Dbam o siebie

Zdjęcia, które zwykle pojawiają się na tym blogu pokazują ważne dla mnie osoby, chwile, które chciałabym zatrzymać w pamięci, miejsca, które wywarły na mnie wrażenie.
Mają za zadanie pokazać Wam to, co dla mnie ważne.

Dzisiejszy post również zawierać będzie zdjęcie osoby, która jest dla mnie bardzo istotna, choć nie zawsze tak bywało.

Proszę Państwa, dziś w moim obiektywie – ja.

Tak. Dziś będzie o mnie.
Do napisania tego posta zainspirował mnie Dzień dla Mamy, który sama sobie urządziłam w zeszły czwartek.
Całkiem przypadkiem z resztą.
Już wzięłam urlop, mieliśmy wyjechać na weekend, kiedy nagle okazało się, że i owszem, wyjedziemy, ale wieczorem, a nie rano.
W efekcie dostałam dzień w prezencie tylko dla mnie.
Postanowiłam spożytkować go zupełnie inaczej, niż zwykle (czytaj: nie na sprzątaniu, praniu i prasowaniu.)
I tak właśnie było.

Powolna pobudka o 10.00, niespiesznie śniadanie. Potem rekonesans nowych trendów w galerii handlowej. Sporo nowych ciuchów… Dla Marceliny 😉 I ta cudowna możliwość przeglądania wieszaka za wieszakiem. Bez pośpiechu. Czas na pobycie ze sobą, z własnymi myślami.
Doceniam takie momenty tak bardzo, jak ich potrzebuję.

Jestem dla siebie ważna.
Moje szczęście liczy się dla mnie tak bardzo, jak szczęście mojego Dziecka, mojej Rodziny.
Egoizm?
Być może, ale zdrowy.

Kiedy w moim życiu pojawiła się Marcelina, cała moja uwaga, wszystkie myśli i cała energia skupiły się na Niej. To było takie naturalne. Z resztą nie wyobrażałam sobie, że mogłoby być inaczej. Ona stała się dla mnie powodem i celem. Wszystkiego. Ja zeszłam na dalszy plan. „Moje” przestało być tak istotne jak „Jej”.
I było mi z tym dobrze. Czułam się spełniona jako matka. Czułam, ze daję z siebie wszystko i byłam z tego dumna. Na tamtym etapie odłożyłam siebie na bok.
Do czasu.
Gdzieś w okolicach powrotu do pracy, czyli po pierwszych urodzinach Kudłatej, poczułam, że czas zatroszczyć się o siebie. Fizycznie też, ale przede wszystkim psychicznie.
Od tamtego momentu minęło kilka miesięcy, a ja ciągle się tego uczę.
Znajdowania chwil dla siebie.
Proszenia o pomoc najbliższych.
I nie wstydzę się tego, nie mam poczucia, że robiąc to, zawodzę jako matka.
Marcelina potrzebuje kontaktów z Dziadkami, tak jak ja potrzebuję chwil samotności.
I naszych randek z T.
Równowaga ról matka – żona – kobieta musi być zachowana.
I bardzo o to dbam.

Nie bez powodu instrukcja bezpieczeństwa w samolocie każe matce najpierw założyć maskę z tlenem sobie, a potem dziecku.
Niedotleniona matka nie pomoże dziecku, tak jak matka nieszczęśliwa nie będzie w stanie nauczyć szczęścia.

A więc dbajcie o siebie.
I bądźcie szczęśliwe.

 

You may also like

34 komentarze

  • uanset Sierpień 18, 2014   Reply →

    bardzo mądrze i dobrze, że dbasz o siebie. Kto to zrobi za Ciebie? Kobieta wypoczęta i zadowolona jest moim zdaniem lepszą mamą – pełną energii z pozytywnym podejściem do życia. Moja mama miewała różne problemy ze sobą i jestem pewna, że w jakiś sposób odbiło się to na mnie, moim bracie, naszym dzieciństwie i teraz dorosłym życiu. Staram się nie powtarzać jej błędów…

    • Matylda Sierpień 19, 2014   Reply →

      Uważam tak samo: nikt nie zatroszczy się o nas, jeśli nie zrobimy tego same. Mając rodziny, dzieci, zawsze będziemy miały na głowach dużo obowiązków i mało czasu. Dlatego musimy znajdować go dla siebie, bo jesteśmy go tak samo warte, jak wszystkie inne te mega ważne rzeczy, które musimy zrobić co dzień. A nawet bardziej 😉 Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za komentarz 😉

  • sweet or dry... Sierpień 18, 2014   Reply →

    Swietne podejscie…czasem widze jak niektorzy spogladaja na mnie jak na wyrodna kiedy ide sama na zakupy, biegne na silownie czy z kolezanka na kawe…a to jest super dla nas wszystkich…i dla Dziadkow tez 😉

    • Matylda Sierpień 19, 2014   Reply →

      No właśnie – dziecko szczęśliwe, Ty szczęśliwa, Dziadkowie szczęśliwi – a inni niech patrzą i zazdroszczą 😉

  • Hubisiowa mama Sierpień 18, 2014   Reply →

    Inspirujesz mnie kochana :-)!

  • Anonymous Sierpień 18, 2014   Reply →

    oj a ja mam z tym jeszcze ogromny problem mimo że synek ma już prawie 18 miesięcy, zwyczajnie nie potrafię się ogarnąć…odkąd wróciłam do pracy jakiekolwiek wyjścia ograniczyłam maksymalnie, targają mną okropne wyrzuty gdy wychodzę gdzieś bez Szymona. Syn ciężko znosi nasze rozstania co jeszcze bardziej powoduje u mnie niechęć do jakichkolwiek wyjść…Są momenty gdy brakuje mi tych chwil tylko dla siebie…

    • Matylda Sierpień 19, 2014   Reply →

      Zdecydowanie nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia – Twój Synek jest już na tyle duży, że nie potrzebuje mamy non stop. Uważam, że nawet dobrze dla niego, jeśli co jakiś czas spędzi popołudnie z tatą, czy dziadkami – w końcu każdy z dorosłych jest w stanie nauczyć dziecko czegoś nowego, pokazać nowe rzeczy. Piszesz, że Synek ciężko znosi Wasze rozstania – może to właśnie dlatego, że zbyt rzadko zostaje z kimś innym poza Tobą. Piszesz jednak, że wróciłaś do pracy – co znaczy, że w tym czasie jest z kimś innym – chyba, że wracając po pracy odbierasz go ze żłobka. Jeśli tak, spróbuj może raz na jakieś dwa tygodnie wrócić z pracy godzinę, czy półtorej później – idź w tym czasie na kawę, czy samotny spacer, a Synka niech odbierze tata, albo babcia… Zapewniam Cię, że dziecko szybko się przyzwyczai, tylko musisz się odważyć. Za pierwszym razem może być ciężko, ale z każdym kolejnym – na pewno łatwiej. Trzymam kciuki za powodzenie i za Ciebie! 😉

  • Katjuszka Sierpień 18, 2014   Reply →

    Dokładnie. Nieszczęśliwa Mama to nieszczęśliwe dziecko. Dlatego moje potrzeby są równie istotne jak potrzeby Mai. Staram się o tym pamiętać od pierwszego dnia bycia Mamą. Efekt? Jestem szczęśliwą i spełnioną kobietą. Tylko paznokcie czasami niepomalowane : )

    • Matylda Sierpień 19, 2014   Reply →

      U mnie to samo – albo pomalowanie nie do końca równo, bo robię to często na szybko i po nocy, ale mama szczęśliwa i spełniona, a to najważniejsze! 😉

  • Anonymous Sierpień 18, 2014   Reply →

    katjuszko znam dużo nieszczęśliwych dzieci szczęśliwych mam 🙁 tzn. absolutnie uważam że mama powinna dbać o własne potrzeby i pamiętać o sobie ten balast jest niezwykle ważny i potrzebny zwlaszcza teraz w czasach w których kobieta realizuje jednocześnie wiele ról (matka, zona, pracownik etc.)

    • Katjuszka Sierpień 18, 2014   Reply →

      Doskonale rozumiem o czym piszesz. Bo tak jak napisałaś we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek. : )

  • Bunio Story Sierpień 18, 2014   Reply →

    Za dni parę i u nas pierwsze urodziny i nieubłaganie zbliżający się powrót do pracy. Może i u mnie nastąpi ta wielka przemiana, gdzie w końcu zapanuje równowaga pomiędzy moją kobiecością a macierzyństwem. Życzę sobie tego z całego serca, a i zazdroszczę Tobie 🙂

    • Matylda Sierpień 19, 2014   Reply →

      Równowaga nastąpi, jeśli o to zadbasz. To się samo nie zrobi, sam powrót do pracy tego nie załatwi. Wiem po sobie, bo sama się ciągle tego uczę. Zwłaszcza, że powrót do pracy równa się mniejszej ilości czasu z dzieckiem i możesz wpaść w pułapkę wyrzutów sumienia z tego powodu, przez co skupisz się przede wszystkim na dziecku. Dlatego trzeba sobie obiecać, że czas, który Ci zostaje po pracy dzielisz na wszystkie ważne dla Ciebie osoby: trochę dla dziecka, trochę dla męża i tyle samo dla Ciebie samej. Powodzenia!

  • Polisz mam Sierpień 18, 2014   Reply →

    Zgadzam się i podziwiam Was dwie dziewczyny😊😊 ja jestem mamą, która stara się nie zapomniac o swoje kobiecej stronie:))) Makijaż, chwila dla siebie i czerwień na paznokciach muszą być i już😍

  • Josephine Sierpień 18, 2014   Reply →

    Przedostatni akapit jest mega 🙂
    Racja, ja też uczę się jakby na nowo dbania o swoje potrzeby i przynajmniej raz w tygodniu zawożę małą do rodziców na 2-3h i znikam. Najgorsze jest to, ze Ci których proszę o taką pomoc nie rozumieją tego.
    Ale z tego przywiązania do córki, kiedy to spędzamy ze sobą prawie całe dnie, naprawdę ciężko skupić mi się na sobie i myślę, ze nie jedna mama tak ma.

    • mandyrynka Sierpień 18, 2014   Reply →

      ejjj tesknie za Twoim blogiem, przestalas pisac!

    • Matylda Sierpień 19, 2014   Reply →

      Oczywiście, że tak, bo tego trzeba się nauczyć. Sama często łapię się na tym, że odpuszczam różne swoje sprawy, bo wieczorem trzeba ogarnąć dom, itp. Ale równie często mówię sobie, że równie dobrze mogę odpuścić to ogarnianie i że jak prasowanie poczeka jeden dzień to się świat nie zawali 😉
      Gorzej, że – tak jak piszesz – rodzina nie do końca to rozumie. Ważne jednak, że masz komu czasem zostawić Córeczkę i pobyć ze sobą sam na sam. Trzymam kciuki za Was! Całusy!

  • Sofismatos Sierpień 18, 2014   Reply →

    bardzo mądry i pouczający wpis, bardzo podoba mi się podsumowanie o masce tlenowej. Troska o siebie jest jak tlen. We wszytskim należy zachować odpowiednią równowagę i Tobie tego życzę :)!

  • Kamciaaa Sierpień 18, 2014   Reply →

    Popłakałam się, tak mocno potrzebowałam przeczytać, że nie jestem złą matką, bo pojechałam na weekend ze znajomymi. Dzięki Ci <3 :*

    • Matylda Sierpień 19, 2014   Reply →

      Nie jesteś. Uważam nawet, że jesteś bardzo dobrą matką, bo rozumiesz, że szczęśliwa matka, to szczęśliwe dziecko. Czas, który spędzasz ze sobą jest równie ważny, jak ten, który spędzasz z dzieckiem. A mama, która ma swoje życie, pasje i zainteresowania może nauczyć dziecko dużo ciekawszych rzeczy niż ta, której jedynym sensem istnienia jest jej dziecko. Bo dziecko dorośnie i w końcu odejdzie z domu, a takiej matce wtedy nie zostanie nic, bo przez ostatnie dwadzieścia lat żyła wyłącznie życiem dziecka. Więc trzymaj się Kochana, dbaj o siebie i nie daj nikomu wmówić sobie, że jesteś złą matką, bo ośmielasz się mieć czas dla siebie.

  • Hally Sierpień 18, 2014   Reply →

    Mnie takich chwil dla siebie uczy maz..wypycha mnie do kina z kolezankami do fryzjera…sam w tym czasie zajmuje sie dziecmi a ja czuje sie znacznie lepiej:)

    • Matylda Sierpień 19, 2014   Reply →

      Ale szczęściara z Ciebie!!! Takiego to na rękach nosić! 😉
      Szkoda, że tak mało facetów zwraca na to uwagę – większości jest po prostu na rękę, że kobieta ogarnia wszystko, co związane z dziećmi i domem…

  • Aginka Sierpień 18, 2014   Reply →

    Trafiłaś w samo sedno. Nie da się być szczęśliwym, jeśli zapomnimy w codziennej gonitwie o sobie. A tak o to łatwo: praca, sprzątanie , pranie, prasowanie, a przy tym zabawa z dziećmi, rozwój ich zainteresowań itd a gdzie w tym wszystkim my, a mąż? i ciągle ten oddech na plecach,że jeszcze coś,że jeszcze mogłam lepiej … Uff…

    • Matylda Sierpień 19, 2014   Reply →

      Dokładnie, praca, sprzątanie, pranie, prasowanie…co ciekawe, wszystkie te czynności wydają nam się dużo ważniejsze, niż my same ;-)) Dlatego trzeba inaczej ustawić priorytety: na pierwszym miejscu my, mąż i dzieci, z potem – w miarę wolnego czasu – cała reszta. Pozdrawiam Cię ciepło! 😉

  • aneta Sierpień 19, 2014   Reply →

    świetnie to ujęłaś. Kobiety- matki muszą mieć czas tylko dla siebie. szczęśliwa kobieta= szczęśliwe dziecko

    • Matylda Sierpień 19, 2014   Reply →

      Tak na prawdę każdy tego potrzebuje. Chwili dla siebie na własne myśli, na przejrzenie gazety, na kilka stron książki. Każdy ma prawo wypić czasem ciepłą kawę 😉

  • Kamila Łukasik Sierpień 19, 2014   Reply →

    Dbanie o siebie w ciąży i po urodzeniu dziecka jest bardzo ważne i z pewnością nie jest objawem egoizmu. Kobieta rodząc dziecko nie przestaje być kobietą i aby czuć się szczęśliwą musi o siebie zadbać i mieć tą chwilę wytchnienia dla samej siebie.
    Ja termin porodu mam na 24 sierpnia czyli już lada chwila i prócz spakowanej torby do szpitala zadbałam o swój wygląd. Wydepilowane brwi, estetyczne paznokcie u rąk i stóp. Dobór ładnych koszul na czas pobytu w szpitalu. I ktoś mógłby powiedzieć, że przecież idę tylko rodzić, ale zależy mi na tym aby czuć się komfortowo w tym wyjątkowym dniu. Przecież Matka to też Kobieta, która lubi o siebie dbać 🙂

    • Matylda Sierpień 19, 2014   Reply →

      To bardzo fajnie, że tak do tego podeszłaś – u mnie było tak samo 😉 Zależało mi na tym, by dobrze się czuć i dobrze wyglądać, mimo niełatwego zadania, jakie miałam przed sobą – przecież miałam powitać na świecie swoje dziecko, więc uważałam za naturalne, by się przygotować na tą wyjątkową chwilę.
      Będąc w ciąży miałam dużo wolnego czasu, więc zajmowanie się sobą przychodziło bez problemu. Po urodzeniu dziecka bywało już trochę gorzej, bo naturalne w tym okresie niewyspanie i zmęczenie nie sprzyja zbytniemu myśleniu o sobie. Dlatego napisałam, że ciągle się tego uczę, bo sama się przekonasz, że to nie zawsze łatwe zadanie 😉
      Życzę Ci cudownej końcówki ciąży i trzymam kciuki za Ciebie i Twoje Maleństwo 😉

    • aneta Sierpień 19, 2014   Reply →

      też racja – od postanowienia że będę o siebie dbać po urodzeniu dziecka, to jego wykonania jest naprawdę długa droga…niestety nie zawsze łatwa, bo czasu mało, zmęczenia dużo, ale jak tylko ustali się rytm dnia, przyzwyczaimy się do siebie, będzie na pewno dużo prościej:)

  • Anonymous Sierpień 19, 2014   Reply →

    Nie no Ty jestes idealna:-))) super post i swieta słowa! Mam takie nie typowe pytanie otóż chodzicie do Kosciola? Pozdrawiam

    • Matylda Sierpień 20, 2014   Reply →

      Faktycznie nietypowe, jeszcze się takie nie zdarzyło 😉 Chodzimy.
      Idealna jeszcze nie jestem, ale pracuję nad tym 😉
      Pozdrawiam.

Leave a reply to Anonymous Cancel reply