Otwieram walentynkowe pudełko…

Nie sądziłam, że Was to zainteresuje…

… ale ponieważ pytacie o zawartość tej małej, walentynkowej torebki, która pojawiła się ostatnio na zdjęciach na blogu i instagramie, nie pozostaje mi nic innego jak ją pokazać 😉

Tadaaaaaaaaaaam!

 

IMG_1100.JPG

IMG_1101.JPG

 

Jak widzicie Ania Kruk, (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa ) wraz z bratem tworzy biżuterię nowoczesną i prostą, czyli dokładnie taką, jak lubię najbardziej.

Nie znałam wcześniej tej marki. Zobaczyłam ją po raz pierwszy w witrynie sklepu na Mokotowskiej w Warszawie i już wiem, że jeszcze nie raz odwiedzę ten sklep. Z resztą biorąc pod uwagę treść napisu, mam nadzieję, że Tomek również będzie tam zaglądał co jakiś czas. 😉

You may also like

8 komentarzy

  • Ewa Luty 17, 2015   Reply →

    Piękny prezent Kochana

    • admin Luty 17, 2015   Reply →

      Dzięki Kochana!

  • Justyna Luty 18, 2015   Reply →

    Często mijałam butik Ani Kruk, pędząc przez Galerię Krakowską i jakoś nigdy się tam nie zatrzymałam, a widzę, że warto. Też lubię taką prostą, a elegancką biżuterię. A ten naszyjnik taki nienachalny :)). Naprawdę śliczny i jak tak obserwuję Cię tu od ponad 2 lat, to rzeczywiście Twoja estetyka :)).

    • admin Luty 18, 2015   Reply →

      Justyna, dzięki za komentarz, to strasznie miłe, że odwiedzasz mnie już tak długo 😉 I mega motywujące 😉 A co do Ani Kruk, to ja też zwykle albo apart, albo yes, albo pandora, bo najbardziej dostępne…Na butik Ani trafiłam przypadkiem, ale już wiem, że będę do niej zaglądać. Więc wpadnij koniecznie i daj znać, co ciekawego widziałaś 😉 Ściskam!

  • Marta Luty 18, 2015   Reply →

    Bardzo proste ale jakie piękne! Swoją drogą nigdy nie miałam pozłacanej biżuterii,ciekawe czy po jakimś czasie złoto sie nie ściera i srebro nie wychodzi.. Do tej pory nosiłam albo czyste srebro albo złoto i często byłam nieszczęśliwa że nie mam tego samego modelu w innym metalu (to by jednak była rozpusta ;)). A tak pozłacana biżuteria kusi…

    • admin Luty 18, 2015   Reply →

      Marta, ja mam jeden taki pozłacany wisiorek, na podobnej zasadzie, czyli cienki łańcuszek i mała zawieszka i nic się z nim nie dzieje, a mam go już długo. Więc chyba nie ma co się obawiać ścierania w biżuterii, którą nosi się na szyi. Pewnie co innego np. pierścionek, czy obrączka, noszone na dłoni, którą ciągle za coś łapiesz, ale myślę, że w pozłacane wisiorki i naszyjniki spokojnie można zainwestować. Pozdrawiam Cię serdecznie!

  • Marta Luty 19, 2015   Reply →

    To świetnie, w takim razie już czekam na imieniny/urodziny/święta/obniżki żeby coś sobie zażyczyć albo upolować 😉
    Pozdrowienia!!

    • admin Luty 19, 2015   Reply →

      Ja też czekam na moje urodziny w marcu…bo mam już coś na oku 😉 Uściski!

Leave a comment