Projekt lato 2014 – wiadomości z frontu

Jestem dumna jak paw! Od kilku dni chodzę z głową wysoko i zahaczam nosem o chmury. Zrobiłam to! 

W zeszłą środę odbyło się oficjalne ważenie – moja waga to 58 kg przy wzroście 172 cm.

W życiu takiej nie miałam. Przynajmniej w tym dorosłym.
Zawsze było trochę powyżej 60 – ciu i zawsze marzyłam, by było trochę poniżej.
Lepsze nawodnienie organizmu, zmniejszona tkanka tłuszczowa.
No i nowy wiek metaboliczny – 18 lat…

Tyle zmarnowanych wiosen, tyle poniedziałków, kiedy mówiłam sobie: „Zaczynam od dziś”.

Tyle chęci, zapału…tylko tak mało efektów.
Waga uparcie nie chciała pokazać wyniku mniejszego niż 60.
Aż do teraz.
Czuję się świetnie. Mój organizm przyzwyczaił się do stałych pór posiłków i zaczyna domagać się jedzenia o ustalonych, konkretnych porach. Wiem dokładnie, jak skomponować każde danie, ile ma być w nim mięsa, ile kaszy/ryżu/ziemniaków i ile warzyw (tego ostatniego oczywiście jak najwięcej), żeby mój organizm otrzymał wszystko, czego potrzebuje, ale by nie było tego zbyt dużo na tryb życia, jaki prowadzę (7 godzin dziennie przed komputerem).
I pomyśleć, że żeby to osiągnąć wystarczyły małe zmiany w diecie. Prosty jadłospis, oparty na ogólnodostępnych składnikach. Chude mięsa, ryby, jajka, pełnoziarniste chleby, niskotłuszczowy nabiał i warzywa…duuuużo warzyw. Najlepiej do każdego posiłku, bo zawarty w nich błonnik wymiata z organizmu wszystko, co niepotrzebne.
Bez konieczności wydawania kasy na drogie (i zwykle nie działające) suplementy diety obiecujące cuda na kiju.
Efekt: Samopoczucie – boskie! Wygląd – lepszy, niż kiedykolwiek. Motywacja, by to utrzymać – największa w moim życiu.
Dziewczyny, nie dajcie sobie wmówić, że suplementy diety przywrócą Wam zdrowie i sylwetkę, o jakiej marzycie, bo to bajki. Nie potrzebujecie żadnych suplementów. Potrzebujecie przede wszystkim normalnego, zdrowego jedzenia. Oczywiście, ruch też jest ważny, ale przy odchudzaniu ODPOWIEDNIA DIETA TO 70% SUKCESU! Ćwiczenia to niestety (a może i stety) tylko 30%. Godziny spędzone na siłowni (o ile któraś z Was ma na to czas) nic Wam nie dadzą, jeśli nie będziecie odpowiednio jadły.
Więc nie czekajcie na wiosnę (tą, lub przyszłą), na poniedziałek, na po świętach, na znak z nieba, lub piekła – spotkajcie się z dobrym dietetykiem, a gwarantuję, że wkrótce będziecie się czuły (i wyglądały) najlepiej w swoim życiu. Mnie udało się to w zaledwie trzy tygodnie.

I bynajmniej nie były to trzy tygodnie reżimu – jak wiecie i widziałyście na własne oczy jadłam i pizzę i gofry na śniadanie (choćby w ostatnia niedzielę). Co więcej – dieta dopuszcza takie odstępstwa – byle z głową. O ilości i częstotliwości decyduje dietetyk – u mnie jest to możliwe raz w tygodniu i mnie to w zupełności wystarcza.
A teraz trochę o Autorce mojego sukcesu.
Daria Rybicka jest dietetykiem z wykształcenia i z pasji. Poznałyśmy się na spotkaniu blogerek w Warszawie (TU) Nieobce są jej problemy młodych mam, bo sama jest jedną z nich – Jej Synek ma obecnie 8 miesięcy.
Kiedyś zakochana w korporacji – dzisiaj już skutecznie wyleczona poświęca czas na dwie swoje pasje: Rodzinę i dietetykę. A nawet czasem łączy obie te sfery – własnego, rodzonego męża odchudziła o 50 kilogramów! 😉

Chcecie, by pomogła również Wam? Piszcie, dzwońcie, umawiajcie się.
Daria właśnie rozkręca swojego dietetycznego bloga Dietoporady  – polecam śledzenie, bo wkrótce będzie się tam sporo działo! Za chwilę zacznie również działać Funpage.
Ma też prywatnego, gdybyście chciały poznać Ją także od tej strony TU

Czułyście wczoraj lato w powietrzu? Ja już jestem na nie prawie przygotowana!

You may also like

41 komentarzy

  • jej cały świat Kwiecień 9, 2014   Reply →

    Brawo! 🙂

  • Josephine Kwiecień 9, 2014   Reply →

    Bardzo optymistyczny post, gratuluję osiągów 🙂 A co do suplementów masz rację, ja też nie rozumiem tego fenomenu. Tak jak napisałaś „… potrzebujecie przede wszystkim normalnego, zdrowego jedzenia…”.

    • Matylda Kwiecień 9, 2014   Reply →

      Ludzie są wygodni – wydaje im się, że cudowna pigułka zrobi za nich całą robotę. A tu nie tędy droga – dobre jedzenie, trochę ruchu i efekty przyjdą same. Wcześniej niż się wydaje.

  • Asia Kwiecień 9, 2014   Reply →

    Gratuluję wytrwałości, ja wróciłam z wagą do tej sprzed ciąży, ale ani drgnie w dół, zawsze jest coś…

  • Jak zobaczyłam pierwszy post chciałam napiasac,że znam tą twoją panią dietetyk:)
    Już wiem skąd:)
    Gratuluje tobie.
    Aż mam ochotę napisać do niej maila.

  • Aneta Jankowska Kwiecień 9, 2014   Reply →

    Świetnie ,że się udało!! Ja walczę dalej .Musze jadłospis swój jeszcze zmienić,dużo już zmieniłam ,ale przydałoby się jeść tak jak piszesz 🙂 Mi w 2 tygodnie spadło 3 kg ,ale ja chcę więcej ! No i aktywność moja to jedynie bieganie za dzieckiem na spacerkach 😀 więc muszę się ruszyć :))
    http://swiatamelki.blogspot.com/

    • Matylda Kwiecień 9, 2014   Reply →

      Aneta, myślę, że bieganie za dzieckiem to całkiem niezły fitness 😉 Ruchu na pewno masz dość, kwestia jeszcze tej diety, bo to ona decyduje o powodzeniu. Trzymam kciuki za Ciebie!

  • dookola nas H.G.K. Kwiecień 9, 2014   Reply →

    Nooooo! Bravo! Niezłe osiągi!!!

  • uanset Kwiecień 9, 2014   Reply →

    Brawa i gratulacje za świetne nastawienie do siebie i zmian na lepsze! No i za efekty również!
    Wczoraj rozmawiałam w pracy z klientem, który jest na diecie kopenhaskiej i przypominało mi się jak sama raz podjęłam się tej diety – to były najgorsze 13 w moim życiu 😉 Teraz jako matka czuję się najlepiej w swoim ciele w życiu. Wyzbyłam się kompleksów, podobam się sobie. A jeśli chodzi o dietę, to teraz w poście poszczę (w intencji mojej rodziny) a potem zamierzam jeść zdrowo, na słodycze pozwalać sobie tylko w weekendy.

    • Matylda Kwiecień 9, 2014   Reply →

      Nigdy nie byłam zwolenniczką jakiejś konkretnej diety – było ich wiele i ciągle wymyślają nowe, jednak w żadną z nich nigdy nie wierzyłam. Oczywiście można na nich schudnąć, jednak nikt długo na tym nie wytrzyma. Więc potem jest powrót do normalnego jedzenia i efekt jojo jak malowany. Dlatego uważam, że trzeba jeść wszystko, różnorodnie, byle z głową, znając kilka podstawowych zasad. I wszystkim to wyjdzie na zdrowie. I wtedy te słodycze w weekendy smakują jak nigdy przedtem! 😉

  • Marcela O Kwiecień 9, 2014   Reply →

    zmotywowałaś mnie 🙂

  • Lara Croft Kwiecień 9, 2014   Reply →

    Gratuluje osiągnięcia wagi sukcesu 🙂 Chyba skuszę się napisać maila do Darii i będę do niej na bloga dietycznego zaglądać jeśli będzie go prowadzić

  • Anonymous Kwiecień 9, 2014   Reply →

    tak myslalam ze to daria jak zobaczylam zdjecie:)super gratuluje i zazdroszcze:)

  • Dominika Wójcik Kwiecień 9, 2014   Reply →

    Moje gratulacje, podziwiam!
    Mamy tyle samo wzrostu, moja obecna waga to 63 kg, przed ciąża ważyłam 56 kg, a w czasie ciąży przytyłam zaledwie 25 kg 😀 szybko wagę zrzuciłam, bo już trzy miesiące po porodzie ważyłam 57 kg. (Zero ćwiczeń, zero diety samo się… tako o..) Gdy Zosia skończyła 9 miesięcy przestałam karmić piersią i zaczęłam tyć. Teraz ważę więcej niż przed ciążą, ale czuje się dobrze w swoim ciele 🙂 Pozdrawiam!

    • Matylda Kwiecień 14, 2014   Reply →

      I to jest najważniejsze! Ja zawsze czułam, że mam te 3-4 kilo za dużo (przed ciążą ważyłam około 63 kilo), niestety nigdy nie udało mi się ich pozbyć, choć zawsze o tym marzyłam.
      Teraz jeszcze karmię Marcelinę w nocy, więc jestem ciekawa, jak to będzie wyglądało, jak definitywnie zakończę karmienie…Chociaż teraz mam Darię, wiec w razie czego będzie mnie miał kto ratować ;-)) Pozdrawiam!

  • Zielona Shamandura Kwiecień 9, 2014   Reply →

    Gratulacje gorące 😉 Jesteś niesamowita, że w tak szybkim tempie osiągnęłaś swój cel 😉
    Teraz to już z pewnością odezwę się do Darii ale pod koniec roku 😉

  • Kamciaaa Kwiecień 9, 2014   Reply →

    Super:) życzę żeby waga cały czas wskazywała tyle ile chcesz:)

    • Matylda Kwiecień 14, 2014   Reply →

      Och, obyyyyyy!!! Najgorsze, że święta za pasem ;-))

  • Daria rybaZONE Kwiecień 9, 2014   Reply →

    cieszę się, że zmiana nawyków żywieniowych wiąże się z takimi pozytywnymi emocjami :))) gratuluję sukcesu!
    to teraz pracujemy dalej żeby utrzymać efekty.
    ściskam D.

    • Matylda Kwiecień 14, 2014   Reply →

      No pewnie, że się wiąże! Nigdy się lepiej nie czułam, no i ta waga! A sukces w tym wypadku ma dwie matki i Ty kochana jesteś tą pierwszą, bo beż Ciebie nigdy by mi się to nie udało! Całusy!!

  • BebeandCompany Kwiecień 9, 2014   Reply →

    zuch dziewczyna!

  • dekorator amator Kwiecień 10, 2014   Reply →

    Masz rację! ja 2 tygodnie po porodzie poleciałam do dietetyka, pomógł mi schudnąć (przytyłam w ciąży 19 kg), teraz nie ma po nich śladu, ale ja… no cóż wróciłam do diety sprzed ciąży, czyli braku diety (waga jednak ciągle o kg niższa niż przed ciążą). W każdym razie mam nadzieję, że Tobie się uda utrzymać dobre nawyki, ja jestem na to zbyt leniwa 🙂 Ale jeśli ktoś chce się za siebie wziąć, a nie jest zbyt wytrwały, to dietetyk jest najlepszą opcją. Regularne spotkania „na dywaniku” i cotygodniowa spowiedź „czy trzymałaś się diety?” robi swoje 🙂

    • Matylda Kwiecień 14, 2014   Reply →

      Dokładnie!! Te spotkania i konieczność wejścia na wagę są bardzo motywujące! No i żadne oszustwa nie wchodzą w grę – przecież nie powiem Darii, że pięknie trzymałam dietę, jeśli waga pokaże pogorszenie wskaźników 😉 Więc to doskonały dodatkowy motywator. Ja teraz jestem umówiona z Darią po świętach, więc na pewno nie będę się obżerać, bo co ja potem powiem?? 😉

  • Aleksandra Kwiecień 11, 2014   Reply →

    Fantastyczny wynik! Ja po efekcie jojo (ach, to odstawienie od piersi) sporo przybrałam na wadze, ze strachu się nie ważę, więc nie wiem ile 😉 Ale ostatnio usłyszałam od mamy, że wyszczuplałam – to chyba efekt ćwiczeń fizycznych. Podejrzewam, że waga mogła nie drgnąć, tkanka mięśniowa waży więcej niż tłuszczowa. Kusisz tym spotkaniem z Darią, oj kusisz…

    • Matylda Kwiecień 14, 2014   Reply →

      Najważniejsze, że ćwiczysz i że się z tym lepiej czujesz. Ale jakbyś jeszcze dorzuciła tą dietkę, to efekty byłyby sporo większe, bo przecież dieta to 70 % sukcesu 😉 Więc Cię namawiam – jak już działać, to kompleksowo, a za kilka tygodni nie poznasz sama siebie!

  • wow gratulacje serdeczne 🙂 Ps. świetnie się prezentujecie w wersji sportowej rodzinko (nawiązując do poprzedniego postu) Pozdrowienia 🙂

    • Matylda Kwiecień 14, 2014   Reply →

      Dzięki Kochana 😉 A co do wersji sportowej, to sama siebie nie poznaję, bo wcześniej buty sportowe nosiłam wyłącznie w fitness klubie 😉

  • Great blog! Do you have any suggestions for aspiring writers?

    I’m planning to start my own website soon but I’m a little lost
    on everything. Would you advise starting with a free platform like WordPress or go for a paid option? There
    are so many choices out there that I’m completely confused ..
    Any recommendations? Many thanks!

Leave a comment