Weekend, Żoliborz i Targ Śniadaniowy

W zeszłym roku było to nasze ulubione miejsce na sobotnie poranki.

O ile akurat nie jechaliśmy na wieś, obietnica wypicia dobrej kawy bez konieczności jechania przez pół miasta była na tyle kusząca, że często tam wpadaliśmy. Zwłaszcza, że do kawy można było dostać wszystko, o czym człowiek zamarzył sobie w weekendowy poranek. Kuchnia meksykańska, włoska, holenderska, minipizze, naleśniki, placuszki, muffinki , czy drożdżowe bułeczki – słowem – menu na każdy nastrój i smak. Ponadto można było zakupić ekologiczne produkty małych, polskich producentów, a także warzywa, zioła i kwiaty.

Zakupione jedzenie jadło się od razu przy ustawionych na środku placu stolikach, ale jeśli zabrało się z domu własny koc, można było po prostu rozłożyć się na trawie.

Dlatego kiedy w zeszłym tygodniu przeczytałam, że w najbliższy weekend Targ wraca na Żoliborz, wiedziałam już, gdzie będziemy w sobotni poranek.

Kilka minut drogi i byliśmy na miejscu. Spokojny nawet w tygodniu Plac Inwalidów tętnił życiem. I jak dla mnie tego życia było tam zdecydowanie za dużo. Samochody poparkowane na każdym skrawku wolnej przestrzeni, mnóstwo ludzi, zwierząt i rowerów. Nie było mowy, by pozwolić Kudłatej spacerować na własnych nogach, bo po chwili zginęłaby nam w tłumie. Uciekłyśmy więc na plac zabaw na tyłach Targu i czekałyśmy tam w nadziei, że Tomkowi uda się upolować coś dobrego. Po pół godzinie przyszedł z całkiem dobrym mango lassi. Po czym zniknął na drugie pół godziny celem zdobycia kawy i lodów.

I tyle. Niczego więcej nie spróbowaliśmy, bo perspektywa marnowania czasu w długaśnych kolejkach stanowczo nas zniechęciła do pozostania tam dłużej. W porównaniu w zeszłym rokiem było tam stanowczo za dużo ludzi – targ zupełnie stracił swój leniwy, kameralny charakter. A o rozłożeniu piknikowego koca nawet nie było mowy – każdy skrawek przestrzeni był zajęty.

Za to Kudłata opuszczała Plac Inwalidów przeszczęśliwa – przez godzinę szalała na zjeżdżalniach i huśtawkach, do tego zjadła dwie kulki lodów, którymi kompletnie nie chciała się z nami podzielić i widać było po minie, że z Jej punktu widzenia lepiej być nie mogło.

Czy wrócimy tu jeszcze tego lata? Myślę, że tak. Mamy nadzieję, że za kilka tygodni Targ już trochę spowszednieje i będzie można znów spędzić na nim miło czas. Ale trzeba przyznać, że kawę jak zwykle mieli doskonałą.

 

IMG_1432.JPG

 

IMG_1431.JPG

 

IMG_1430.JPG

 

IMG_1435.JPG

 

IMG_1433.JPG

 

IMG_1436.JPG

 

IMG_1434.JPG

 

IMG_1437.JPG

 

IMG_1438.JPG

 

 

You may also like

9 comments

  • Hania Kwiecień 29, 2015   Reply →

    Pięknie wyglądacie :) Uwielbiam zestawienie białego t-shirtu i dżinsów.

    • mojedolcevita Kwiecień 29, 2015   Reply →

      Dzięki Haniu ;-) Też bardzo lubię takie zestawienie na weekend. Całusy!

  • Ewelina W. Kwiecień 29, 2015   Reply →

    Słodka Marcelinka, a i Mama całkiem do schrupania ;) fajne zdjęcia, pozytywne jak zwykle u Was :). Muszę się rozejrzeć czy gdzieś na Ursynowie jest taki targ…??? Hmmm.. Pozdrawiam i ślę uściski!

    • mojedolcevita Kwiecień 29, 2015   Reply →

      Dzięki Kochana!Najbliżej Ciebie jest na Mokotowie: Mokotów, róg ul. Puławskiej i ul. Woronicza (skwer im. Grupy AK “Granat”), niedziele w godz. 9.00-16.00. Poza tym jeszcze Powiśle i Wola, to masz linka: http://targsniadaniowy.pl/ Ściskamy!

      • Ewelina W. Maj 4, 2015   Reply →

        Dziękuję :) uściski! ps. jak zwykle jesteś niezawodna :)!

        • mojedolcevita Maj 5, 2015   Reply →

          Nie ma za co, mam nadzieję, że się wybierzecie i będziecie się dobrze bawić ;-) Całusy!

  • Sylwia Kwiecień 29, 2015   Reply →

    U Was jak zwykle cudne zdjęcia i pozytywny klimat:) Fajnie się tu zagląda. Matyldo, czy mogłabyś napisać (jeśli to nie problem), jaki zawód wykonujesz? Pozdrawiam ciepło.

    • mojedolcevita Kwiecień 29, 2015   Reply →

      Dzięki Sylwia, to bardzo miłe ;-) Pracuję w korporacji, min. prowadzę projekty. Pozdrawiam ciepło!

  • Justina Maj 1, 2015   Reply →

    Bardzo ciekawy tekst, zalecam ludziom Plac zabaw

Leave a comment