No nie pamiętam…

Naprawdę nie pamiętam tak trudnego dla mnie okresu, jak ostatnie dwa tygodnie…

Urządzanie mieszkania i codziennie sto decyzji do podjęcia. W pracy – podwójnie tyle zadań co zwykle. Do tego operacja bardzo bliskiej mi osoby i wiele godzin spędzonych w szpitalu, lub w drodze do niego. Mój dzień zaczynał się o 7 rano i kończył o 2 w nocy. Milion spraw do załatwienia. I ani minuty czasu dla siebie. Wszystko, co moje ograniczone do minimum.

Ale to już przeszłość. Szpital pożegnany. Życie powoli wraca do normy. Wczoraj wieczorem, na dobry początek weekendu machnęłam nawet skalpel. Choć machnęłam to trochę za dużo powiedziane…ale wracam do ćwiczeń. Muszę Wam przyznać, że bardzo mi ich brakowało.

Mam dla Was tyle zaległych postów, które czekają na napisanie. Obiecany kilku Czytelniczkom post o odpieluchowaniu Marceliny (tak, tak, to już za nami), kosmetyczne (i bardzo warte uwagi) nowości od Shiseido, kolejny post wnętrzarski o moich mieszkaniowych inspiracjach….to tylko kilka z nich. Obiecuję, że wkrótce one wszystkie pojawią się na blogu.

Dziękuję, że mimo wszystko zaglądaliście do nas, dziękuję za tysiąc obserwatorów na instagramie – taki prezent dostałam od Was 1 lipca, w naszą 9 rocznicę ślubu… Dziś ta liczba to 1042…No i jak tu Was nie kochać?? 😉

Wiėc obiecuje, ze od teraz znów będziemy widywać się cześciej….znacznie cześciej.

Cieszycie się? Bo my bardzo! 

 

IMG_6637.JPG

IMG_6638.JPG

IMG_6639.JPG

 

 
Dobrego weekendu dla Was!

You may also like

25 komentarzy

  • Kasia Lipiec 11, 2015   Reply →

    Tysiące ludzi ma więcej obowiązków i też jest im ciężko.
    Masz fajną rodzinę, szykujecie nowe gniazdko, wyjeżdżacie na wakacje. Z tego co widzę stać Was na wiele, wyglądacie dobrze, przychodzi pani do sprzątania, rodzice zabierają dziecko do siebie. Dlaczego narzekasz?
    Bardzo lubię do Ciebie zaglądać i nie myśl, że to głupia złośliwość. Ja po prostu mówię co myślę.
    Nie piszę w tej chwili o sobie, ale co by było gdybyś musiała po pracy ogarnąć 100 metrowy dom, skosić kawał trawnika, ugotować coś, wyprowadzić psa i w międzyczasie opiekować si dzieckiem czy dziećmi. I tak dzień w dzień ciężka praca, do tego bez urlopów czy wolnych dni. Uwierz, że są ludzie ktorzy tak mają.

    • mojedolcevita Lipiec 11, 2015   Reply →

      Kasiu, chyba po prostu dlatego, że czasami człowiek musi… a przyznasz sama, że robię to wyjątkowo rzadko. Pozwalam sobie na to tylko wtedy, gdy faktycznie jest mi ciężej, chociażby dlatego, że wypada wytłumaczyć Czytelnikom nasz brak na blogu…
      A odnosząc się do drugiej części Twojego komentarza: właśnie dlatego nie mamy domu, trawnika i psa – bo nie mielibyśmy czasu, by go im poświęcać. Oboje pracujemy na pełen etat, wracamy do domu późnym popołudniem, więc staramy się tak układać swoje życie, by starczało nam czasu na to, co dla nas najbardziej istotne. Kłopot w tym, że zajęć zawsze mamy więcej niż czasu. Codziennie chodzę spać grubo po północy, bo ciągle angażuję się w coś nowego. I dobrze mi z tym – to mój wybór i co oczywiste – nie mam o to do nikogo pretensji…ale zdarza się, że los dorzuca swoje trzy grosze w postaci nieprzewidzianych zdarzeń i wtedy jest ciężej. Na szczęście – zwykle tylko przez chwilę. A tak poza tym chyba każdemu czasem wolno ponarzekać choć troszkę 😉 Pozdrawiam Cię serdecznie.

  • Ewelina Lipiec 11, 2015   Reply →

    Czekam z niecierpliwoscia na kolejne wpisy 🙂 . Dobrze, ze ciezki czas juz za Wami – sle usciski i zycze powodzenia!

    • mojedolcevita Lipiec 11, 2015   Reply →

      Ewa, my również ściskamy, a kolejne wpisy już wkrótce!

  • Justyna Lipiec 12, 2015   Reply →

    Co do czasu – my zdecydowaliśmy się na zmianę domu na mieszkanie tez z tego powodu, że całe weekendy były związane z pracą wokół domu. szczerze mówiąc wolę mieszkanie z małym tarasem i wypady na wieś do Rodzicow ;). Moze jestem wygodna, ale wolę zwyczajnie poleniuchować z książką i pobawić sie z dzieckiem ;). Czekam na kolejne wpisy :D,

    • mojedolcevita Lipiec 12, 2015   Reply →

      Justyna, mam dokładnie tak samo. Nie wyobrażam sobie, by po ośmiu godzinach pracy, staniu w korkach, po powrocie do domu brać się jeszcze za koszenie trawnika i inne rzeczy, które trzeba zrobić przy domu. Oczywiście rozumiem, że w weekend nie ma nic piękniejszego, niż śniadanie na własnym podwórku, ale mnie też wystarcza domek Rodziców na wsi 😉 Ja po prostu bardzo cenię swój wolny czas i nie mam zamiaru tracić go na rzeczy, na które zupełnie nie mam ochoty. Całusy!

      • Marta Lipiec 14, 2015   Reply →

        Po ośmiu godzinach pracy nie miałabyś ochoty na koszenie trawnika? Myślę, że wpadłabyś w depresję gdybyś żyła tak jak większość polaków. Prawdziwa księżniczka z Ciebie. Po pracy pewnie leżysz, a mąż gotuje obiad.

        • mojedolcevita Lipiec 15, 2015   Reply →

          No, coś takiego. Trzeba się umieć w życiu ustawić. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz – jak mówią ;-)) Pozdrawiam serdecznie!

          • Marta Lipiec 16, 2015  

            Racja, jest się czym chwalić.. Gratuluję mężowi wygodnej żony. Szkoda, że córka nie pozna kuchni mamy.

          • Zdecydowanie inna Marta Lipiec 17, 2015  

            Przepraszam że się wtrącę ale nie wytrzymałam. Kobieta nie musi gotować. Dziecko nie musi poznawać kuchni mamy,ważne żeby pozostawało kuchnię zdrową i regularnie dostarczaną. A czy jest to kuchnia taty, niani,babci to żadna różnica. Nie ma obowiązku zmuszania się do rzeczy których nie lubimy i w których lepiej zastępują nas inni. Dzięki temu możemy zachować siły na rzeczy które lubimy bardziej, możemy ofiarować dziecku czas inaczej niż stojąc w kuchni.Dla wyjaśnienia- ja gotować uwielbiam i robię to często ale jestem w stanie zrozumieć że ktoś realizuje się i okazuje miłość rodzinie w inny sposób niż sprzątając i gotując dla nich.

          • mojedolcevita Lipiec 17, 2015  

            Dzięki Martuś 😉 Powiem Ci, że na mnie ten komentarz nie zrobił żadnego wrażenia, bo po co mam się tłumaczyć osobie, która wyraźnie szuka zaczepki…szkoda mi energii. Zgadzam się z Tobą w zupełności – bardzo się cieszę, że Marcelina poznaje kuchnię Taty, bo Tata gotuje z pomysłem i wyobraźnią, której ja nigdy nie posiadałam i nie posiądę.. To po prostu nie moja bajka. Jeśli trzeba, zrobię zdrowy obiad z pieczoną rybą, kaszą i sałatką, ale nigdy nie porwę się na żadne wymyślne danie, bo po prostu nie czuję tego. Na szczęście Kudłata z równym zapałem pałaszuje moją rybę, jak i wołowinę w sosie ostrygowym Taty i to jest chyba najważniejsze 😉 Pozdrawiam Cię serdecznie 😉

  • Liska Lipiec 12, 2015   Reply →

    Praca pracą ale z własnego doświadczenia wiem, że nic bardziej nie wykańcza jak stres związany z lękiem o bliską osobę. Dobrze, że ten szpitalny epizod już za Wami…Mam też prośbę czy możesz zdradzić skąd te śliczne balerinki które masz na zdjęciach z nowego mieszkania ( zdjęcie ze sztukateriami)? Z góry dziękuję za namiar i pozdrawiam.

    • mojedolcevita Lipiec 12, 2015   Reply →

      Masz rację, mimo, że operacja była planowa, to i tak kosztowała mnie mnóstwo stresu. Całe szczęście to już przeszłość. A co do balerinek, to są z Kazara – kupiłam je miesiąc temu, jak tylko zaczęły się wyprzedaże i jestem z nich bardzo zadowolona. Uściski!

  • A Lipiec 13, 2015   Reply →

    Twoje posty uzalezniaja, relaksuja….az chce sie ich wiecej ale tak jak piszesz, czasami dzieje sie tyle spraw wokol nas, ze musimy ustawiac priorytety. A ze sprawami zdrowotnymi nie dyskutujemy tylko dajemy z siebie tyle ile mozemy aby pomoc bliskim.

    Pozdrowienia

    • mojedolcevita Lipiec 14, 2015   Reply →

      Dokładnie tak…nie ma nic ważniejszego niż dobre samopoczucie najbliższych osób…Wszystkie swoje sprawy odkłada się na bok, stają się one mało ważne. Sytuacja jeszcze nie wróciła do normy, nadal jestem bardzo potrzebna, ale z każdym dniem na pewno będzie lepiej… A takie komentarze jak Twój dodają skrzydeł i sprawiają, że mimo zmęczenia już myślę, o czym będzie następny post 😉
      Dziękuję i całuję 😉

      • A Lipiec 14, 2015   Reply →

        To jeszcze taki drobiazg do dodania sily skrzydelkom…W dniu kiedy moja przyjaciolka dowiedziala sie, ze bedzie mama pokazalam jej Twojego bloga….to bylo niecaly rok temu…przez weekend przeczytala caly ….plakala i smiala sie czytajac….jej pierwsze obawy o to czy sobie poradzi jako mama przerodzily sie w cudowne uczucie oczekiwania ….miedzy innymi dzieki Twoim relacjom….

        • mojedolcevita Lipiec 15, 2015   Reply →

          No i jak tu Cię nie kochać???? 😉
          Bardzo Ci dziękuję i serdeczne pozdrowienia dla Przyjaciółki! Trzymam kciuki za Nią i Maleństwo – kiedy pojawi się na świecie?

          • A Lipiec 15, 2015  

            Juz jest na swiecie od 1.06. 🙂 i tez imie ma na M 🙂

          • mojedolcevita Lipiec 15, 2015  

            Czyżby to była dziewczynka?? No i piękną datę wybrała sobie na dzień narodzin 😉 Ściskam Wam bardzo mocno Dziewczyny!

  • A Lipiec 15, 2015   Reply →

    Tak, Dziewczynka 🙂

    • mojedolcevita Lipiec 16, 2015   Reply →

      To super, uwielbiam dziewczyny i na szczęście jedną mam 😉

  • Aneta T. Lipiec 16, 2015   Reply →

    A już myślałam, że z tym urządzaniem pójdzie Wam łatwiej jak nam dwa lata temu:)) Ileż się wtedy nasprzeczaliśmy… przez całe dotychczasowe małżeństwo tak sie ze sobą nie różniliśmy jak wtedy i do tego nasz synek był już w drodze, co nie zawsze mój mąż uwzględniał w swoich pomysłach… Mamy mniejsze mieszkanie, ale zdecydowanie co jak i gdzie i jeszcze żeby obie strony sie z tym zgadzały heh, i nie korzystaliśmy z niczyjej pomocy przy projektowaniu.
    Cóż, remont i urządzanie powoli dobiegły końca, miesiąc po przeprowadzce urodził się Karol na 10 tygodni przed terminem i wszelkie dylematy odeszły na dalszy plan bo kolejne dwa miesiące mieszkałam w Białymstoku, żeby móc być codziennie w szpitalu. Dzisiaj jak wracamy z jakiegoś dłuższego wyjazdu to pierwsza myśl po otwarciu drzwi brzmi „ale tu ładnie i jasno”:)))))

    • mojedolcevita Lipiec 16, 2015   Reply →

      Anetko, bardzo bym chciała mieć dokładnie to samo wrażenie, kiedy będę wracać do nowego domu… I żeby za każdym razem ta sama myśl przychodziła mi do głowy: jak tu pięknie… Mam nadzieję, że uda nam się to osiągnąć. Całusy!

      • Aneta T. Lipiec 17, 2015   Reply →

        I tego Ci życzę kochana:) Bardzo fajne masz pomysły i projekty, a ta łazienka to istny pokój kąpielowy, wszystko takie stonowane i dyskretne. Super.

        • mojedolcevita Lipiec 17, 2015   Reply →

          Dzięki Anetko ;-*

Leave a comment