Nasza najpiękniejsza zima

Najpiękniejsza, bo pierwsza. Pierwsza, kiedy Kudłata tak bardzo czekała na śnieg…

 

Już przed świętami co rano wypatrywała go zza okna, a kiedy byliśmy na dworzu co jakiś czas spoglądała w niebo patrząc, czy aby nie pada.

I kiedy termometr uparcie pokazywał prawie dziesięć kresek, mówiła: “Nie martw się mamusiu, będzie na pewno”.

Na początku próbowałam tłumaczyć proste prawa meteorologii, typu temperatura na plusie równa się brak śniegu, ale potem przestałam.

Cieszyła mnie ta Jej niezachwiana wiara w białe święta, jak z książek, które znała.

W Wigilię padał deszcz.

Ale Ona czekała nadal, bo jakimś tajemniczym dziecięcym instynktem czuła, że śnieg to coś cudownego.

Mimo, że nigdy w życiu go nie widziała.

Tak jak Mikołaja. Był dla Niej elementem tej samej magii.

 

Doczekała się.

Zeszła sobota była najpiękniejszym dniem obecnej zimy/nie-zimy.

Cudowne słońce i skrzący się w nim świeży, bielutki śnieg.

Tak się cieszyłam, że to wolny dzień.

 

Uzbrojeni w marchewki pojechaliśmy do Parku Młocińskiego.

Niestety śnieg nie nadawał się do lepienia bałwana.

Za to doskonale nadawał się do rzucania się nim i robienia aniołków na śniegu.

Do biegania i szurania nogami.

Do robienia śladów i wskakiwania w zaspy.

Wykorzystaliśmy wszystkie te opcje.

Tysiąc razy.

 

Kilka godzin później Kudłata miała już 39 stopni gorączki, bo infekcja, która kręciła się koło niej od środka tygodnia wreszcie się rozwinęła.

Wiec podobne plany na niedzielę musieliśmy odłożyć na póżniej.

Ale na pociechę oglądaliśmy poniższe zdjęcia.

I jesteśmy pewni, że jeszcze wiele takich zrobimy tej zimy!

 

snapseed-77.jpeg

snapseed-59.jpeg

snapseed-60.jpeg

snapseed-61.jpeg

snapseed-81.jpeg

snapseed-62.jpeg

snapseed-67.jpeg

snapseed-64.jpeg

snapseed-71.jpeg

snapseed-66.jpeg

snapseed-68.jpeg

snapseed-70.jpeg

snapseed-69.jpeg

snapseed-72.jpeg

snapseed-75.jpeg

snapseed-73.jpeg

snapseed-74.jpeg

snapseed-78.jpeg

snapseed-79.jpeg

 

 

You may also like

7 comments

  • Agata Styczeń 21, 2016   Reply →

    Sliczne zdjecia …wspaniala pamiatka :-)

    • mojedolcevita Styczeń 25, 2016   Reply →

      Dzięki Agata ;-*

  • ewa Styczeń 23, 2016   Reply →

    mam nadzieję, że mała ma już się lepiej
    u mnie też choróbsko panuje, synek na syropkach, ja – na antybiotykach. Ale dobrze, że poszłam z nim do lekarza, bo w końcu przebadała i siebie, tak bym za pewne nie znalazła czasu i męczyłabym się kolejne dwa tygodnie. A dzięki antybiotykowi po trzech dniach czuję się o niebo lepiej .
    Cudne zdjęcia – świetne masz te kosmiczne śniegowce!

    • mojedolcevita Styczeń 25, 2016   Reply →

      No właśnie, antybiotyki mają przynajmniej tą zaletę, że szybko działają. Dwa, trzy dni i dziecko zdrowe. Marcelina przestała gorączkować już po jednej dawce. Mam nadzieję, że już się wyleczyliście oboje? Zdrówka dla nas na resztę zimy! ;-)

  • Kamila Styczeń 25, 2016   Reply →

    Piękne zdjęcia…
    My trochę nacieszyliśmy się śniegiem i pierwszym zjazdem na sankach. Ale walczymy z zapaleniem pęcherza i ostatni dzień śniegu musieliśmy sobie odpuścić, a teraz odwilż i wszystko popłynęło…
    Czekamy na powrót zimy;)
    Buzia!

    • mojedolcevita Styczeń 26, 2016   Reply →

      My też czekamy, bo Kudłata już zdrowa i marzy mi się powtórka z tamtej soboty. W takim razie dużo zdrówka dla Was i dla nas. Całusy!

  • Daria Styczeń 28, 2016   Reply →

    mam nadzieję, że jeszcze wróci śnieg ;) trzeba wspólnego bałwana ulepić

Leave a comment