Życie jest za krótkie, żeby pić tanie wino

Na środowej randce z T. znów lało. Warszawa spowita w nisko wiszące, ciemne chmury, bynajmniej nie zachęcała do spacerów. Ciepły i przede wszystkim suchy dom zdawał się być znacznie ciekawszą alternatywą.Ale tylko przez chwilę. Ulica Mokotowska.

Wchodzimy w bramę. Za nią – małe, klimatyczne podwórko Domu Kraszewskiego z 1860 roku. Na nim – proste, drewniane stoły i krzesła. To wine bar Alewino. Siadamy pod chroniącym przed deszczem materiałowym żaglem. Z głośnika leniwie sączy się piękna, delikatna muzyka. Już wiem, że zostaniemy tu cały wieczór.
W kieliszkach pachnie włoskie wino. Intensywnie rubinowe, choć lekkie w smaku. Zamawiamy talerz wędlin i serów.
I wypiekany na miejscu chleb. Z masłem i z truflą. Smakuje wybornie. Mocny zapach trufli rozchodzi się wokoło.
W reszcie mamy czas. Rozmawiamy. Nie wymieniamy informacje.
O tym, co dla nas ważne. O szczęściu. O życiu.
Jak kiedyś, kiedy mieliśmy na to więcej czasu.
Ale i o tym, że nie zamienilibyśmy „teraz” na „kiedyś”.
Tak, jak jest, jest cudownie.
T. robi mi zdjęcie.
Oglądam je.
Naprawdę mi się podoba. Widzę na nim szczęśliwą kobietę.
Spokojną i spełnioną.
Tak właśnie się czuję.
W myśli dziękuję Bogu za tą chwilę, ten dzień, to życie. Otrzymałam tak dużo.
Zamawiamy deser. Jeden na pół. 
Mus z brzoskwiń z cytrynowym sorbetem i jadalnym kwiatem smakuje lepiej, niż wygląda.
Jest słodko – kwaśny, mocno egzotyczny.
Nadal leje.
My bez parasola i bez samochodu.
Tego dnia wyjątkowo nas to nie martwi.
Choć ja w sandałach i bluzce bez rękawów. Do przystanku idziemy pokonując kałuże. I trzymając się za ręce.
 
Podobno w życiu nie chodzi o czekanie, aż burza minie. Chodzi o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.
 

 

You may also like

40 komentarzy

  • Hubisiowa mama Lipiec 25, 2014   Reply →

    Przepięknie zakończyłaś dzisiejszy wpis :-). Zapisuję w sercu!

  • Anonymous Lipiec 25, 2014   Reply →

    Nie każdego stać na drogie wino

    • Anonymous Lipiec 25, 2014   Reply →

      A może to tylko przenosnia? Tu nie chodzi o to czy pije się wino za 500 zł czy tymbarka za 1,50, czy ser jest podany w eleganckiej restauracji czy na papierowym talerzyku,ważne z kim się pije to wino i zajada ser. Pieniądze są ważne,ale przecież tutaj akurat wcale nie one chodzi…

    • Matylda Lipiec 25, 2014   Reply →

      Anonimowy numer 2 – dziękuję, ze mnie wyręczyłaś/eś 😉

  • Anonymous Lipiec 25, 2014   Reply →

    🙂

  • Anonymous Lipiec 25, 2014   Reply →

    Bardzo się cieszę, że są jeszcze na ziemi tak szczęśliwe jak Wy pary 🙂

    • Matylda Lipiec 28, 2014   Reply →

      Są 😉
      To te, które pamiętają, że szczęście nie jest dane raz na zawsze – im bardziej o nie zadbamy, tym piękniej nam rozkwitnie…

  • Świat według Maksa Lipiec 25, 2014   Reply →

    Tak romantycznie i pięknie się zrobiło… 🙂 Chyba muszę męża na randkę wyciągnąć 😛 :):)

    • Matylda Lipiec 28, 2014   Reply →

      No koniecznie! Takich wyjść nigdy za wiele! 😉

  • Anonymous Lipiec 25, 2014   Reply →

    brzydka!

    • Matylda Lipiec 25, 2014   Reply →

      Pogoda? Bywa i tak. Dobrze ze my młodzi i piękni ;-))

    • Anonymous Lipiec 25, 2014   Reply →

      ta knajpa!

    • Matylda Lipiec 25, 2014   Reply →

      Ma swój klimat i bardzo dobrze się tam czuliśmy, a to najważniejsze 😉

  • Anonymous Lipiec 25, 2014   Reply →

    będąc ostatnio w Gliwicach odwiedziłam Wine Bar Lofty – nieziemski klimat, dokładnie to o czym piszesz! świetne przekąski, subtelne winko i gustowne wnętrze – bajer! Fakt drogo…. ale od czasu do czasu, można zaszaleć! pozdrawiam was:) M.

    • Matylda Lipiec 28, 2014   Reply →

      Obejrzałam zdjęcia, faktycznie bosko tam jest! Jeśli kiedyś będę w Gliwicach to wpadnę na pewno.
      Dokładnie, przecież co tydzień się do takich miejsc nie chodzi, ale na jakąś specjalną okazję… 😉

  • takatycia Lipiec 25, 2014   Reply →

    Pięknie napisane, ah 🙂 Takiego nieustającego szczęścia Wam życzę już na zawsze 🙂

  • Anonymous Lipiec 25, 2014   Reply →

    Z kim zostawiacie Kudlata kiedy wieczorem wychodzicie? Niania czy babcia? U nas zawsze dylemat..:(

    • Matylda Lipiec 28, 2014   Reply →

      Nasze „wieczorem” to zazwyczaj godziny 17.00 – 20.00, więc dość wcześnie. Kudłata zostaje wtedy z Dziadkami – co my byśmy bez Nich zrobili?? 😉

  • Monika Lipiec 25, 2014   Reply →

    Inspirujesz i zachęcasz do wyjścia z domu;):)

    • Matylda Lipiec 28, 2014   Reply →

      Super! Bardzo mnie to cieszy!
      Uważam, że co jakiś czas trzeba swojemu związkowi fundować takie atrakcje 😉

  • Ewelina W. Lipiec 25, 2014   Reply →

    Matyldo, piękna puenta 🙂 aż się rozmarzylam… Tak, tak, tak warto celebrował wspólne chwile , które w tym codziennym biegu są rzadkie ale jednocześnie wyjątkowe 🙂 pozdrawiam serdecznie.

    • Matylda Lipiec 28, 2014   Reply →

      No właśnie…poza tym na takie ważne rzeczy zawsze musi znaleźć się czas…

  • Anonymous Lipiec 25, 2014   Reply →

    Cudownie,romantycznie,zycze wiecej takich momentow w zyciu,aby nie ucieklo to co wazne.
    Zarazacie Waszym szczesciem. Dziekuje i pozdrawiam Ewa

    • Matylda Lipiec 28, 2014   Reply →

      Ewa, dziękuję Ci bardzo za ciepłe słowa 😉

  • Alina Dobrawa Lipiec 25, 2014   Reply →

    Piękny tekst Kochana 🙂
    Bardzo miło się czytało i, aż mi mało 🙂
    Ostatnie zdanie daje do myślenia 🙂
    Całusy :*

  • _gwizdak_ Lipiec 26, 2014   Reply →

    Może i sie powtorze ale to jest najelpszy blog jaki czytałam! Zagladam tu codziennie i bede zagladac 🙂

  • Anonymous Lipiec 26, 2014   Reply →

    Witam, czy zadowolona jesteś z bransoletki Tous-bardzo mi się podoba i zastanawiam się na jej zakupem:)

    ps.od dawna czytam bloga-jest super:))

    Pozdrawiam Agnieszka

    • Matylda Lipiec 28, 2014   Reply →

      Aga, jestem bardzo zadowolona i tak ją polubiłam, że noszę ją praktycznie codziennie.
      Więc myślę, że Tobie też przypadnie do gustu.

      Pozdrawiam Cię serdecznie! 😉

  • mybigtinylove Lipiec 26, 2014   Reply →

    Chciałam spytać jak udaje Ci się łączyć picie alkoholu z karmieniem piersią? Ja nie byłam pewna czy można i w ogóle nie piłam w trakcie karmienia. Ale czytałam rożne opinie.

  • Anonymous Lipiec 26, 2014   Reply →

    Zapisuję w myślach jako miejsce do odwiedzenia jak tylko mój Syn zechce zostać z kimś innym niż mama albo tata 🙂 zainspirowalas mnie, będzie randka „domowa”, bez wina dla mnie,bo karmie ale najwazniejsza jest bliskość i dobre towarzystwo 🙂

    • Matylda Lipiec 28, 2014   Reply →

      Oczywiście, że tak. Najważniejszy jest tak naprawdę czas, który możecie poświęcić sobie i tylko sobie. Bo nie ważne, czy to stolik w restauracji, czy w naszym domu – wszędzie może być magicznie, jeśli tylko mamy chwilę, by wziąć się za rękę i po prostu pobyć ze sobą.
      Udanej randki! 😉

  • Sofismatos Lipiec 27, 2014   Reply →

    Pieknie spuentowane!

  • Bachert Lipiec 30, 2014   Reply →

    Zapisuje ostatnie zdanie- pieknie powiedziane!

Leave a comment