to top

Teraz JA : Małe kroki, wielkie rezultaty.

 

Chyba nigdy nie zastanawiałam się tak długo nad żadnym wpisem.

Odkąd wpadł mi do głowy ten nowy, niedzielny cykl, nie było chwili, żebym nie myślała, o czym chcę napisać na początku. W piątek wieczorem miałam już w zasadzie gotowego posta…był naprawdę długaśny, ale czułam, że to jednak nie to… W sobotnie popołudnie, pijąc poobiednią herbatę, wzięłam do ręki książkę, którą kupiłam kilka dni temu. Wpadłam wtedy na chwilę do Empiku, w ramach wieczornego odświeżenia głowy podczas tygodnia zwolnienia z Kudłatą. Szukałam czegoś zupełnie innego, ale ta jakoś sama wpadła mi w ręce. „Zawsze szykowna. Sekrety ponadczasowego stylu, urody i seksapilu Francuzek”. Brzmiało miło, lekko, relaksująco… i myślałam, że na tym się zakończy. Ot, przyjemna lektura na moje kilka minut dla siebie wieczorową porą. Okazało się jednak, że ta książka stanie się dla mnie czymś więcej, niż tylko powiastką do poduszki. Po przekartkowaniu kilku stron natrafiłam na pewien rozdział. Przytoczę Wam dwa fragmenty:

 

„ONA JEST SWOIM WŁASNYM PRIORYTETEM

 

Pozwólcie, że dam Wam sprawdzoną receptę na podbudowanie wiary w siebie. Ćwiczcie mówienie „nie”. Non to słowo, które każda Francuzka powtarza codziennie i z łatwością. Mnożenie po odmowie usprawiedliwień i przeprosin nie jest wymagane. Gdy Francuzka mówi „nie” oznacza to, że mówi „również „tak” samej sobie – tym samym uznaje siebie za jeden ze swoich priorytetów. Troska o samą siebie na wszystkich frontach utrzymuje ją w dobrej formie – a więc i w dobrym humorze – na użytek tego, co najważniejsze w jej życiu: męża, rodziny, przyjaciół, pracy, pasji, no i stylowej prezencji.

Odkąd mieszkam we Francji, inaczej patrzę na życie, nauczyłam się doceniać i przyswajać sobie pewne cechy i przyzwyczajenia, które podziwiam u Francuzek. Dla nich dbałość o siebie nie oznacza, że w mniejszym stopniu troszczą się o innych, czy zaniedbują swoje obowiązki. Nie ma w tym sprzeczności, ani konfliktu interesów. Bycia zadowolonym jest uznawane z zachowanie zdrowe, a nie za egoizm.

Francuzki jedzą zdrowo, piją z umiarem i bez nadmiernego pośpiechu zajmują się swoją codzienną toaletą i rytuałem pielęgnacji włosów i ciała. Rygor związany z dbaniem o skórę nie jest czymś bardziej męczącym niż nawyk nakładania makijażu każdego ranka. Te codzienne zabiegi mają fundamentalne znaczenie i są dobrym, konstruktywnym sposobem na rozpoczęcie dnia optymistycznym gestem. Dla kobiety to inwestycja w samą siebie, najlepsza, jakiej można dokonać, bo zawsze będzie przynosiła dywidendy.”

 

Bingo! To było to…zaczęłam przerzucać kolejne strony i z każdą coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że nic nie dzieje się przypadkiem i że ta książka jakimś cudem sama znalazła mnie w najbardziej odpowiednim momencie. Zdecydowałam, że to ona będzie moim przewodnikiem przy pisaniu niedzielnych postów dla Was. Z chęcią sama dowiem się, w jaki sposób Francuzki utrzymują swój (niezależny od wieku) doskonały wygląd, jak to się dzieje, że przez trzydzieści lat mieszczą się w te same ubrania i z taką samą energią celebrują życie. No i skąd biorą „co coś”, czego zazdrości im pół świata.

Bo „to coś” faktycznie istnieje. Kilka lat temu spędziliśmy z Tomkiem kilka dni w Paryżu. I o ile uprzejmość Francuzów czasem pozostawiała wiele do życzenia, to jednego nie można im było odmówić. To jedno bezwzględnie odróżniało ich od turystów. Mieli styl. I trudną do określenia klasę. Bez względu na to, czy mijał nas student z plecakiem i w kapeluszu, z nonszalancko przerzuconym przez szyję i ramiona szalikiem, czy starsza pani. Wszyscy to mieli. I wszystkie. Na szpilkach, czy w baletkach – każda z tych kobiet była taka…francuska… Szczupła, delikatnie umalowana i elegancka. Nigdzie nie było widać przesady. Za to wszędzie było widać naprawdę wielki styl.

Dlatego kiedy dodatkowo okazało się, że autorka książki –  Tish Jett jest również blogerką (prowadzi bardzo popularnego we Francji bloga „Une Femme d’un Certain Age”), stwierdziłam, że to już naprawdę przeznaczenie i muszę podążyć tą drogą. I dla siebie i dla Was. Gotowe?? No to zaczynamy!

 

Snapseed-2.jpeg

 

 JESTEŚ TYM, CO JESZ…I PIJESZ

 

Każdy to wie, tylko nie każdy się tym przejmuje. My właśnie zaczynamy. A jak zaczynać, to od początku. Dlatego musisz poznać swoją nową, najlepszą przyjaciółkę. Może kiedyś już się widziałyście, ale od dziś będziecie ze sobą znacznie bliżej. To jest WODA. Od jutra będziemy zaczynać razem KAŻDY dzień. Ten urodowy eliksir funduje sobie co rano wiele gwiazd.

 

Szklanka lekko ciepłej wody + wyciśnięty sok z połowy cytryny + łyżeczka miodu

 

Pamiętaj, że woda nie może mieć więcej niż 40 stopni, bo w cieplejszej miód traci sobie dobroczynne właściwości. Prosty napój, a korzyści cała masa: nawadnia, usprawnia działanie układu limfatycznego, poprawia przemianę materii, przyśpiesza odchudzanie, trawienie i usuwanie toksyn. Enzymy zawarte w miodzie hamują rozwój drobnoustrojów i wirusów w organizmie. Dzięki temu układ odpornościowy szybciej zwalcza choroby. Miód wzmaga też produkcję kolagenu, który odpowiedzialny jest za zdrowy i młody wygląd skóry. No i okazuje się, że Francuzki mają w tej materii podobne zdanie – „kiedy dziecko zostaje odstawione od piersi, czy butelki, jedynym napojem, jaki dostaje do posiłku, jest woda. Podczas obiadu we Francji nie widuje się na stole butelek z gazowanymi napojami. Dzieci piją wodę zarówno do posiłków, jak i wtedy, kiedy są spragnione – tak jak ich mamy…” Poranna chwila z wodą to będzie więc pierwszą rzeczą, jaką codziennie zrobimy dla siebie. Pamiętając rzecz jasna o kolejnym 1,5 litra w ciągu dnia. Dużo wody = dużo nawilżenia dla naszej skóry i o niebo lepszy metabolizm. Nie zapominaj o tym!

 

 URODA Z BLENDERA

 

Rok temu robiłam je prawie codziennie i naprawdę czułam (i widziałam) ich działanie. Teraz, na progu jesieni czas do nich wrócić. Koktaile pietruszkowe to bomby witaminowe, które nasza skóra pokocha i za które szybko nam się odwdzięczy. Na drugie śniadanie, lub podwieczorek, do zabrania do pracy, lub na spacer z dzieckiem. Do wypicia w samochodzie. Do zrobienia w pięć minut. Najlepiej codziennie, najrzadziej co dwa dni. Proste, szybkie, tanie, a korzyści bezcenne.

 

Jak je robimy?

 

Myjemy mały pęczek pietruszki (duży dzielimy na dwa), obcinamy starsze, dolne korzonki (tak z połowę ich długości), całą resztę wrzucamy do blendera. Dodajemy jogurt lub kefir (ja zwykle robię koktajl dla dwóch osób, więc dodaję dwa małe jogurty/kefiry po 150-200 g) i dwie łyżki otrąb wysoko błonnikowych. To jest moja baza. Do tego dorzucam na przykład:

1.       Koktail pietruszkowo – pomarańczowy: 1 pomarańcza, 1 jabłko, garść pestek dyni;
2.       Koktail pietruszkowo – gruszkowy: 1 duża gruszka, garść suszonej żurawiny (najlepiej ekologiczna i niesłodzona – zwróćcie na to uwagę kupując, bo żurawina dostępna w sklepach może mieć      w składzie nawet połowę cukru!);
3.       Koktail pietruszkowo – bananowy: 1 duży banan, 1 obrana cytryna, 1 obrana mandarynka;
4.       Koktail pietruszkowo – bananowy z truskawkami: 1 duży banan, szklanka rozmrożonych truskawek, migdały w płatkach do posypania;
5.       Koktail pietruszkowy z awokado i jabłkiem: 1 awokado, 1 jabłko, 1 kiwi (najlepiej bez pestek – zblendowane pestki niestety często nadają koktailowi gorzki smak).
6.       Koktail pietruszkowy z awokado i ogórkiem: 1 awokado, 1 średni ogórek, duża garść liści szpinaku, 1 jabłko.
Wszystkie powyższe ilości dotyczą koktajlu w ilości dla dwóch osób (na około 300-400 ml jogurtu/kefiru), jeśli robicie jeden koktajl tylko dla siebie, weźcie ich połowę. Oczywiście im więcej owoców, tym koktajl będzie smaczniejszy, jednak pamiętajcie, że owoce w wersji zblendowanej zajmują mniej miejsca w żołądku i znacznie łatwiej zjeść ich za dużo. Jest to istotne przy odchudzaniu – bo oczywiście owoce są zdrowe, jednak nie należy z nimi przesadzać, bo zawierają sporo cukru. Jeśli koktajl jest za gęsty, zawsze możecie dodać trochę niegazowanej wody mineralnej.

 

Snapseed-3.jpeg

Snapseed-3.jpeg

 

To tyle na początek.

 

Jak widzicie, zaczynamy od małych kroków. Żadne tak wielkie, życiowe rewolucje. Drobne gesty w swoją stronę już od rana. Muszą nam jednak wejść w krew. Muszą stać się dla nas czymś tak oczywistym, jak poranne mycie zębów. Musimy wpisać je na stałe w nasz dzienny harmonogram, aż staną się czymś zupełnie naturalnym. Jest mało prawdopodobne, że każda z nas nagle wygospodaruje dla siebie co dzień jedną, czy dwie godziny. Po sobie wiem, że to mało realne. Mam jednak nadzieję, że metodą drobnych, mało czasochłonnych zmian osiągniemy wielkie efekty. Będziemy piękniejsze, bardziej zadbane i o niebo bardziej zadowolone. Z siebie i z naszego życia.
.
.
 To jak? Podejmujecie wyzwanie?
.
.
  • Daria

    Zaczynam od jutrzejszego rana z wodą 😉

    11 października, 2015 at 6:46 pm Odpowiedz
  • Agata

    Brawo ! Wchodze w to 🙂

    11 października, 2015 at 6:53 pm Odpowiedz
  • Magda

    Ja od trzech lat pracuję dla francuskich firm i przez cały ten czas spotkałam tylko 3 stylowych Francuzów i ani jednej Francuzki, która odpowiadałaby wyobrażeniom o francuskim szyku. A gdybym miała powiedzieć, co łączy moje francuskie koleżanki, to nie byłby to szyk i dbanie o siebie, a raczej umiłowanie jedzenia i wina, które na moje (nie)szczęście z czasem od nich przejęłam:)
    Trzymam kciuki za powodzenie Twojego planu! Ja do blendera podchodziłam kilka razy, ale szybko jakoś traciłam zapał.

    11 października, 2015 at 7:17 pm Odpowiedz
  • Lara Croft

    Pije ciepła wodę z cytryną choć nie regularnie wiec chyba zacznę regularnie! A książkę chyba sobie kupię jeśli znajdę czas wpaść do księgarni lub empiku A zielone koktajle kocham

    11 października, 2015 at 8:23 pm Odpowiedz
      • Lara Croft

        Lubię wszystkie rodzaje koktajli nie mam swojego ulubionego moje są podobne do Twoich raz z wodą raz z jogurtem naturalnym Gdy robię koktajl z selera naciowego to muszę dodać więcej soku z cytryny lub limonki bo odrzuca mnie smak samego selera naciowego. Pozdrawiam cieplutko

        14 października, 2015 at 3:04 pm Odpowiedz
          • Lara Croft

            Łodyga selera naciowego
            2 kiwi
            łyżka miodu
            pół szklanki wody

            Łodyga selera
            2 plastry świeżego ananasa
            woda

            15 października, 2015 at 9:35 pm
  • Daria

    To w takim razie koniecznie poproszę o książkę do przeczytania 😉

    Pomysł z wodą i koktajlami – super!!!
    w ciągu dnia (z uwagi na porę roku) dodałabym jeszcze trochę produktów rozgrzewających np. imbir, goździki czy kardamon do herbaty 🙂

    11 października, 2015 at 8:44 pm Odpowiedz
  • Daria

    p>s. ja też zrobiłam już 1 krok – codziennie wieczorem idealne oczyszczanie twarzy – żel, tonik i nawet o kremie nie zapominam 😉

    11 października, 2015 at 8:46 pm Odpowiedz
  • Aneta_T

    Ten koktajl przyda mi się teraz jak złoto, bo…. mała dzidzia rośnie u mnie w brzuszku a ja mam tendencje do anemii 🙂

    12 października, 2015 at 9:51 am Odpowiedz
      • Aneta_T

        Dzięki! 🙂 To gdzieś piąty tydzień i czuję się całkiem dobrze, staram się odpoczywać i nie forsować za bardzo. Mam nadzieję, że tym razem trochę dłużej pobędę w tym stanie niż poprzednio i że nie przeżyję drugi raz tego samego horroru. Jak mawiała poetka: „nic dwa razy się nie zdarza” i tego się trzymam:))) Buziaki:)))

        13 października, 2015 at 12:35 pm Odpowiedz
  • Daria

    Jest naprawdę fajny i wyobraź sobie, ze na polce zagościł rownież ich żel i krem

    12 października, 2015 at 11:22 am Odpowiedz
  • Ania

    No to mam odpowiedź:) Powiem Ci, że ja co jakiś czas wracam do Madame Chic i tej pierwszej części i tej dotyczącej domu i mnie to mega motywuje. Czuję, że tymi małymi krokami zrobiłam w życiu prawdziwą pozytywną rewolucję. Jestem szczęśliwsza, a ja bardzo utożsamiam się z autorką moich przewodników:) jakbym znalazła bratnią duszę:) a po ten tytuł sięgnę przy najbliższej wizycie w Empiku <3

    12 października, 2015 at 10:15 pm Odpowiedz
      • Ania

        A W domu „Madame Chic” czytałaś? Powiem Ci, że dla mnie Madame Chic jest boska. Uwielbiam autorkę. Niektórzy zarzucają jej małą odkrywczość, dla mnie jest niesamowicie fajny, luźny przekaz. Nie odmieniła mojego życia diametralnie, bo myślę, że moja przemiana nastąpiła kilka lat przed tą książką, ale uświadomiła mnie w przekonaniu, że dobrze myślę, że prostymi czynnościami można fajnie celebrować życie i dobrze się zorganizować. Marzy mi się, żeby zaprosić ją na wywiad na See Bloggers 🙂

        13 października, 2015 at 11:43 pm Odpowiedz
  • Kamila

    Matyldo, jak już pisałam, zaczęłam od stosowania IBUKI. Przymierzam się również do Ultimune ale poczekam i może Mikołaj mi przyniesie:) Póki co testuję próbkę Ultimune, która dostałam w Douglasie. Wodę z cytryną i koktajle pietruszkowe nie są mi obce, ale ostatnio byłam zbyt leniwa, żeby regularnie je robić… A koktajle pietruszkowe to moje wielkie LOVE dzięki Tobie. Robię je od momentu Twojego pierwszego postu na ten temat i je uwielbiam. Jeśli jesteś miłośniczką soków to polecam takiego Pana: Jason Vale (http://www.juicemaster.com). Mam kilka jego książek z fantastycznymi przepisami na koktajle: oczyszczające, odżywcze itp. Są tam również takie które pomagają ludziom np. z problemami skóry, stawów, z astmą itd… Naprawdę niesamowite. Polecam. Można go również śledzić na FB. Ostatnio była globalna akcja 5-dniowego detoxu, który planowałam zrobić, ale tydzień wcześniej zrobiłam 3-dniowy detox z jego książki i już sobie odpuściłam. Zaznaczam, że nie robiłam detoxu aby schudnąć, ale żeby oczyścić się z tych zalegających 'śmieci'. Szczerze mówiąc, taki detox wymaga dobrej organizacji, codziennie 4-5 koktajli… Ale warto! Polecam!
    Dziękuję za ten cykl. Chętnie będę korzystać. A dzisiaj właśnie kupiłam Madame Chic i jestem jej bardzo ciekawa.
    Pozdrawiam ciepło!

    14 października, 2015 at 10:02 pm Odpowiedz
      • Kamila

        Kupiłam 'Lekcje' i „W domu'. Bo chciałam kupić 'W domu' ale chyba warto najpierw poczytać „lekcje', bo 'W domu' to chyba taka kontynuacja… No i to kolejny mój plan dla siebie: zacząć więcej czytać a trochę mniej surfować w sieci:)
        Znalazłam książki Jasona Vale w Empiku: 'Dieta sokowa' i 'Turbo zdrowie w 14 dni'. Na jego stronie są też namiary na aplikacje anglojęzyczne na telefon. Są tam przepisy na koktajle i jego filmiki.

        Pozdrawiam serdecznie!

        15 października, 2015 at 10:10 pm Odpowiedz

Leave a Comment