Rodziców czas

Ostatni czwartek. Znów tylko my. I znów AleWino. Lubię miejsca z pasją. Do takich chętnie wracam. I wina z historią. Niekoniecznie długą, za to koniecznie z opowiedzianą. „To uczeń”. „A to mistrz” – słyszymy. Próbujemy i ostatecznie wybieramy „mistrza” – będzie nam towarzyszył przez cały wieczór.

Dzisiejsze menu przyprawia od zawrót głowy już od samych nazw:
Burak z musem z białego bzu, konfiturą porzeczkową i creme brulee z koziego sera oraz Buratta z bobem i suszonymi pomidorami.
Do tego pieczywo z oliwą i balsamico oraz oliwki z czosnkiem i rozmarynem.
Na deser – parfait z płatkami owsianymi, malinami i czekoladą.
Wszystko niebo w gębie.
Jednak miejsce ma taki klimat, że spokojnie wystarczyłyby te oliwki z chlebem i wino.
Bo tak naprawdę to ludzie tworzą miejsce, a personel AleWino jest przyjazny w niewymuszony sposób.
Nie ma tu idealnie sztywnych, białych obrusów, ani wnętrz w stylu francuskim. Nie ma „ą” i „ę”.
Są proste, drewniane, lub plastikowe krzesła i zwykle stoły.
I pyszne jedzenie robione ze świeżych składników.
Prawie trzy godziny mijają nie wiadomo kiedy.
A tyle jeszcze tematów do przegadania. Tyle marzeń do opowiedzenia. Tyle  planów do snucia razem…
Ale to następnym razem.
Prawdopodobnie też w tym samym miejscu.
Przy tym samym stoliku.
Tak małym, że mało co się na nim mieści.
Ale miejsce na splecione dłonie znajdzie się zawsze.

 

You may also like

14 komentarzy

  • Alina Dobrawa Sierpień 11, 2014   Reply →

    Ale kusisz na wieczór 🙂
    W sumie to już dawno nie byliśmy z Lilkowym Tatą na obiedzie, czy kolacji sami.

    • Matylda Sierpień 11, 2014   Reply →

      No to zdecydowanie już najwyższa pora 😉

  • Anonymous Sierpień 11, 2014   Reply →

    Milo sie czyta:) trzymajcie tak dalej….

    • Matylda Sierpień 11, 2014   Reply →

      Miło to się czyta takie komentarze ;-)) Dziękuję Ci bardzo 😉

  • Mama Leonka Sierpień 11, 2014   Reply →

    Matylda to super, że macie taki czas. Tylko Wy. Że Mała zaopiekowana w tym czasie. Że te ręce splecione. To strasznie ważne.

    • Matylda Sierpień 12, 2014   Reply →

      To prawda, mega ważne. Dlatego się staramy o tym nie zapominać. I znajdować te chwile dla siebie, choćby raz na jakiś czas. Całusy Kochana!

  • mandyrynka Sierpień 12, 2014   Reply →

    to nam ostatnio udalo uciec sie do Wiednia na weekend, cudnie było!

    • Matylda Sierpień 12, 2014   Reply →

      No to niezłą randkę sobie zafundowaliście – zazdroszczę strasznie! 😉 Byłam tam raz i bardzo chętnie bym tam wróciła. Przepiękne miasto!

  • Aginka Sierpień 12, 2014   Reply →

    Jedzeniowy zawrót głowy 🙂 Jak tylko skończy się remont u nas to musimy z mężulkiem uciec na randkę we dwoje. Po miłym wieczorze zawsze fajnie wraca się do dzieciaków, z jakąś taką nową energią 😉 Pozdrawiam!

    • Matylda Sierpień 12, 2014   Reply →

      Powiem Ci, że nawet leci się jak na skrzydłach! ;-))
      Koniecznie się wybierzcie, bo takie chwile są bezcenne.
      Pozdrawiam ciepło! 😉

  • Josephine Sierpień 12, 2014   Reply →

    Pięknie, że pielęgnujecie swoje uczucie i nie zapominacie żeby pobyć też we dwoje 🙂

    • Matylda Sierpień 13, 2014   Reply →

      Jeśli się chce, żeby ono trwało, to nie ma innego wyjścia 😉

  • Anonymous Sierpień 12, 2014   Reply →

    ale masz przystojnego meza mmmm:)milo sie czytalo widac ze bardzo sie kochacie :)najbardziej podoba mi sie to ze rozmawiacie ze soba ze macie plany marzenia itd u mnie to jest tak ze my nie umiemy moj maz nie umie nie chce no ciezko z kims takim sie zyje ktory nie umie rozmawiac kiedys bylo inaczej:(

    • Matylda Sierpień 13, 2014   Reply →

      Dzięki ;-))) Mąż na pewno będzie zachwycony, jak to przeczyta 😉
      A co do wspólnych rozmów – odkąd zaczęliśmy być razem, zawsze bardzo dużo ze sobą rozmawialiśmy. Wymienialiśmy między sobą wszystkie nasze myśli, nadzieje, plany. Te ważne i te mniej ważne. Oczywiście było to łatwiejsze, zanim na świecie pojawiła się Marcelina, potem było na to raz więcej czasu, a raz mniej, jednak zawsze oboje zdawaliśmy sobie sprawę, jakie to jest ważne. Piszesz, że kiedyś było inaczej – może więc da się zrobić coś, by małymi kroczkami wrócić do tego „kiedyś”? Może jakieś wspólne wyjście w miejsce, które lubiliście wtedy, z którym łączą się jakieś Wasze fajne wspomnienia? A może jakaś niespodzianka dla Męża, która pokaże mu, że mimo natłoku codziennych spraw myślisz o Nim i nadal Ci na nim zależy? Ktoś z Was musi zrobić ten pierwszy krok – może właśnie Ty? Bo jeśli będziesz biernie czekała, to raczej nic samo nie zmieni się na lepsze. Może teraz nie wierzysz w powodzenie, ale według mnie warto próbować. Bo gra jest zdecydowanie warta świeczki. Chodzi o Twoje życie. Powodzenia i bardzo mocno trzymam za Was kciuki. Pozdrawiam ciepło.

Leave a comment