicuje 😉

 

snapseed-134.jpeg

 

 

You may also like

16 komentarzy

  • OLA Luty 7, 2016   Reply →

    I tak właśnie zaczynam i ja

    • mojedolcevita Luty 10, 2016   Reply →

      No to napisz jeszcze jaki masz plan. Bieganie? Ćwiczenia w domu? W klubie fitness?

  • ewa Luty 8, 2016   Reply →

    Brawo za pozytywne nastawienie! ja tez wielokrotnie podchodziłam do ćwiczeń i dawałam rade przez jakieś 3 tygodnie a potem znowu była przerwa, póki co nic nie ćwiczę…. tylko przysiadu a’la Chodakowska przy desce do prasowania i suszarce na pranie. Wieczorami nie mam już sił i zasypiam z dzieckiem po 21. Życzę Tobie wytrwałości i siły!
    Jesteś wielką inspiracją dla mnie w kwestii dbania o siebie!

    • mojedolcevita Luty 10, 2016   Reply →

      Ewa, dzięki, to cudowne, co piszesz 😉
      Obiecałam sobie nie robić już przerw. Jeśli będzie trzeba, będę się zmuszać, ale będę ćwiczyć co drugi dzień. Choćby 15 minut, ale nie mogę odpuścić, bo jak odpuszczę, to przestanę. Już to przerabiałam. Dlatego teraz będę się pilnować, a potem – mam nadzieję – nie będę już mogła bez tego żyć 😉
      A Tobie się nie dziwię – to nie jest łatwe. Ja ćwiczę zwykle w okolicach północy. Wcześniej się nie wyrabiam, bo przez codzienne wizyty na budowie w domu jestem koło 19.00 – 20.00. No ale jak już postanowiłam, że dam radę, to muszę dać, więc mocno trzymaj za mnie kciuki! 😉

  • Joanna Luty 8, 2016   Reply →

    Trzymam kciuki za Ciebie, dasz radę 🙂 Ja z kolei postanowiłam sobie, że będę częściej biegać – póki co się udaje :). Pozdrawiam ciepło. Joanna

    • mojedolcevita Luty 10, 2016   Reply →

      Dzięki Joasiu, u mnie jak na razie też się udaje, więc jestem z siebie bardzo zadowolona 😉 W takim razie trzymam kciuki za nas obie, w końcu kto da radę, jak nie my??? 😉

  • kasia m. Luty 8, 2016   Reply →

    Jak Ty masz pięknie zarysowane obojczyki! Bardzo ładnie wyszłaś na tym zdjęciu!

    • mojedolcevita Luty 10, 2016   Reply →

      Dzięki Kasiu, to bardzo miłe ;-*

  • Ola Luty 8, 2016   Reply →

    Od kiedy wystające kości są ładne

    • kasia m. Luty 8, 2016   Reply →

      Ale czy ktos napisał o wystajacach? Zarysowane czytaj zaznaczone

      • mojedolcevita Luty 10, 2016   Reply →

        ;-))))

    • mojedolcevita Luty 10, 2016   Reply →

      Ola, zapewniam Cię, że to jedyne kości, jakie mi wystają ;-))))
      Pozdrowienia!

      • mandyrynka Luty 17, 2016   Reply →

        kurcze no szukam tych obojczyków ale nie wiem o czym mowa! :):P
        co do ćwiczen.. jakos przestałam lubić Chodakowską, wg mnie bardzo malo przerw robi co rzadko widuje u innych trenerów, zawsze te 10-15 sek marszu jest dobre. Osobiście co dwa dni robię fitness blender – zdecydowanie polecam, mają bodajże 500 darmowych treningów, wszystko od początku do końca, bez muzyki, bez zbędnego gadania. Zerknij kiedyś!

        • mojedolcevita Luty 19, 2016   Reply →

          Poczekaj, poczekaj, jeszcze będą wystawały bardziej jak się mocniej przyłożę do tych ćwiczeń 😉
          Ja Chodakowską lubię nadal, ale mieszam z MelB i bardzo mi to odpowiada. O tym blenderze nie słyszałam, ale zobaczę na pewno, bo szukam odmiany – to podobno dobrze robi i na mięśnie i na motywację. Coś czuję, że to będzie nasze dobre lato! 😉

  • Monika Luty 9, 2016   Reply →

    Matyldo, życzę Ci wytrwałości! Sorry za spam, ale mam przemyślenie, którym chcę się podzielić: Zawsze podobało mi się to, że potrafisz tworzyć swoje życie według swoich wizji i marzeń. Myślę, że uczę się tego od Ciebie…i nie chodzi mi o kopiowanie Twoich pomysłów/stylizacji/etc.. Uczę się wcielać w życie SWOJE marzenia…te dotyczące rodziny, wyglądu, ubioru, relacji, wystroju mieszkania, czy też celebrowania wolnych chwil. To wielka sztuka, a właśnie przez takie działania jesteśmy szczęśliwi. Nikt tego za nas nie zrobi. Podoba mi się również, że potrafisz przyznać się do swoich ‚niepowodzeń’ i słabości, które przecież towarzyszą każdemu z nas. Jesteś w tym wszystkim naturalna i ludzka, nie koloryzujesz. Chętnie dzielisz się wiedzą, ale też szanujesz swoich czytelników i bierzesz pod uwagę ich komentarze. I chyba przez to z chęcią tu zaglądam. I choć na początku blog wydawał mi się cukierkowy, to jednak przez te wszystkie lata przekonałaś mnie, że nie ma tu sztuczności – Ty taka jesteś i taka chcesz być. Życie jest przecież takie jakie chcemy, żeby było. Wiem, że zawsze znajdę tu coś prawdziwego, coś mądrego, coś estetycznego, coś praktycznego. Gratuluję Ci tego bloga i dziękuję jednocześnie, że dzielisz się swoim życiem! Pisz dalej!:-)

    • mojedolcevita Luty 9, 2016   Reply →

      Monika, jaki spam?? To jeden z najbardziej budujących komentarzy ever! Dziękuję, że go napisałaś. I bardzo się cieszę, że tak mnie odbierasz. Bo to, co próbuję tu robić i do czego Was przekonać, to sztuka życia. Bo każdy dzień jest dla nas okazją do tego, by przeżyć go pięknie. I wcale nie muszą to być od razu wielkie emocje, wyjątkowe miejsca itp. Każdą, nawet najbardziej prostą i codzienną czynność możemy robić z pasją. Zwłaszcza, że mamy tylko to jedno życie i to my sami każdego dnia budujemy jego jakość. Dlatego nie narzekam i (zwykle) nie użalam się nad sobą, choć – jak sama zauważyłaś – przyznaję się czasem do moich niepowodzeń. Po to, żeby ktoś nie pomyślał, że mnie wszystko się udaje…Chociaż…faktycznie zwykle tak jest. 😉 Może nie każdy w to wierzy, ale według mnie taka postawa do świata i ludzi przyciąga dobre zdarzenia i fajne osoby. Wiele razy już się o tym przekonałam. I choć mogę o sobie powiedzieć, że w życiu jestem szczęściarą, to wiem, że to nie dzieje się przypadkowo…To działa tak: Jestem zdrowa, mam zdrowe dziecko, moja rodzina jest zdrowa, mam dwie zdrowe ręce – całą resztę mogę sobie ułożyć, jak chcę. I układam 😉 Uściski!!!

Leave a comment