Czy warto wynajmować architekta? Cześć 2

Mam nadzieję, że TEN post sprzed tygodnia choć trochę przekonał was, że architekt po prostu się opłaca.

 

W tym wpisie pokażę wam, jak wyglądały poszczególne etapy projektowania i jak to wszystko się skończyło.

 

Kiedy kupowaliśmy mieszkanie, budynek był na etapie fundamentów. Przy podpisywaniu umowy poinformowano nas, że w zasadzie mamy pełną dowolność aranżacyjną – wszystkie ściany możemy zaprojektować według własnych potrzeb. Ponieważ jest to już drugie mieszkanie, które kupujemy w stanie deweloperskim wiedzieliśmy, że możemy ruszyć wszystko, poza pionami z rurami wodnymi i kanalizacyjnymi – co w praktyce oznacza, że zwykle nie da się np. przenieść miski sedesowej dalej, niż zostało to ustalone w projekcie architektonicznym dewelopera.

W tym samym momencie rozpoczęliśmy poszukiwania biura architektonicznego, któremu moglibyśmy zlecić kompleksowe zaprojektowanie naszego 81 metrowego mieszkania, bo projekt aranżacji i elektryki musieliśmy w miarę sprawnie przekazać deweloperowi, aby ten wybudował mieszkanie już według naszych wytycznych. W jaki sposób trafiliśmy na DesignMeToo – pisałam wam tydzień temu. Pomógł internet, przejrzenie portfolio, a potem jedno spotkanie – i już byśmy byli przekonani, że będzie nam się dobrze współpracowało.

 

Po pierwsze – projekt koncepcyjny

 

Jego stworzenie poprzedziło długie spotkanie. W końcu musieliśmy szczegółowo opowiedzieć naszej architektce, jak widzimy swoje mieszkanie. Że kuchnia ma być połączona z salonem i że bardzo chcemy dużą łazienkę, w związku z czym jesteśmy w stanie zrezygnować z osobnej toalety. Że przy sypialni marzy nam się osobna garderoba, za to nie potrzebujemy pralni, która zaprojektował deweloper. I że może da się tak to ułożyć, żeby z sypialni przechodzić do garderoby, a stamtąd – do łazienki. Że chcielibyśmy wannę na środku i jeszcze koniecznie prysznic. I że trzeba gdzieś zaplanować duży regał na książki i biurko do pracy. I przede wszystkim – że bardzo potrzebujemy duuuuużo miejsca do przechowywania.

Zależało nam też na dobrze zaprojektowanym świetle (słaby punkt naszego obecnego mieszkania) więc równie dużo czasu spędziliśmy na omawianiu ilości opraw oświetleniowych, obwodów, włączników, itp. Jednak oświetlenie w naszym mieszkaniu to zupełnie osobna sprawa, będzie o tym dalej.

Na kolejnym spotkaniu dostaliśmy kilka propozycji aranżacji całego mieszkania (widok z góry). Mieliśmy się nad nimi zastanowić i zdecydować, co nam się podoba, a co nie. W efekcie   z jednego projektu wzięliśmy kuchnię, z innego łazienkę, z kolejnego – salon, a z ostatniego – sypialnię i garderobę. Projektantka złożyła to w całość. Po dograniu szczegółów, projekt był gotowy i przekazaliśmy go do biura architektonicznego, obsługującego dewelopera. Nasze mieszkanie i jego ściany zaczęły budować się według projektu…tak w każdym razie myśleliśmy, dopóki któregoś dnia przez pusty jeszcze otwór okienny nie zauważyliśmy, że stoją ściany, których miało nie być! Złożyliśmy więc u dewelopera pismo z żądaniem wyjaśnień i informacją, iż nie zamierzamy płacić za rozbiórkę (czym pierwotnie chciano nas obciążyć). Reklamację uznali i postawili ściany jak chcieliśmy. Ale adrenalina musi być ;-)

Pozostała jeszcze kwestia światła. A w zasadzie nie tylko światła, a całej elektryki.

 

Będziemy mieli inteligentny dom

 

Powiedział któregoś dnia Tomek. Nie miałam zielonego pojęcia co to dokładnie oznacza. Pamiętałam, że podczas wakacji w jednym hotelu światło miało jakby centralne sterowanie i wychodząc z pokoju po prostu naciskało się przycisk „off” i wszystko gasło (nie trzeba było po kolei wyłączać każdej lampki). Wtedy bardzo mi się to spodobało, nie znałam jednak możliwości, jakie daje ten system. A polega to na tym, że wiele rzeczy w domu może mieć centralne sterowanie za pomocą panelu umieszczanego zwykle w środkowym punkcie domu. Pod ten system, za pomocą okablowania można podłączyć wszystko, czym chcielibyśmy sterować: rolety, zasłony i firanki, grzejniki, całe oświetlenie, klimatyzację, itp. I tak na przykład okna mogą nam się same zasłaniać, kiedy robi się ciemno, a kaloryfery włączać, kiedy temperatura spadnie poniżej jakiegoś poziomu.

No i światło: to jest dla mnie największa różnica – bo ten system nie myśli się o nim, jak o każdej oddzielnej lampie, którą zapalamy lub gasimy. W tym rozwiązaniu światłem steruje się za pomocą scen, to znaczy definiuje się odpowiednie sceny: np. powrót do domu, relaks, goście, tv – i dla każdej z tych scen określa się, które światła mają się zapalać. Np. wracasz do domu z zakupami – potrzebujesz światła w korytarzu i kuchni – i one się zapalają. Relaks: chcesz mieć delikatną poświatę w salonie i sypialni. Goście: dużo ludzi, więc cały dom lącznie z tarasem muszą być dobrze oświetlone.  I żeby to zrobić naciskasz jeden przycisk, zamiast chodzić po domu i włączać wszystko po kolei.

Oczywiście całe okablowanie pod inteligentny dom jest układane pod tynkami, więc jeśli chcieliśmy je mieć, musieliśmy ustalić z deweloperem sposób jego położenia. Dość szybko okazało się, że wykonawca nie zna się na elektryce tego rodzaju. Musieliśmy więc uzyskać zgodę od dewelopera na wynajęcie własnej firmy, która będzie mogła wejść na budowę, dokonać pomiarów, zaprojektować ułożenie wszystkich kabli i potem je położyć. To był długi proces. U nas to rozwiązanie wciąż mało popularne, więc niewiele jest firm, które zajmują się tym systemem. Na szczęście znaleźliśmy taką, która dobrze wywiązała się z tego zadania – czy wszystko działa? To okaże się dopiero, kiedy podłączymy wszystkie lampy i panel centrum sterowania. Adrenalina musi być ;-)

Korzystając z rzadko nadarzającej się okazji, że mogliśmy wejść na budowę w trakcie prac, któregoś razu zabraliśmy naszą architektkę, dzięki czemu ściany zostały dokładnie wymierzone i mogliśmy przystąpić do najprzyjemniejszego etapu:

 

Wizualizacji!

 

Zaczęliśmy od ankiety preferencji. Projektantka przekazała nam bardzo obszerny kwestionariusz dotyczący kolorów, które lubimy, materiałów, stylów, mebli, jakie chcielibyśmy mieć, łącznie z bardzo szczegółowymi pytaniami typu: „jaki sposób otwierania szafek państwo preferują”. I tak 76 pytań. Na tej podstawie, po ciągnących się niemiłosiernie dwóch tygodniach dostaliśmy pierwsze wizualizacje.

Wyglądały tak:

 

IMG_1115

IMG_1114

IMG_1112

IMG_1111

IMG_1105

 

Jak widzicie – trochę różniły się od projektu ostatecznego, jednak uznaliśmy je za dobry punkt wyjścia, bo ogólne założenia były całkiem, całkiem. Bardzo podobały nam się sztukaterie, podłoga i rama ze sztukaterii wokół obu zabudów kuchennych. Za to od razu odrzuciliśmy beton, bo uznaliśmy, że go nie czujemy. Cegła była w naszych głowach od dawna, jednak zaczęliśmy trochę obawiać się umieszczenia jej w sąsiedztwie płyty grzewczej. Chcieliśmy też jeszcze pokombinować coś z zabudową w salonie – pomysły były różne:

 

TOMASZ I MARTA RYDZCY SALON 5 POPRAWKA 1

TOMASZ I MARTA RYDZCY SALON 4 POPRAWKA 1

 

Ale jakoś nie widzieliśmy tego regału i ostatecznie zostawiliśmy tylko dolny rząd szafek.

 

TOMASZ I MARTA RYDZCY SALON 3 POPRAWKA 2

 

Jak widzicie cegła ostatecznie wylądowała w salonie, choć na ścianę w kuchni też mieliśmy kilka pomysłów:

 

TOMASZ I MARTA RYDZCY KUCHNIA 1 POPRAWKA 2

TOMASZ I MARTA RYDZCY KUCHNIA 1 POPRAWKA 1

TOMASZ I MARTA RYDZCY KUCHNIA 1 POPRAWKA 2A

 

Już wiecie, że wygrała ostatnia – tylko rzędów płytek będzie o połowę mniej.

Jednak największym wyzwaniem – czego wcześniej nigdy byśmy się nie spodziewali – okazała się łazienka. Na pierwszej wizualizacji była już prawie idealna:

 

IMG_1132

IMG_1138

IMG_1133

 

Przeszkadzał mi tylko wzór wchodzący na ścianę (chciałam, by był wyłącznie na podłodze), ale reszta to było to, czego oczekiwałam. “Dywanowe” płytki na podłodze bardzo mi się podobały, więc stwierdziliśmy, że łazienkę akceptujemy w zasadzie w całości. I z taką jej wizją żyłam…do momentu, kiedy nie zobaczyliśmy płytek w sklepie. Wtedy okazało się, że moje piękne, podłogowe szaro – białe płytki, te które miały leżeć w najbliższym sąsiedztwie wanny mają nie szare, ale zgniło zielone wzory!

 

vives-1900-jujol-basalto-gris-20x20

 

Oczywiście, oglądałam je w internecie sto pięćdziesiąt razy. Ale przyznacie sami, że na powyższym zdjęciu widać raczej szarość, a nie zieleń. Niestety na żywo wzór okazał się zgniło zielony, a to jest kolor, którego oboje nie jesteśmy w stanie zaakceptować. Trochę podłamani zaczęliśmy szukać czegoś w zamian. Nie było łatwo. Niby mozaiki to teraz bardzo popularne wzory, ale nie mogliśmy znaleźć takiej, która spodobałaby się nam obojgu. Trwało to długo – w zasadzie nic innego nie pochłonęło tyle naszego czasu. W końcu trafiliśmy na kolekcje Macieja Zienia dla Tubądzina. Byliśmy w domu. Projektantka podmieniła podłogę i mogliśmy zobaczyć finalny wygląd naszej łazienki.

 

IMG_0078

IMG_0084

 

Reszta naszego mieszkania będzie wyglądała mniej więcej tak, jak poniżej – oczywiście w tych głównych elementach. Identyczna będzie…a nawet już jest – podłoga, sztukaterie, jasno szary kolor ścian. Jest też cegła, będą frezowane fronty szafek. Inne natomiast będą lampy w kuchni, inne zasłony, krzesła, stół i stolik kawowy, a kolorowy fotel – jednak trochę mniej kolorowy.

 

IMG_1258

IMG_1261

IMG_1257

 

Mieliśmy już więc już prawie wszystko, co potrzebne do zrealizowania projektu. Pozostała tylko dokumentacja, czyli:

 

Rysunki techniczne dla ekipy budowlano – wykończeniowej

 

Czyli tak zwane “know – how”. Dzięki nim, każdy członek ekipy dokładnie wie, co i jak ma zrealizować. Precyzują, jak mają być pomalowane ściany, ułożone płytki, jaki ma być układ kuchennych szafek i wnętrza pozostałych zabudów. Te rysunki objaśniają wszystko. Nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Dlatego są takie ważne. A wyglądają tak:

 

img_1009.jpeg

snapseed-123.jpeg

snapseed-122.jpeg

snapseed-126.jpeg

snapseed-125.jpeg

snapseed-127.jpeg

snapseed-124.jpeg

 

Zarzuciłam was dziś rysunkami. Umieściłam ich tyle, żeby pokazać wam, jak wiele dają i  jak ważnym elementem projektowania (domu, mieszkania, czy pojedynczego pokoju) są te wizualizacje. Jak duże możliwości dają głównie dlatego, że uwalniają nasze głowy od konieczności wyobrażania sobie jak to może wyglądać.

I na koniec jeszcze krótko o czymś, co wam obiecałam, ale co na szczęście zajmuje mało miejsca w historii naszego projektu, czyli

 

Wpadki i problemy

 

U nas były to drobiazgi: za wąski korytarz w projekcie dla dewelopera (prawo budowlane określa minimalną szerokość, nasza była mniejsza), wspomniany już kolor płytek w łazience, punkty świetlne w suficie zbyt blisko sztukaterii, źle wymierzona szerokość ściany w łazience, przez co musieliśmy wraz z glazurnikiem kombinować jak ułożyć płytki. W skali całego przedsięwzięcia – to nic. Najważniejszy jest efekt. Oboje czujemy, że mamy świetnie zaprojektowane mieszkanie, które z każdym dniem coraz bardziej nam się podoba. I choć proces urządzania potrwa na pewno cały rok, to wiemy, że to będzie idealnie do nas dopasowane nasze miejsce na ziemi.

I na koniec jeszcze jedna korzyść ze współpracy z architektem – doradztwo w zakresie materiałów wykończeniowych i firm, w których warto się w nie zaopatrzyć. Projektantka (znając już nasze gusta) zaprowadziła nas do miejsca, w którym wybraliśmy podłogi, drzwi, tapety, żaluzje i materiały obiciowe. Wszystko w jednym miejscu i stylu, który bardzo nam odpowiada. Dzięki temu uniknęliśmy czasochłonnego biegania po setkach sklepów i szukania czegoś, co może nam się spodobać.

Masz nowe mieszkanie? Weź architekta. Masz stare mieszkanie, ale chcesz, by było nowe? Weź architekta. Masz pokój, który chciałabyś lepiej zaaranżować? Weź architekta.

Nie pożałujesz.

You may also like

35 comments

  • Ala i Mania z Krainy Czarów Luty 4, 2016   Reply →

    A pokój Marceliny ? :)
    Czy możesz powiedzieć jaki jest koszt usługi takiego biura projektowego od-do nie konkretna kwotę.?

    • mojedolcevita Luty 5, 2016   Reply →

      Ala, z tego, co się orientuję, to teraz w Warszawie średni koszt zaprojektowania 1 metra to około 150 zł. A co do pokoju Marceliny – zrezygnowaliśmy z projektu. Pokój będzie się teraz tak szybko zmieniał, że nie ma sensu robić niczego na stałe. Więc zdecydowaliśmy, że zmierzymy się z tym sami ;-)

  • Beata Luty 4, 2016   Reply →

    Mieszkanie świetne, mój styl.
    Na architekta skuszę się przy tegorocznym remoncie pokoju. Obszerny, dokładny opis przebiegu współpracy uzmysłowił mi jak to wygląda.
    Dziękuje. Pozdrawiam ciepło.

    • mojedolcevita Luty 5, 2016   Reply →

      Beata, bardzo dziękuję ;-)
      i polecam się na przyszłość, bo jeszcze sporo wpisów mieszkaniowych będzie się pojawiać w najbliższym czasie ;-)

  • ed Luty 4, 2016   Reply →

    Mieszkanie zapowiada się świetnie. Jesteś perfekcjonistką:) (nie tylko przy urządzaniu mieszkania)
    Mam pytanie: gdzie schowana jest pralka? – bardzo przyda mi się ta informacja przy projektowaniu mojej łazienki.
    Pozdrawiam.
    Ewa

    • mojedolcevita Luty 5, 2016   Reply →

      Dzięki Ewa ;-) Pralka jest schowana w szafce, zlokalizowanej bezpośrednio po prawej stronie tego dużego, czarnego kaloryfera (w jasnej części. W szarej, powyżej będzie szafka. Pozdrowienia!

  • Anonim Luty 4, 2016   Reply →

    Kochana, możesz zdradzić jaka to cegła? Na rynku jest bardzo duży wybór Wasza jest idealna do szarości:)

  • Kasia Luty 5, 2016   Reply →

    szukam dobrej ekipy remontowej do wykończenia mieszkania, widzę że przy Twoim wymagającym projekcie tzw. “fachowcy ” nieźle sobie radzą, możesz przesłać kontakt do nich ?, Pozdrawiam !

    • mojedolcevita Luty 5, 2016   Reply →

      Kasiu, nie polecę Ci tej ekipy, bo sporo rzeczy jest nie tak, jak byśmy chcieli. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    • Kasia Luty 6, 2016   Reply →

      dzięki Marta !, niestety trudno znaleźć kogoś godnego polecenia :-(, no nic z uwagą będę czytać Twoje wpisy mieszkaniowe :-), Pozdrawiam , miłego weekendu :-)

      • mojedolcevita Luty 7, 2016   Reply →

        Niestety tak jest Kasiu. W każdym razie trzymam kciuki za to, żeby Wam się to udało. Uściski!

  • Monika Luty 5, 2016   Reply →

    Piękne wnętrza bardziej pokojowe jakby hotelowe! Weszłam na twój Insta ale nie komentuje… chciałąm zapytać czemu ceny masz z 3 lat czy trzy lata czekałaś na ten dom? albo 3 lata planowałaś ten projekt swojego mieszkania?
    A co z mieszkaniem w którym mieszkacie dotychczas? na sprzedaż czy pod wynajem?
    Miłego weekendu…

    • mojedolcevita Luty 5, 2016   Reply →

      Monika, trzy lata dlatego, że wtedy zaczęliśmy pierwsze rozmowy z biurem architektonicznym i zapytaliśmy o cennik. Blok się budował, więć naturalną koleją rzeczy na następne etapy musieliśmy czekać. Co do obecnego mieszkania – decyzje jeszcze nie zapadły. Pozdrawiam serdecznie i również miłego! ;-)

  • Monika 2 ;-) Luty 5, 2016   Reply →

    Bardzo pomocny wpis. Projekt również wyglada ciekawie. Mam jedno pytanie. Z tego co widzę łazienka połączona z Wasza garderoba bedzie jednocześnie łazienką dla gości. Jesli tak, to czy drzwi łączace garderobę z łazienką będą na jakichś silownikach unozliwiajacych ich automatyczne zamykanie?

    • mojedolcevita Luty 6, 2016   Reply →

      Dzięki Monika, nie siłowników nie będzie – stwierdziliśmy, że wystarczy po prostu zamek w drzwiach. Nie zależy nam, by się same zamykały, wolimy to robić sami w miarę potrzeb. Pozdrowienia!

  • Gosia Luty 9, 2016   Reply →

    Piękny projekt, jest bardzo przytulnie.
    Możesz zdradzić co to za parkiet ??

    Pozdrawiam

    • mojedolcevita Luty 10, 2016   Reply →

      Gosiu, to jest deska warstwowa, dębowa, wykończona olejowoskiem, układana w tzw. “jodełkę francuską” i szlifowana pod kątem 45 stopni.
      Pozdrowienia!

  • Anonim Luty 12, 2016   Reply →

    Czy listwy dekoracyjne to listwy oraca?

    • mojedolcevita Luty 12, 2016   Reply →

      Nie, to po prostu gips odlewany wg naszego projektu. Pokazaliśmy wykonawcy jaki kształt sztukaterii nam się podoba, została stworzona odpowiednia forma i w ten sposób powstały te listwy. Pozdrowienia!

      • Natalia Marzec 28, 2016   Reply →

        Jaka jest cena takich gipsow? Pierwszy raz o czymś takim słyszę

        • mojedolcevita Marzec 30, 2016   Reply →

          Natalia, ceny są różne, od około 50 do 100 zł za metr (wszystko zależy od wielkości gzymsu) plus położenie. Dużo tańsze są listwy imitujące gips, czyli styropianowe, poliuretanowe. No i dużo prościej się je kładzie. Pozdrawiam serdecznie.

  • Anonim Luty 13, 2016   Reply →

    ahaa, bardzo dziękuje za informacje:) a czy mogę się dowiedzieć jaki to odcień szarości w salonie?

    • mojedolcevita Luty 14, 2016   Reply →

      Jasne, to Flugger, kolor 5493. Pozdrowienia!

  • mrta Luty 18, 2016   Reply →

    Podłoga jest bajeczna!!!! Całe mieszkanie jest piękne i pasuje idealnie do Was. Eleganckie, stonowane, delikatne, a mimo to z pazurem:) Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za niesamowicie przydatne przybliżenie tematu pracy architekta wnętrz:)

    • mojedolcevita Luty 19, 2016   Reply →

      Martuś, cała przyjemność po mojej stronie, to ja dziękuję Ci za odwiedziny i miłe słowa. Przed nami jeszcze sporo pracy, ale warto – w końcu to ma być nasze miejsce na ziemi ;-) Pozdrawiamy!

  • Anna Luty 26, 2016   Reply →

    Witam :) przepięknie będzie ! Mam pytanie , w planach salonu była drewniana podłoga , co Cie skłoniło by jednak była to wykładzina ? Pozdrawiam ! My rownież skorzystamy w niedługim czasie z Design Me Too

    • mojedolcevita Luty 27, 2016   Reply →

      Aniu, w salonie jest drewniana podłoga i to już od dłuższego czasu ;-) Popatrz na zdjęcia z instagrama, które znajdują się na dole głównej strony bloga. Wykładzina tylko chwilowo leżała w salonie, kiedy nam ją przywieźli, ale od początku miała być tylko w sypialni i tam teraz jest. Jestem nią zachwycona, szczególnie efektem, jaki daje 1 cm gąbka na której jest ułożona…podłoga jest cudownie miękka, aż nie chce się stamtąd wychodzić!
      A co do DesignMeToo to koniecznie daj znać, jak Twoje wrażenia.
      Uściski!

  • Anna Luty 28, 2016   Reply →

    O rany , ale wpadka

    • Anna Luty 28, 2016   Reply →

      zmyliła mnie ta wykładzina w salonie z córcia

      • mojedolcevita Luty 28, 2016   Reply →

        Żadna wpadka Aniu! Tam było po prostu więcej miejsca, by ją rozwinąć o obejrzeć ;-)
        USciski dla Ciebie!

  • Anna Marzec 3, 2016   Reply →

    Cos mi posty ucina

    • Anna Marzec 3, 2016   Reply →

      Dam znać oo spotkaniu !

      • mojedolcevita Marzec 3, 2016   Reply →

        No koniecznie! Już czekam!

    • mojedolcevita Marzec 3, 2016   Reply →

      Już wiem, że to wina aktualizacji – wezmę się za ten temat jak tylko ogarniemy tą przeprowadzkę.

Leave a comment