Co mi powiedział dermatolog

Byłam bardzo ciekawa tej wizyty. Ale nie sądziłam, że to, co usłyszę,  tak bardzo mnie zaskoczy…

 

Czego się spodziewałam? Chyba informacji, że nie jest źle. W końcu przyglądam się swojej twarzy dość często i wydawało mi się, że mniej więcej trafnie oceniam to, co widzę…ale wiecie jak to jest…dobrze jednak usłyszeć zdanie specjalisty. Kilka dni temu wybrałam się więc na umówioną wcześniej wizytę. W końcu obiecałam sobie, że coroczne spotkania z dermatologiem na stałe zagoszczą w moim kalendarzu, trzeba było więc wykonać ten pierwszy krok.

 

Na początku wizyty pani doktor zapytała, z jakim problemem przychodzę. Odpowiedziałam, że na szczęście z żadnym i że chciałabym porozmawiać…o urodzie. Rozpoczęłyśmy więc od wywiadu: dermatolożka pytała o tryb życia, opalanie, palenie papierosów, uprawianie sportu, odżywianie. Potem nasączyła wacik płynem do demakijażu i oczyściła kilka miejsce na mojej twarzy – na policzku, żuchwie, czole, okolicach ust, po czym zaczęła je wszystkie dokładnie oglądać. Trwało to dobrych kilka minut, po czym przyszedł czas na werdykt:

 

Skóra w bardzo dobrym stanie

 

To było pierwsze, co usłyszałam. Brak przebarwień, ogólna struktura zwarta, bardzo delikatna jak na razie utrata sprężystości w dolnej części policzków, w linii na prawo i lewo od ust. Ta ocena oczywiście bardzo mnie ucieszyła, zapytałam więc, co powinnam robić, by utrzymać to, co jest ok i poprawić miejsca, które tego wymagają (to opisane powyżej i okolice oczu).

 

I nie uwierzycie…

 

Pani doktor zaleciła mi Flavo –  C serum, czyli DOKŁADNIE TEN SAM preparat, który w swojej książce wychwala Tish Jett i który wiele lat temu został jej polecony przez jej francuską dermatolożkę! Flavo – C to lewoskrętna, 8 procentowa witamina C – serum ma formę olejku, który nakłada się pipetą na skórę dwa razy dziennie, po uprzednim oczyszczeniu twarzy. Jest jeszcze wersja z 15 procentową witaminą C (Flavo – C forte), ale lepiej zacząć od mniejszej dawki i zobaczyć, jak zareaguje skóra.

fit,2673,800,800Oczywiście od razu zaczęłam szukać tych preparatów i okazuje się, że są bez problemu dostępne: kupicie je w aptekach, w super pharm, ale też przez internet np. na stronie iperfumy.pl. Sprawdziłam sera belgijskiej firmy Auriga – mają bardzo dobre OPINIE na forum wizaz.pl, możecie o też o nich poczytać TU. Ja swoją buteleczkę kupiłam od razu następnego dnia po wizycie w super pharm. Za 15 ml zapłaciłam 79,99 zł. Dziś wieczorem mam zaplanowany domowy peeling twarzy i pierwszą aplikację – jestem bardzo ciekawa efektów. Zanim przejdę do dalszej części wizyty przeczytajcie, co na ten temat pisze Tish:

„Przez wiele lat używałam serum z witaminą C i uzupełniającego go kremu, co zaleciła mi dr Sandrine Sebban, jedna z najlepszych francuskich specjalistek od medycyny estetycznej. Witamina C jest antyutleniaczem, który wyłapuje wolne rodniki przyśpieszające starzenie się skóry. Kremy i nne preparaty na bazie witaminy C poprawiają gęstość skóry, dzięki czemu oznaki starzenia są mniej widoczne. Wolne rodniki przyśpieszają niszczenie kolagenu, głównego białka tkanki łącznej, które sprawia, że skóra jest elastyczna i gładka. Witamina C ma bardzo korzystne działanie na kolagen, jest jednak niestabilna, a jedyną jej skuteczną postacią jest kwas askorbinowy który trzeba chronić przed światłem i przechowywać w ciemnej butelce (moje serum Flavo – C jest sprzedawane w takich buteleczkach, a dr Sebban radzi, by dodatkowo trzymać je w szafce). Witamina C jest zalecana dla wszystkich typów skóry i przyznaję, że widzę wymierne efekty jej działania. Moja cera jest jakby pozbawiona porów i delikatna jak u niemowlęcia (…)”

 

Strategia dla mojej skóry – kosmetyki

 

Ponieważ moja cera nie jest problematyczna, pani doktor potwierdziła, że do oczyszczania twarzy rano i wieczorem mogę używać dowolnego preparatu bez mydła – oczywiście najlepiej wybierać kosmetyki apteczne. Kolejny krok to serum Flavo – C z 8 procentową witaminą C, a następnie:

  1. wersja na dzień: kiedy serum się wchłonie mam nałożyć krem nawilżający z filtrem (pani doktor bardzo polecała polskie kremy Pharmacerisa, czy Dr. Ireny Eris, zwłaszcza Clinic Way 2, jako bardzo odpowiedni dla kobiet w moim wieku, czyli około 35 lat).
  2. wersja na noc: po Flavo – C mam nakładać bogatszy krem lipidowy, bez filtrów.

Zwróciła mi też uwagę, żebym wklepując w skórę preparaty pielęgnacyjne, zawsze pamiętała o szyi i dekolcie. Ten często zaniedbywany obszar może nas zawieść wcześniej, niż się tego spodziewamy.

 

Strategia dla mojej skóry – zabiegi

 

Tutaj przeżyłam drugie, nie mniejsze zaskoczenie, bo pani doktor zaleciła mi…mezoterapię. Czyli dokładnie ten sam zabieg, który (również raz do roku) wykonuje Tish i o którym pisze, że jest on wprost uwielbiany przez Francuzki, bo daje doskonałe efekty przy zachowaniu naturalnego wyglądu twarzy. Mam ją wykonywać po wakacjach, lub w okresie jesień/zima. Zabieg ten polega na aplikowaniu substancji odżywczych od razu do skóry właściwej za pomocą mikroskopijnych igiełek, czyli za pomocą tak zwanych mikroiniekcji. Mogą być to zastrzyki z witamin, czy kwasu hialuronowego, albo miks tych substancji, odpowiednio skomponowany przez lekarza. Oczywiście ze względu na igły lepiej umówić się na niego w piątek po pracy 😉

Drugim, polecanym dla mnie zabiegiem są peelingi, jednak decyzję o ich zastosowaniu podejmiemy po mojej pierwszej mezoterapii, która będzie miała miejsce już w styczniu. OMG, już się boję… ale też jestem bardzo ciekawa, jak to będzie wyglądało i czy krem znieczulający, który pół godziny przez zabiegiem zostanie nałożony na moją skórę zadziała odpowiednio dobrze 😉

 

I już po…

 

Opuszczałam gabinet bardzo zadowolona i trochę oszołomiona. Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że dokładnie wszystkie te urodowe patenty, które zaleciła Tish jej dermatolożka, powtórzyła moja pani doktor. Wygląda więc na to, że nie jest to żadna wiedza tajemna. Zastanawiam się jednak czemu w żadnym z kobiecych magazynów nie spotkałam nigdy informacji o dobroczynnym działaniu witaminy C. W każdym z nich jest milion reklam kremów za ciężkie pieniądze, a nikt nie napisze, że wystarczy witamina C i krem nawilżający…i to na długie lata.

I na koniec – ostatnia dobra rada do zapamiętania na długo: Biotebal. Czysta biotyna, tabletki 5 mg do łykania codziennie o tej samej porze przez 3 miesiące (potem należy zrobić przerwę). To suplement diety, w który warto zainwestować i największa dawka biotyny na polskim rynku (koszt miesięcznej kuracji to około 30 zł). Czemu akurat biotyna? Bo wspomaga procesy powstawania keratyny, która jest podstawowym składnikiem włosów, skóry i paznokci. Jej niedobór prowadzi do wypadania i wykruszania się włosów. Paznokcie stają się łamliwe, a skóra sucha. Przy dużych niedoborach powstają zmiany skórne wokół ust, oczu i nosa. Biotyna to więc eliksir piękna w czystej postaci.

 

A jak tam u Was? Dermatolog znaleziony? A może już udało Wam się umówić na wizytę? Jeśli tak, to koniecznie mi o tym napiszcie!

 

 

You may also like

19 komentarzy

  • Paulapaula90 Listopad 29, 2015   Reply →

    Ja przepraszam, bo to będzie nie na temat, ale chcę Ci coś powiedzieć: Fajny jest Twój blog. I mam nadzieję, że Twoje życie jest jeszcze fajniejsze – tego Ci życzę. Człowiek się tu po prostu relaksuje 🙂 Jesteś lepsza niż magazyny dla kobiet! 😀 Pozdrawiam serdecznie

    • mojedolcevita Listopad 29, 2015   Reply →

      Dzięki Paula za ten cudowny komentarz 😉 Blog jest fajny, bo mam takich fajnych Czytelników, jak Ty 😉 A moje życie jest jeszcze fajniejsze, bo otacza mnie mnóstwo arcyfajnych ludzi. Ściskam Cię serdecznie!

  • Anonim Listopad 30, 2015   Reply →

    Dużo nowych cennych informacji dzięki ☺

    • mojedolcevita Grudzień 1, 2015   Reply →

      To ja Ci dziękuję za odwiedziny 😉

  • anonim Listopad 30, 2015   Reply →

    Jutro pójdę do Empiku i poszukam tej książki…a nie ma innej firmy tego serum bo to co kupiłaś jest drogie nie każdego by stać na to! pozdrawiam Wiktoria

  • Liska Listopad 30, 2015   Reply →

    Bardzo fajny post.Dzięki,że się podzieliłaś swoją wiedzą bo ja do najbliższego dermatologa mam niezły kawałek i musialabym na taką poradę przeznaczyć cały dzień.Mam jeszcze pytanie odnośnie słodyczy w waszym domu (pisałaś kiedyś, że napiszesz więcej na ten temat) bo w okresie przedświątecznym jest słodkości prawdziwe oblężenie napisz proszę jak sobie z tym tematem radzicie.Pozdrawiam a.

    • mojedolcevita Grudzień 1, 2015   Reply →

      Ech, to nie jest łatwy temat, bo…my wprost kochamy słodycze! 😉 Jednak staramy się trzymać się kilku zasad, dzięki czemu pochłaniamy je w ilościach kontrolowanych:
      1. Słodyczowym pokusom ulegamy głównie w weekendy. Jeśli gdzieś wychodzimy i mamy okazję spróbować coś naprawdę pysznego, to to robimy bez wyrzutów sumienia. Jeśli nie wychodzimy, a mamy wielką ochotę na coś słodkiego – jedziemy do Lukullusa po nasze ulubione ciastka. W tygodniu jednak staramy się trzymać od nich z dala.
      2. Nie kupujemy przypadkowych słodkości. Przypadkowych oznacza niezdrowych, napakowanych złymi tłuszczami, spulchniaczami barwnikami. Czyli żadnych wafelków ze sklepu na osiedlu, delicji, żelków i czekoladek nadziewanych nie wiadomo czym. Bardzo się staramy, żeby słodycze, które wybieramy były dobrej jakości. I zawsze czytamy skład. Ostatnio dowiedziałam się, jaki skład mają pączki od Bliklego, o których zawsze myślałam, że są dobrej jakości. Niestety kiedyś były. Ale teraz nie są. i już ich nie kupujemy. Całe szczęscie Lukullus też robi pączki 😉
      3. Ponieważ wiemy, że słodki smak, to to, co małe tygryski lubią najbardziej, proponujemy Marcelinie rodzynki, suszoną żurawinę, pestki dyni i inne bakalie (ekologiczne, bez tony cukru i niesiarkowane). Oczywiście próbuje też tradycyjnych słodkich pyszności, ale tych z punktu nr. 2.

      Teraz nadchodzi ciężki czas dla wielbicieli słodyczy, ale z dnia na dzień noszę się z zamiarem powrotu do wieczornych randek z Chodakowską, więc liczę na to, że świąteczne przysmaki nie odłożą mi się tam, gdzie nie powinny 😉 Pozdorowienia!

  • Kasia Matusiak Listopad 30, 2015   Reply →

    Dokładnie takie rady dostałam od „modnego” w ostatnim czasie lekarza medycyny estetycznej

    • mojedolcevita Grudzień 1, 2015   Reply →

      Kasiu, dzięki Ci za ten komentarz – to kolejny dowód na to, że dla dermatologów to wiedza oczywista, szkoda, że kompletnie nieznana większości kobiet.

  • Kasia Listopad 30, 2015   Reply →

    A jakie peelingi zaleciła? Kwasami?
    Ja serum stosuję systematycznie w okresie jesienno-zimowym, latem i wiosną trochę się boję przebarwień, ale podobno wystarczy dobry krem z filtrem. Aurigę uwielbiam, jest jeszcze Cernor XO swietny na cienie pod oczami, z serii flavo C mam jeszcze maskę, ale efektów nie ma jak po serum. W aptekach internetowych można kupić sporo taniej, ja raz na jakiś czas zamawiam więcej kosmetyków dla całej rodziny.
    Butelkę serum trzeba zużyć w ciągu 3 miesięcy 🙂

    • mojedolcevita Grudzień 1, 2015   Reply →

      Z tego, co zrozumiałam, to tak – kwasami. Dzięki za info o tym Cernor XO – wypróbuję, bo ostatnio też miałam z nimi problem. Po FlavoC poszłam w black friday, ale niestety żadnych rabatów na niego nie było 😉 Za to dziś dostałam maila, że w super pharm jest 40% rabat na dermokosmetyki, więc sprawdzę, jeśli faktycznie, to kupię od razu drugą buteleczkę 😉 Co do buteleczki serum to mam 15 ml więc zużyję na pewno, zwłaszcza, że i Tomek chce się przyłączyć 😉 Dobrze, że Marcelina jeszcze nie 😉 Uściski!

  • Magda Grudzień 1, 2015   Reply →

    Tak, mi tez lekarz medycyny estetycznej polecił serum z witaminy c, powiedział rownież, ze nie ma sensu kupować drogich kremów z cudownymi dodatkami, bo nic z tego nie jest w stanie przenikać przez skore. Także lepiej raz na jakiś czas zafundować sobie np mezoterapie, a na co dzień stosować właśnie serum oraz dbać o nawilżenie skory.
    PS. Tez podczytuje ostatnio Twój blog, jest taki ciepły, wyciszający, relaksujący, ( musisz być chyba taka osoba

    • mojedolcevita Grudzień 1, 2015   Reply →

      Magda, to strasznie miłe, co napisałaś – bardzo Ci dziękuję 😉 A z drugiej strony to niesamowite, że kolejny lekarz powiedział dokładnie to samo. A najgorsze jest to, że gdyby nie ta (kompletnie przypadkowo kupiona książka) i wizyta u dermatologa, która potwierdziła to, co przeczytałam, nigdy bym się o tym nie dowiedziała. Bo nigdy, w żadnym kobiecym czasopiśmie nie trafiłam na te informacje…Oczywiście teraz opowiadam o tym wszystkim koleżankom 😉 Uściski dla Ciebie!

  • Kamila Grudzień 3, 2015   Reply →

    Marta, dzięki za ten wpis. Na pewno wybiorę się na zakupy:)
    Polecam aptekę Gemini. Ceny mega konkurencyjne. To serum co kupiłaś to koszt około 50 zł, więc różnica ogromna. Ogólnie kupuje wszystkie leki i kosmetyki właśnie w tej aptece, można zaoszczędzić fortunę:) Zamawiam mydła, kremy, Mustelę dla Synka, czasami zaskakują swoim asortymentem.
    Ja wczoraj byłam u kosmetyczki i niestety moja skóra jest w słabej kondycji. Główna przyczyna to brak snu i mała ilość spożywanych płynów.
    Miałam zabieg peelingu i rewitalizacji. Powtórka za miesiąc.
    I nie wiem czy to koincydencja… Ale od miesiąca używam Shiseido i właśnie w ciągu ostatnich tygodni moja skóra na twarzy zrobiła się bardzo sucha… Nie chcę mówić, że to właśnie Shiseido, ale wracam do Clarins, no i zakupię Flavo-C.
    Jakich kremów będziesz używała na dzień i na noc?

    Pozdrawiam!

    • mojedolcevita Grudzień 5, 2015   Reply →

      Cześć Kochana, dzięki za polecenie, faktycznie świetne ceny mają w tej aptece! Sprawdziłam – FlavoC kosztuje tam 52,79, nigdzie nie widziałam go w takiej cenie! Jeśli ktoś ma ochotę go kupić, to wrzucam linka: http://www.aptekagemini.pl/auriga-flavo-c-8-serum-przeciwzmarszczkowe-15ml.html
      Nawet w promocji 40% w Super Pharm kupiłam je za około 54 zł, więc w Gemini jest sporo lepiej, zwłaszcza, że ta promocja w Super Pharm na dermokosmetyki zaraz się skończy…
      A co do Shiseido, to nie spotkałam się, by któraś z koleżanek miała takie objawy przy stosowaniu, ale jednak reakcja skóry to sprawa bardzo indywidualna…więc jeśli coś takiego zauważyłaś, to masz rację – najlepiej jest odstawić ten krem na jakiś czas i nie zmieniając nic innego poza kremem zobaczyć, czy przyjdzie poprawa.
      A co do moich kremów, to dermatolożka zaleciła mi to:
      http://www.aptekagemini.pl/dr-irena-eris-clinic-way-2-krem-na-dzien-50ml-krem-na-noc-30ml-krem-pod-oczy-15ml.html
      A dokładniej dwie pierwsze pozycje, czyli krem na dzień i na noc. Powiedziała, że to doskonałe polskie kosmetyki i droższych nie ma sensu kupować. Akurat trafiłam promocję na stronie Ireny Eris i za te dwa kremy po 50 ml zapłaciłam 130 zł. Używam ich od wczoraj, więc zobaczymy.
      Mogłabyś mi napisać coś więcej o tych zabiegach, które robiłaś? Czy peeling to ten z kwasami i co to ta rewitalizacja? Dopiero raczkuję w tym temacie, więc każda wiedza mile widziana 😉 Całusy!

      • Kamila Grudzień 5, 2015   Reply →

        Marta, zapytam dokładnie mojej kosmetyczki co to było. Bo było tam kilka składników i nie chciałabym zmyślać… A wiosną miałam serię 6 zabiegów kwasem migdałowym i rzeczywiście skóra była bardziej rozświetlona.
        Jak skończę Clarins to spróbuję Eris. Ja około rok temu używałam Eris linię Tokyo Lift. Nie pomyślałam o tej serii Clinicway2, bo to linia po 40, ale może rzeczywiście warto już teraz spróbować. Nie byłam jakoś bardzo zachwycona Tokyo Lift… No ale zobaczymy…
        Odezwę się jak już będę wiedziała, co dokładnie miałam położone. Teraz, po kilku dniach po zabiegu skóra mi się łuszczy. Nie są to płaty, ale jednak;) To dobry efekt:)
        Pozdrawiam gorąco!

  • Site Maj 21, 2016   Reply →

    mam wrazenie, a przynajmniej tak bylo w moim przypadku, ze na ogladanie pod szklo, dobre oswietlenie, rzetelne pytania sili sie tylko dermatolog przyjmujacy prywatnie. Ci zwykli na tyle sie nie wysilaja

    • mojedolcevita Maj 21, 2016   Reply →

      Nie próbowałam u zwykłego lekarza z NFZ. Ale z drugiej strony wierzę, że gdzieś na świecie jeszcze bywają lekarze z powołania…w każdym razie zawsze warto sprawdzić. Pozdrowienia!

Leave a comment