Adidas girls i Cafe de la Poste

Za nami bardzo intensywny, ale też bardzo miły weekend. Poznaliśmy fantastycznych ludzi. Takich, których znasz 5 minut i już wiesz, że możesz z nimi przegadać przynajmniej kolejną dobę.

I tak było. Mieliśmy spotkać się na chwilę, a spędziliśmy razem pół dnia… I na pewno nie było to ostatnie nasze spotkanie. Dlatego wszystkie zaległe, domowe sprawy spadły na niedzielę. Trochę tego było, bo przecież święta za pasem, więc i dom wymagał wiosennego liftingu (efekty lada dzień na blogu), no i przecież obiecałam Wam posta o moich najnowszych, sportowych butach.

Więc dotrzymuję słowa. Jak pewnie już wiecie, zdecydowałam się na model Adidas zx 700 be low. Zależało mi przede wszystkim na butach lekkich, zarówno jeśli chodzi o wagę, jak i o wygląd. I te właśnie takie są. Nie dość, że to jedne z najlżejszych butów sportowych jakie miałam w rękach, to jeszcze ich wygląd jest dokładnie taki, jaki sobie wymyśliłam. Są srebrne, delikatnie połyskujące, jakby perłowe, z białymi wstawkami. Dziś po raz pierwszy założyłam je na spacer i już wiem, że był to doskonały wybór, bo są dodatkowo mega wygodne.

A wypatrzyłam je, kiedy tydzień temu szukaliśmy butów dla Kudłatej. Z poprzedniego modelu jesiennych Adidasów byliśmy tak zadowoleni, że na zimę również wybraliśmy dla Niej buty tej marki, więc teraz jakoś automatycznie znów odwiedziliśmy Adidasa. I się nie zawiedliśmy – kupiliśmy bardzo podobny do zeszłorocznego model Adidas top ten hi. Jest idealny na wiosnę i doskonale radzi sobie przy deszczowej pogodzie.

IMG_1305.JPG

IMG_1307.JPG

IMG_1309.JPG

IMG_1311.JPG

IMG_1310.JPG

 

Niestety dzisiejsza, popołudniowa aura nie za bardzo sprzyjała spacerom, bo zrobiło się po prostu chłodno, dlatego po zrobieniu kilku zdjęć postanowiliśmy wypróbować kawiarnię, o której pisała jedna z Czytelniczek. Cafe de la Poste na Placu Konfederacji (Stare Bielany) wzbudziła w nas mieszane odczucia już od samego wejścia. I nie chodziło tylko zbyt surowy jak dla mnie wystrój. Gdy tylko stanęliśmy w drzwiach odnieśliśmy wrażenie, że personel patrzy na nas w bynajmniej nie zapraszający sposób. W pierwszej chwili nie bardzo rozumiałam, a co chodzi, ale po chwili zrozumiałam, że chodzi o dziecko. W kawiarni było bardzo cicho, przy stolikach siedziało zaledwie kilka osób, w tle sączyła się spokojna, francuska muzyka i wyglądało na to, że obsługa obawia się, że popsujemy tą atmosferę. Powiem szczerze, że chyba nigdy, w żadnej kawiarni, czy restauracji nie czuliśmy czegoś takiego. Najgorsze, że Kudłata też chyba zrozumiała, że nie jest mile widziana, bo o ile zawsze w takich miejscach zachowuje się bez zarzutu, tym razem pozwoliła sobie na kilka głośniejszych krzyków, co zapewne utwierdziło personel w przekonaniu, że mieli rację. Zamówiliśmy deskę serów i wędlin – otrzymaliśmy je dobrej jakości i ładnie podane, więc tym kawiarnia się obroniła. Ale nie wrócimy tam, bo nawet najlepsze jedzenie nie smakuje, jeśli jest jedzone w słabej atmosferze. A tak dla nas było dzisiaj w Cafe de la Poste.

IMG_1313.JPG

IMG_1315.JPG

IMG_1314.JPG

IMG_1316.JPG

 

 

You may also like

9 komentarzy

  • ewa Marzec 30, 2015   Reply →

    ale z Kudłatej fajna ziomala w tych dresach!
    a co do lokalu to faktycznie trochę drętwo, oby nikt nie napisał felietonu tym razem o krzyczącym dziecku, które nie dało się klientom kawiarni delektować posiłkiem w martwej ciszy 😉

    • mojedolcevita Marzec 30, 2015   Reply →

      No mam nadzieję, że jednak nie trafimy do żadnej gazety ;-)) Było to dla nas spore zaskoczenie, bo do tej pory nigdy nie spotkaliśmy się z takim podejściem już od progu. A bardzo często jemy poza domem i to w najróżniejszych miejscach.

  • Anonim Marzec 30, 2015   Reply →

    Buty swietne. Zazdroscimy! A co do Cafe de la Poste to szkoda ze tak odebraliscie klimat tego miejsca:/ ja regularnie bywam tam z moimi 4 letnimi corkami i zawsze sa super obslugiwane i przyjmowane.

    • mojedolcevita Marzec 30, 2015   Reply →

      Może po prostu mieliśmy pecha, a personel wyjątkowo miał słaby dzień. Ale naprawdę czuliśmy się nieswojo. Może jeszcze kiedyś spróbujemy tam wrócić, ale to dopiero za jakiś dłuższy czas 😉 Uściski dla Was!

  • Ewelina W. Marzec 30, 2015   Reply →

    Buty świetne, piękny kolor i bardzo zgrabnie prezentują się na nodze. Marcelinka jak zwykle cudowna i urocza, a co do lokalu to domyślam się, że nawet najlepsze jadło słabo smakuje gdy jest się persona non grata w danym miejscu :(.
    Pozdrawiam serdecznie!

    • mojedolcevita Marzec 31, 2015   Reply →

      Dzięki Ewelina 😉 A co do tej kawiarni, to mam jednak nadzieję, że po prostu trafiliśmy na słaby dzień. Uściski!

  • Aneta_T Kwiecień 1, 2015   Reply →

    Wasze buty wymiatają, a zwłaszcza Kudłatej. Chyba poszukam takiego modelu dla mojego Kudłatego bo właśnie szukam czegoś w tym stylu. Pozdrówka!

    • mojedolcevita Kwiecień 1, 2015   Reply →

      Z tego, co widziałam te buty są też w wersji chłopięcej. Polecam ten model, jestem z nich bardzo zadowolona.

  • fremkaforemka Kwiecień 6, 2015   Reply →

    Właściciel posiada 2kę małych dzieci więc kawiarnia jest z założenia nastawiona pozytywnie do dzieci, nawet jezeli nie jest to knajpa typowo dziecięcą jak np. Kalimba na Żoliborzu. Na urozmaicenie dzieciom czasu, można na przykład poprosić ekipę za barem o kolorową kredę przeznaczoną do malowania na chodniku (bardzo przydatne, gdy rodzice siedzą na ogródku – a ten zostanie juz wystawiony w tym tygodniu) . W razie większych uroczystosci, testowaliśmy np. imprezę dla rodziców w CDLP a imprezę dziecięcą w Puzzlach i Pomadkach na ul. Płatniczej (też dobre rozwiązanie). Mam nadzieje ze da sie Pani namówić na kolejną wizytę :-).

Leave a comment