Teraz JA: Wiosenne nowości w mojej kosmetyczce i lutowe postanowienie

Nasze życie ostatnio znów mocno przyśpieszyło, a tematy związane z urządzaniem zajmują każdą wolną chwilę…

 

Staram się jednak nie zapominać o sobie, choć w obecnym natłoku zajęć nie jest to zadanie łatwe. Dlatego, kiedy zobaczyłam w skrzynce pocztowej zaproszenie od Shiseido pomyślałam z ulgą, że w końcu będę miała sposobność, by oderwać myśli od podłóg, kuchni i farb na ścianach i przez kilka godzin porozmawiać i pomyśleć o tym, co jest mi tak bliskie, a czasem bywa tak dalekie – o mojej skórze.

Poniedziałkowe popołudnie, niecały tydzień temu. Okropny, mokry dzień. Miałam jechać komunikacją w ramach prozdrowotnego odwyku od samochodu, ale szybko rezygnuję z tego pomysłu, bo z nieba siąpi niemiłosiernie i sama myśl o wystawieniu nosa na zewnątrz przyprawia mnie o dreszcze. Dwadzieścia minut drogi – i jestem na Próżnej. To krótka, ale bardzo klimatyczna ulica. Wyremontowane kamienice przypadły do gustu restauratorom, więc miejsc, by się zatrzymać jest tam przynajmniej kilka. Tym razem moim celem jest Nowa Próżna. Eklektyczne wnętrze zaciekawia od razu. W myślach obiecuję sobie tylko latte (w końcu trzeba rozpocząć ten projekt Lato 2016), ale po chwili już wiem, że jednak zacznę od przyszłego poniedziałku, bo Shiseido lubi rozpieszczać…także smakowo.

Nadchodzi jednak czas, by przejść do tego, co najważniejsze – nowości Shiseido na sezon wiosna – lato 2016. Słucham, wącham, dotykam i już czuję, że wśród nich będzie kilkoro moich ulubieńców. Szczególną uwagę zwraca IBUKI Sleeping Mask – o mojej miłości do tej serii pisałam wam TU . Ten produkt to sen w słoiczku. Idealny dla kobiet, dla których doba jest zawsze o kilka godzin za krótka. Niweluje odwodnienie skóry, oznaki zmęczenia i ziemistą cerę. Przynajmniej takie ma zadania. Nakładasz maseczkę i kładziesz się spać, a rano budzisz się wypoczęta i piękniejsza. A jeśli nie ty, to na pewno twoja skóra. Przyznacie, że brzmi to bardzo obiecująco. Czy faktycznie tak działa? O tym napiszę wam wkrótce.

Drugim prezentowanym produktem, który wyjątkowo mnie zainteresował jest Glow Revival Cream. Krem dzienno – nocny, przywracający skórze doskonały wygląd. Zwiększa jej zdolność do regeneracji, poprawia koloryt, wyrównuje tonację, wygładza teksturę, przywraca młodzieńczy blask. Dużo obietnic – to prawda. Czy wszystkie je spełni? Na pewno wam o tym opowiem.

Do kompletu – Glow Revival Eye Treatment, czyli dzienno – nocny krem pod oczy z masującym aplikatorem. Niweluje oznaki zmęczenia i rozwiązuje problemy typu nierówna tonacja, cienie wokół oczu i opuchnięcia.

Jednak to ostatni produkt przyjęłam z największym zaciekawieniem – podkład Synchro Skin trafił w moje ręce w idealnym momencie, bo już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem zmiany podkładu. Vichy Dermablend, którego używam już od kilku lat jest świetny, jednak w związku z poprawą kondycji mojej skóry w ostatnim czasie postanowiłam poszukać czegoś lżejszego, o delikatniejszym kryciu. Synchro Skin używam od ostatniego wtorku i już wiem, że zaprzyjaźnimy się na dłużej. Podkład jest bardzo lekki i ma moje ulubione, pudrowo – aksamitne wykończenie. Świetnie dopasowuje się do tonacji mojej skóry – mam wrażenie, że w ogóle go nie widać. Dobrze „nosi się” w ciągu całego intensywnego dnia i zauważyłam, że moja skóra znacznie mniej się świeci.

To teraz kilka zdjęć ze spotkania, a dalej – plany na najbliższy tydzień:

 

snapseed-107.jpeg

snapseed-108.jpeg

snapseed-109.jpeg

snapseed-116.jpeg

snapseed-114.jpeg

snapseed-111.jpeg

snapseed-112.jpeg

snapseed-113.jpeg

snapseed-115.jpeg

snapseed-117.jpeg

snapseed-119.jpeg

snapseed-118.jpeg

 

Wygląda więc na to, że moja cera tej wiosny będzie odpowiednio zaopiekowana (zwłaszcza, że za dwa tygodnie idę wreszcie na pierwszą mezoterapię), teraz czas zadbać o siebie w obszarach poniżej szyi. Styczeń zleciał nie wiadomo kiedy, a ja odpaliłam Chodakowską może ze trzy razy. Trochę w popłochu zauważyłam, że już jutro pierwszy luty, a ja jeszcze nic nie zdziałałam! Zadzwoniłam do Darii po jakieś patenty, w jaki sposób poprawić swoją codzienną aktywność i podrzuciła mi bardzo dobry pomysł. Mierzenie kroków. Okazuje się, że mój iPhone od dnia aktywacji codziennie liczy moje kroki. Zajrzałam…i mina mi trochę zrzedła, bo okazało się, że robię ich poniżej 3000 dziennie. Tymczasem norma dla zdrowego, dorosłego człowieka to 10000, natomiast 6000 – absolutnie minumum.

Dlatego mój cel na ten tydzień to poprawa tego parametru – Daria mówi, że już pół godziny szybkiego spaceru dziennie wystarczy, by ten znalazł się on na odpowiednim poziomie i zamierzam to przetestować. Jeśli miałybyście ochotę sprawdzić, jak to jest u was, zajrzyjcie TUTAJ – z tej strony ściągniecie aplikację do mierzenia kroków przeznaczoną do telefonów z Androidem. Poczytałam o niej i ma całkiem dobre opinie. Z kolei dla iPhone dobrze oceniana jest też aplikacja Moves App do ściągnięcia TU .

Do tego obiecałam sobie w tym tygodniu odpalić Chodakowską kolejne trzy razy, a w lutym ostatecznie ustabilizować temat ruchu i diety. Ustabilizować znaczy dla mnie mnie tyle, że jedno i drugie ma mi wejść w krew już na dobre. Za tydzień będzie więc wpis poświęcony w całości temu, jak zamierzam tego dokonać. Czas działać, w końcu lato nie poczeka!

To co, przyłączacie się? To odpalajcie te krokomierze na telefonach i działamy!

 

You may also like

11 komentarzy

  • Kamila Styczeń 31, 2016   Reply →

    Marta! U mnie też poniżej 3000 kroków dziennie…
    Dzięki. Nie wiedziałam, że mam takie informacje w Iphonie.
    Ja obiecałam sobie Chodakowską od początku roku i do tej pory nic…:(
    Ale w lutym muszę to zmienić, gdyż w maju wybieramy się na wakacje, a Chodakowska właśnie staruje z nowym programem BIKINI. Brzmi idealnie;)
    Powodzenia z krokami;)

    • mojedolcevita Styczeń 31, 2016   Reply →

      Kamila, w takim razie zmieniamy to razem! Miałam zacząć od dziś, ale Marcelina przed chwilą poszła spać (jest za 3 minuty północ) 😉 Więc nie mam wyjścia i zacznę jutro. Dobrze, że dziś poszliśmy na godzinny spacer. Poczytam o tym bikini i jedzieeeemy! Uściski!

  • OLA Luty 1, 2016   Reply →

    Hej na wstępie chce Ci powiedzieć że Ttwoj blog jest super. Zwlaszcza ze to pierwszy jakiego czytam 🙂 Naprawdę potrafisz zmotywować

    • mojedolcevita Luty 1, 2016   Reply →

      Ola, dziękuję za cudowny komentarz 😉 Takie wpisy mnie również bardzo motywują do tego, by blog stawał się dla Was coraz ciekawszy. A co do motywacji do zmian, wpadaj częściej, bo w najbliższych tygodniach sporo będzie na ten temat – w końcu wiosna już za pasem i musimy ją odpowiednio powitać 😉 Uściski!

  • Lara Croft Luty 1, 2016   Reply →

    Ten krokomierz mam w telefonie i codziennie jak chodzę to sprawdzam ile przeszłam a samo mi wyskakuje Cel osiągnięty 🙂 że przeszłam więcej niż dotychczas. Mój plan na luty to usunięcie ze swojego jedzenia pieczywa! To już niedługo wybierasz się na mezoterapię napisz jak to w ogóle wyglądało itd. jestem tego ciekawa naprawdę! Uściski 🙂

    • mojedolcevita Luty 1, 2016   Reply →

      Mam nadzieję, że mi też w końcu zapika…tylko że u mnie jeszcze daleko, nawet do tego minimalnego celu 6000 kroków…ale przecież trzeba nad sobą pracować 😉 A co do pieczywa, to ja też kiedyś eliminowałam go ze swojego jadłospisu, ale Daria przekonała mnie, że produkty zbożowe są podstawą zdrowej diety i nie powinno się z nich rezygnować. Zaleciła jeść chleb w pierwszej części dnia (na śniadanie lub drugie śniadanie) ale tylko taki mega ciężki, najlepiej bez mąki i bez drożdży, z samych ziaren. I tak robię. A co do mezoterapii, to już niedługo…sama jestem bardzo ciekawa tego pierwszego razu i na pewno go Wam opiszę 😉 Uściski!

      • Lara Croft Luty 2, 2016   Reply →

        To więc chyba będę robić taki chleb z różnych ziaren bez mąki mam nadzieje że mi się uda a jeśli nie to spytam Darii może ma przepis na taki chleb bez mąki.

        • mojedolcevita Luty 2, 2016   Reply →

          Zapytaj. Ja kiedyś robiłam chleb na zakwasie, bez drożdży, ale mąka tam była. Jestem ciekawa, czy samemu da radę zrobić taki bez. Daj znać. Całusy!

  • Anonim Luty 1, 2016   Reply →

    Kolejny bardzo fajny post, może i ja się skuszę na jakiś kosmetyk z tej firmy. Flavo C które polecałaś bardzo polubiłam, odkąd stosuje nie mam problemów z cerą a i nałożone pod krem cc cera twarz wydaje się bardziej promienista:)

Leave a comment