Hello December!

Dziś niedziela. Powinien byś post z serii „Teraz Ja”. Ale przecież są Mikołajki, więc musi być trochę inaczej!

 

No więc zaczęło się. Przedświąteczna gorączka powoli opanowuje wszystkich i nawet zagorzali przeciwnicy zbyt wczesnego rozpoczynania przedświątecznych przygotowań zaczynają już myśleć o świątecznych dekoracjach.

Zaliczam się do nich. Choinki w listopadzie tylko mnie denerwują choć jest jeden pozytyw tej sytuacji – zaczynam wcześniej planować zakup gwiazdowych prezentów, dzięki czemu unikam nerwowych poszukiwań dwa dni przed wigilią.

Kiedy jednak zbliżają się Mikołajki, w głowie włącza mi się wielki i czerwony jak nos Rudolfa przycisk o nazwie „święta” i wtedy mogę już z czystym sumieniem rzucić się w wir pieczenia pierników, dekorowania domu i z największą przyjemnością wyciągnąć mój jedyny, najlepszy i niezastąpiony bożonarodzeniowy power play, czyli Michaela Buble na winylu.

 

W tym roku jednak podchodzę do świąt znacznie spokojniej. Ostatnie tygodnie dały mi sporo do myślenia i na nowo ustawiły priorytety. Nie zamierzam udawać perfekcyjnej pani domu, bo nią nie jestem. Nie zamierzam stawać na głowie, by w te święta wszystko było „home made” i wyłącznie „DIY”. Oczywiście, cudownie by było przygotować wszystko własnymi rękami, ale kiedy wraca się do domu codziennie koło 18.00 to zwyczajnie nierealne. No chyba, że jesteśmy na tyle zdeterminowane, by zawalać noce… Ja nie jestem. Już nie. Dlatego w te święta bardziej stawiam na „być” niż „mieć”. Być tu i teraz, z Marceliną, Tomkiem i naszą rodziną. Bez nerwowego spoglądania na zegarek, czy telefon. W tym roku chcę, by wszystko w tym okresie toczyło się wolniej i spokojniej.

 

Dlatego kalendarz adwentowy kupiony, a nie zrobiony…a Ona i tak codziennie z namaszczeniem bierze go w ręce i delikatnie wyjmuje każdą czekoladkę.

Dlatego szyszkowe stroki świąteczne przyniesione z piwnicy… wykonane rok temu z wielką starannością przez kogoś znajomego jeszcze wiele lat będą cieszyły nasze oczy…nie potrzebujemy nowych.

I dekoracje świąteczne powyciągane z pudeł, gromadzone przez lata…dokupiłam kilka poszewek na poduszki i papierowe bombki. Ona chodzi i powtarza „jak tu pięknie mamusiu!”, a moje serce topnieje…

Za to z największą przyjemnością upieczemy pierniki – to nasz coroczny rytuał, bez którego nie ma świąt. Powędrują potem do naszych najbliższych, zawisną na choince. Będą wyrazem naszego „być”, bo poza zwykłymi prezentami pomogą nam obdarować rodzinę czymś, w co włożyliśmy kawałek naszego serca. Mieliśmy je zrobić dzisiaj, ale kiedy okazało się, że nie mamy na nie wystarczająco dużo czasu – odpuściliśmy. Nie chcemy się przy nich spieszyć i dlatego zrobimy je za tydzień. Dziś za to wyjęliśmy pierwszą część świątecznych dekoracji.

Więcej czasu zarezerwuję też na pakowanie prezentów – zawsze uważałam, że z prezentem można trafić bardziej, lub mniej, ale opakowanie to wyraz naszego stosunku do obdarowywanej osoby. Żadnych szybkich rozwiązań i żadnych torebek. Wyłącznie papier. Jego wybór też nigdy nie jest przypadkowy. Obchodzę wszystkie możliwe sklepy, w których mogę znaleźć ten idealny. Tylko po to, żeby przekonać się, że najpiękniejsze dla mnie są w Marks&Spencer. Tak było i tym razem. Będzie czekał na wieczór poprzedzający wigilię. Wtedy, na podłodze w salonie rozłożę wszystkie prezenty, papiery, wstążki i te wszystkie cuda, które zbieram przez cały rok z myślą właśnie o tym, jedynym wieczorze. I będę je zawijać przez minimum dwie godziny, przewiązywać, przyozdabiać, opisywać. Po to, by też w tym opakowaniu dać komuś kawałek mojego serca, by powiedzieć: „to tylko dla ciebie” bez względu na to, czy zerwanie go zajmie tej osobie sekundę, czy pięć. To też jest moje „być”.

Czego i Wam życzę w tym nadchodzącym, przedświątecznym okresie.

 

Snapseed-8.jpeg

Snapseed-9.jpeg

Snapseed-9.jpeg

Snapseed-9.jpeg

image-12

image-2

Snapseed-9.jpeg

image-13

image-3

image-11

image-14

image-6

 

 

You may also like

4 komentarze

  • Anonim Grudzień 7, 2015   Reply →

    Matylda a masz jakiś sprawdzony przepis na pierniki?

  • Kamila Grudzień 7, 2015   Reply →

    Pięknie! U nas też już ‚pachnie’ świętami…
    Święta z Dzieckiem mają zupełnie inny wymiar, inną magię…
    Też sobie tego życzę… Świąt bez pośpiechu…

    Pozdrawiam cieplutko!

    • mojedolcevita Grudzień 8, 2015   Reply →

      To prawda, w końcu nikt nie potrafi się nimi tak cieszyć i zachwycać tak, jak dzieci… Całusy dla Was 😉

Leave a comment