Projekt Lato 2014, czyli Mama wraca do formy – dieta (spotkanie drugie)

Żarty się skończyły. Tak jak ostatnie czekoladki i ciasteczka, które chowaliśmy w różnych zakamarkach domu na czarną godzinę, chandrę, lub po prostu mniejszą lub większą chwilę słabości. 
Nadszedł ten dzień – dla większości zwykły dzień w środku tygodnia, dla nas pierwszy dzień lepszej części naszego życia – przynajmniej taką mamy nadzieję.

A że mamy też wiarę, motywację i po raz pierwszy – wsparcie specjalisty, jest szansa, że faktycznie przed nami wszystko, co lepsze. Lepsze zdrowie, samopoczucie, no i wygląd pewnie trochę też 😉

Druga wizyta u naszego dietetyka zaowocowała ponad dwudziestoma (na głowę) szczelnie zapisanymi kratkami z poszczególnymi posiłkami, dodatkowymi zasadami i mnóstwem wiedzy o którą powinniśmy posiąść, by przestać jeść…a zacząć się odżywiać.
I jeśli do tej pory wydawało mi się, że mniej więcej wiem, jak w miarę dobrze ułożyć jadłospis, to szybko przekonałam się, że popełniałam sporo błędów. Okazało się, że moja dotychczasowa dieta (rozłożona przez dietetyka na czynniki pierwsze) zawierała sporo ukrytego tłuszczu, za to za mało było w niej zdrowych węglowodanów, o dużo za mało warzyw i dramatycznie za mało płynów.
Główne zasady?
Nie jest ich aż tak dużo, pewnie o większości z nich słyszałyście już wiele razy, kwestia, by w końcu zacząć się do nich stosować. A są to min:

1.      Jedzenie 4-5 posiłków w ciągu dnia i nie wychodzenie z domu bez śniadania! To prawda, co powtarzała mama – śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Powinno być zdrowe, dość duże, ale oczywiście odpowiednio zbilansowane. Niestety drożdżówka, czy croissant popite kawą odpadają. Zasada jest taka – jeśli zaczniemy dzień od dobrego śniadania, automatycznie zjemy mniej w drugiej połowie dnia (a jak wiadomo jedzenie dużych ilości popołudniu i wieczorami figurze nie służy).
2.      Przerwy między posiłkami nie powinny być dłuższe niż 3 godziny. Należy też jednak unikać podjadania między posiłkami – jeśli czujemy głód, pijemy wodę, zieloną lub czerwoną herbatę, herbatki owocowe, lub jemy warzywa. Uwaga na gotowaną marchewkę i buraki – jako jedne z niewielu warzyw zawierają sporo cukru.
3.      Pamiętajmy o uzupełnianiu płynów – 3-4 litry w ciągu dnia to powinien być standard. Nie musi to być oczywiście tylko woda – jej powinno być około 1,5 – 2 litry. Pozostałe polecane napoje – patrz punkt 2. Uwaga na wodę smakową – to tak naprawdę nie woda, tylko słodzony napój – w jednej szklance takiej wody są aż 3 łyżeczki cukru!
4.      Każdy posiłek powinien zawierać warzywa – natomiast ostrożnie z owocami. Zawierają sporo cukru, dlatego jemy je raczej w pierwszej połowie dnia, maksymalnie do godziny 17.00 (np. pomarańcza lub jabłko na drugie śniadanie, ostatecznie na podwieczorek, ale już nie na kolację).
5.      Ostatni posiłek należy spożywać co najmniej 3-4 godziny przed snem. Nie jest więc prawdą, że np. po 18.00 nie można już nic jeść – wszystko zależy od tego, o której chodzimy spać. Ja chodzę zwykle koło północy, dlatego mogę spokojnie zjeść kolację między 20.00 a 21.00.
6.      Używanie świeżych lub suszonych ziół zamiast gotowych przypraw typu Vegeta, Kucharek itp – zawierają dużo soli, a jak wiadomo sól zatrzymuje nam wodę w organizmie, przez co czasem mamy wrażenie, że „puchniemy”. Nadmiar soli usypuje nam też  prostą drogę do chorób układu krążenia. 
A więc 3….2…1…START! Mama wraca do formy! Moje nowe, lepsze, zdrowsze wcielenie – biegnę po ciebie!

You may also like

22 komentarze

  • mama silesia Marzec 25, 2014   Reply →

    w takim razie powodzenia! Zasady znane i ja przeważnie stosuję się do tych ogólnych zasad, wiadomo, że czasem coś nie wyjdzie, ale nie przejmuję się bardzo, bo to też potrzebne dla zachowania równowagi 🙂
    Trzymam kciuki!

    • Matylda Marzec 25, 2014   Reply →

      No właśnie wszyscy je znają, tylko ze stosowaniem bywa słabo…u mnie też tak było, dlatego postanowiłam zacząć się nimi przejmować trochę bardziej, zwłaszcza, że oczekuję konkretnych efektów. Dzięki za wsparcie 😉 Całusy!

  • Anonymous Marzec 25, 2014   Reply →

    Życzę powodzienia i trzymam mocno kciuki:-) Aga

    • Matylda Marzec 25, 2014   Reply →

      Dzięki 😉 Każde wsparcie się przyda, jak na razie dobrze idzie! 😉

  • uanset Marzec 25, 2014   Reply →

    tak na prawdę to te powyższe zasady nie są tak trudne do wprowadzenia, to kwestia konsekwencji i trochę innej organizacji dnia
    na pewno dasz radę, ale zastanawiam się ile po tych zmianach będziesz miała biologicznie lat 10?! 😉
    pozdrawiam

    • Matylda Marzec 25, 2014   Reply →

      Plan jest taki, że będę jak Benjamin Button – zejdę do wieku około roku, dzięki czemu będę jeszcze lepiej rozumieć Kudłatą 😉
      A tak na serio, to myślę, że ten wiek metaboliczny mi się pewnie nie zmieni. Jest on jednak wynikiem mojego – jak widać – całkiem niezłego trybu życia przez ostatnie lata i bardzo mi zależy, by taki tryb utrzymać, bo przez ostatnie miesiące trochę się pod tym względem zaniedbałam. I jestem pewna, że jeszcze trochę nieregularnego jedzenia, pizzy na telefon i wynik byłby sporo gorszy. Więc suma summarum nie chodzi mi o to, by ten wiek metaboliczny jeszcze poprawiać, ale żeby go utrzymać. Tak jak w „Młodych gniewnych” – nie sztuka dostać szóstkę, sztuka utrzymać ją jak najdłużej. I taki mam właśnie zamiar i po to to wszystko 😉

    • uanset Marzec 25, 2014   Reply →

      A wiesz ja jeszcze długo przed ciążą miałam straszny wynik na takiej maszynce do mierzenia różnych wskaźników w ciele, a mój wiek biologiczny był 42 lata (miałam wtedy 29!) Nie paliłam nigdy w życiu, niemalże w ogóle nie pijam alkoholu, ćwiczyłam chętnie od kiedy pamiętam (w wieku 3 lat miałam wypadek i od tej pory ćwiczyłam niemalże bez przerwy ćwiczenia korekcyjne i inne na kręgosłup) Ciekawa jestem jak teraz jest, czy jestem jeszcze starsza 😉
      Dawaj znać jak postępuje twój „projekt lato” na blogu, raz jeszcze pozdrawiam

    • Matylda Marzec 26, 2014   Reply →

      To może warto to sprawdzić? W razie czego znam dobrego specjalistę 😉
      Jak na razie idzie super, motywacja jest, zapał jest i już pierwsze odczuwalne efekty też są.
      Za tydzień mam kontrolę, więc zobaczymy, co wykaże. Oczywiście dam znać. Buziaki!

  • jej cały świat Marzec 25, 2014   Reply →

    Trzymam kciuki! Ja nadal szukam w sobie siły, żeby stawić czoło moim złym nawykom żywieniowym 😉
    Pozdrawiam!

    • Matylda Marzec 26, 2014   Reply →

      To wiosna jest do tego idealną porą! Pojawia się coraz więcej warzyw, pogoda się poprawia, więc i na spacery chodzi się chętniej. Poza tym pomyśl, że im szybciej zaczniesz, tym lepiej się poczujesz, będziesz miała więcej siły, będziesz lepiej wyglądała…Więc trzeba działać – może się do mnie przyłączysz? 😉

    • jej cały świat Marzec 27, 2014   Reply →

      Kusisz 🙂 Argumenty przekonujące!

    • Matylda Marzec 27, 2014   Reply →

      No to dawaj Kochana! Razem łatwiej! 😉

  • Najgorsze to picie.
    Jak wypić w ciągu dnia tyle płynów?Ja męczę się i męczę i zaczynam z obrzydzeniem patrzeć w kierunku butelki z wodą.

    • Matylda Marzec 26, 2014   Reply →

      Też mam z tym pewien problem, dlatego zwykle robię tak, że idąc do pracy kupuję sobie 1,5 litrową butelkę wody i to jest zwykle jedyna woda, jaką wypijam w ciągu dnia. Kupiłam sobie za to różne herbatki owocowe i ziołowe i to nimi uzupełniam ilość płynów to tych 3-4 litrów. Bo wypić takiej ilości samej wody nie dałabym rady. Poza tym czasem wypijam też jednodniowy sok marchwiowy, albo jakiś sok warzywny lub pomidorowy. I jakoś idzie. Już tydzień pilnuję tego picia i zauważyłam, że moja skóra lepiej wygląda, jest mniej przesuszona po zimie. Powodzenia z tym piciem!

  • Aneta Jankowska Marzec 26, 2014   Reply →

    Czytając nabrałam ochoty i chyba zaczynam od dzisiaj 🙂 Tylko muszę zrobić rozpiskę co i jak na lodówkę dać i bacznie trzymać się tego 😉 Niby nic takiego ,a jednak trzeba tyle zmienić 🙂
    http://swiatamelki.blogspot.com/

    • Matylda Marzec 26, 2014   Reply →

      Właśnie tak to jest, że niby to nic takiego i każdy te zasady zna, tylko ze stosowaniem gorzej. Ale w końcu trzeba zacząć – dla siebie, dla dziecka – żeby jak najdłużej miało zdrową i silną mamę, dla innych kobiet – żeby im pokazać, że można i że warto. To trzymam kciuki i będę do Ciebie zaglądąć 😉

  • Trzymam kciuki 🙂 Zasady mądre i skuteczne, ja już od jakiegoś czasu zamiast słodkiej przekąski wolę dobrą kanapkę z pełnoziarnistym chlebem (bez mąki!!! -piekę go sama, choć jest do kupienia w dobrym piekarniach, ale jest drogi -polecam), papryką, rzodkiewką, sałatą karbowaną, rucolą i pomidorem…uwielbiam 🙂 najgorsze to picie….

    • Matylda Marzec 27, 2014   Reply →

      Brzmi pysznie! Co do chleba, to kiedyś też piekliśmy własny, ale to było przed Marceliną 😉 Póki co, czasu brak, ale kiedyś na pewno do tego wrócimy. A co do picia – nie jest tak źle, gdyby to musiała być sama woda, to faktycznie byłoby ciężko, ale ponieważ mogą być i herbaty owocowe i soki warzywne to jakoś daję radę 😉

  • Hubisiowa mama Marzec 29, 2014   Reply →

    Trzymam mocno kciuki, chociaż i tak jestem przekonana, że się Wam uda :-)!

    • Matylda Marzec 31, 2014   Reply →

      No jasne, że tak! Gdybym nie wierzyła w powodzenie, to w ogóle bym nie zaczynała! 😉 Dzięki Kochana!

  • weronika Kwiecień 1, 2014   Reply →

    O luudzie, natknęłam się na ten post akurat wtedy, kiedy mój mózg wysłał impuls „idź po banana”. Okej, owoce do 17… przecież chcę jakoś wyglądać. Życzę wieeelkie POWODZENIA w drodze do lepszego samopoczucia 🙂

    • Matylda Kwiecień 5, 2014   Reply →

      Dzięki Weronika 😉 Jak na razie idzie doskonale, mam nadzieję, że starczy mi zapału 😉 Pozdrawiam ciepło!

Leave a comment