Shiseido na Foksalu

Słoneczne czwartkowe popołudnie. Ulica Foksal skąpana w sierpniowym słońcu zaprasza przechodniów do chwili relaksu przy kawie. Normalnie z chęcią skorzystałabym z tego zaproszenia, jednak nie dziś – idę na spotkanie z marką Shiseido i jestem bardzo ciekawa, co mnie tam czeka.

Już samo zaproszenie było sporą niespodzianką, tym bardziej, że – jak się za chwilę okaże – w spotkaniu biorą udział głownie  blogerki „urodowe”.
Kompletny brak „parentingu”.Zaczynamy oczywiście od kawy i małego co nieco – to czas na poznanie się z Organizatorkami oraz innymi Uczestniczkami spotkania. W namiocie ustawionym w ogrodzie Willi Foksal jest ciepło i słonecznie. Już wtedy rzuca mi się w oczy wrażenie, które nie opuści mnie do końca tego spotkania: dla Dziewczyn z Shiseido, praca nie jest wyłącznie samą pracą. To pasja. I to wielka.Na początku trochę wiedzy naukowej. Przewijają się pojęcia takie jak „immunologia”,”komórki Langerhansa”, „stres emocjonalny”, „układ odpornościowy”, itp. Jak się za chwilę okaże jest to wiedza niezbędna, by zrozumieć produkt, nad którym pracowano przez ostatnie 20 lat.

Shiseido ULTIMUNE, bo o nim mowa, to krem wyjątkowy.

 

Nie ma wieku, ani płci. Mogą go używać zarówno dwudziesto, jak i pięćdziesięciolatki, bo krem wpływa na optymalne funkcjonowanie układu odpornościowego skóry, a moc tego układu stanowi podstawę zdrowej i pięknej cery. Ponadto wzmacnia działanie produktów, które używamy, bo stosujemy go po umyciu twarzy, przed kremem na dzień/na noc.
Można powiedzieć, że dzięki niemu komórki jadą jak na redbullu.
Jest to krem dla wszystkich typów skóry i dla każdej grupy wiekowej. Szybko się wchłania i pozostawia uczucie gładkiej skóry już po pierwszym użyciu.
Duży bonus: Badania wykazały też, że im skóra bardziej dojrzała i osłabiona, tym efekt działania ULTIMUNE jest bardziej widoczny.
Reasumując, korzyści to: Poprawa gładkości i sprężystości skóry, ujednolicenie tonacji, rozświetlenie i blask, redukcja zmarszczek oraz poprawa jędrności.
Tyle deklaracji Producenta.
Jak na razie, po krótkim okresie stosowania mogę powiedzieć, że ma on świetną konsystencję i pozostawia skórę bardzo gładką i napiętą. Kwestia odmłodzenia i blasku jest jeszcze otwarta, bo wymaga używania produktu przez co najmniej 6 tygodni.
Na pewno poinformuję Was o wynikach zwłaszcza, że ULTIMUNE obiecuje bardzo wiele.
I nie mało kosztuje: za 30 ml trzeba zapłacić 342 zł, a za 50 ml – 462 zł.
Czy okaże się wart swojej ceny?

Po mocnym wejściu z ULTIMUNE, przechodzimy do tzw. „kolorówki”. Nie wiem dlaczego, ale Shiseido zawsze kojarzyło mi się z bardzo dobrymi preparatami do pielęgnacji, ale jakoś nigdy nie zwróciłam uwagi na kosmetyki kolorowe tej marki. Okazuje się, że nie ja jedna, dlatego Organizatorki przygotowały dla nas stanowiska do testowania.
Od razu zachwyca mnie pomadka w płynie Lacquer Rouge nr. 226 – delikatny, jasno różowy odcień jest neutralny, ale dobrze widoczny – usta są jakby polakierowane i doskonale nawilżone.
Uwagę zwracają też cienie Luminizing Satin Eye Color Trio – poza jedwabistą konsystencją zawierają składniki pielęgnujące delikatną skórę powiek.
Nigdy nie używałam też pudru w kompakcie – teraz nadeszła okazja, by to zmienić, bo Shiseido Sheer and Perfect Compact podobno kamufluje niedoskonałości, ujednolica tonację i do tego utrzymuje się cały dzień – zobaczmy, jak sprawdzi się przy mojej mieszanej cerze.

I na koniec the last, but not least – coś, co mogę określić jednym słowem – oczarowanie.
I nie będzie w tym przesady.
Bo zapach Zen Moon Essence po prostu mnie zachwycił. Już wiem, że ze mną zostanie. Jest oryginalny, inny, niż wszystkie dotychczas używane przeze mnie zapachy, wibrujący, niepokojący, zachwycający.
Pojawi się w sklepach pod koniec października, więc polecam go Waszej uwadze, może stanie się również i Waszym zapachem?

Wadą takich spotkań jest to, zdecydowanie za szybko się kończą.
Tak było i tym razem. Cztery godziny minęły nie wiadomo kiedy i musiałyśmy się rozstać.
Opuszczałam Willę Foksal naładowana bardzo pozytywną energią.
Bo poza wiedzą o kosmetykach, Dziewczyny przekazały nam coś znacznie ważniejszego – filozofię marki Shiseido, której są uosobieniem.
Pokazały, że można być piękne w wieku, który mamy – bez zabijania się o metrykę. Wytłumaczyły, że w dzisiejszych czasach  moda równa się zdrowie i że bycie modnym to prowadzenie zdrowego trybu życia, a pracując na skórze pracujemy na całym organizmie.
Przypomniały, że piękno to także piękno wewnętrzne i im bardziej będziemy o nie dbać, tym piękniejsze będziemy na zewnątrz.
A patrząc na to, z jaką pasją to robiły pomyślałam, że nie mogą się mylić…

You may also like

6 komentarzy

  • Anonymous Wrzesień 18, 2014   Reply →

    powrót do przyszłości

  • Anonymous Wrzesień 18, 2014   Reply →

    Z opisu wynika, że ten krem faktycznie może być czymś wyjątkowym, tylko ta cena… Ale jeśli to odkrycie na miarę koła i sekret wiecznej młodości w jednym, to może i warto? 😉
    Piękne zdjęcia! Pozdrawiam Marta

  • Kamciaaa Wrzesień 18, 2014   Reply →

    Ahhh zazdroszczę niesamowicie 🙂 takie spotkania to samo dobro 🙂

  • Anonymous Wrzesień 19, 2014   Reply →

    Witam, mam pytanie trochę z innej beczki. Chciałabym się dowiedzieć, czy czyścisz swój zegarek Korsa, jeśli tak to jak? Przepraszam, może to dziwne, po prostu zauważyłam, że posiadasz, a ja mam swój z rose gold od ponad 2 lat i kolor stał się jakiś taki niepokojąco ciemny. Kogo bym nie spytała, to nie czyści i masz babo placek;)) Może ty znasz jakieś sposoby. Pozdrawiam. Sylwia

    • Matylda Wrzesień 20, 2014   Reply →

      Sylwia, jeszcze go nie czyściłam, bo mam go od maja i póki co czyszczenia nie wymaga. Ale Twój mail sprawił, że zaczęłam się nad tym zastanawiać, więc będę musiała poszukać jakiś informacji na ten temat…jakbyś coś znalazła, to koniecznie daj mi znać 😉 Pozdrawiam Cię serdecznie!

  • Anonymous Wrzesień 19, 2014   Reply →

    Super zdjęcia, szczególnie to pierwsze. To musiało być fajne spotkanie, dobre jedzenie, kobiety i kosmetyki, czego chcieć więcej? Pozdrawiam Agata

Leave a comment